„Dziedzictwo” Icchoka Baszewisa Singera w reż. Roberta Talarczyka w Teatrze Żydowskim w Warszawie. Pisze Rafał Turowski na stronie rafalturow.ski.
Akcja naszego spektaklu rozgrywa się na przestrzeni kilkudziesięciu lat przełomu XIX i XX wieku. Oglądamy poruszającą opowieść o świecie, który bezpowrotnie odchodzi, oraz o tęsknocie za minionymi czasami, w których – jak wydaje się bohaterom – życie było znacznie prostsze.
Jakobi (Robert Talarczyk/ Jerzy Walczak) bierze w dzierżawę majątek w Jampolu. Handluje drewnem, prowadzi młyn, zarabia na powstającej właśnie kolei – jest bogaty, a do tego Bóg obdarzył go czterema córkami, które trzeba dobrze wydać za mąż. Niestety, jedna z nich, Miriam (Adrianna Kieś), ucieka z gojem. Poznajemy później Klarę (Małgorzata Trybalska), drugą żonę Jakobiego – zupełne przeciwieństwo pierwszej żony, Zeldy (Ewa Dąbrowska), kobiety zbyt nowoczesnej jak na pojmowanie bohatera. Czas mija, Jakobi odchodzi, a my przyglądamy się losom rodzin jego córek.
Na pierwszy plan wysuwa się Azriel (Daniel Antoniewicz) – zięć Jakobiego, lekarz psychiatra, rozdarty między dawnym światem a szeroko rozumianą nowoczesnością, między przywiązaniem do żony a poszukiwaniem szczęścia w objęciach innej kobiety.
W swoje 75. urodziny Teatr Żydowski zaprezentował premierę na podstawie Dworu i Spuścizny Singera. Literatura jest zacna, adaptacja udana, zespół utalentowany, światło – piękne, kostiumy – olśniewające, muzyka – porywająca, zaś reżyseria – sprawna. Powstało więc przedstawienie godne wspominanego jubileuszu, a mówiąc najkrócej: Dziedzictwo jest po prostu bardzo ładnym spektaklem.