EN
19.05.2022, 08:54 Wersja do druku

Dyr. Festiwalu Kontakt Renata Derejczyk: wracamy do korzeni

Wracamy do korzeni. Międzynarodowy Festiwal Kontakt ma być miejscem spotkań najważniejszych premier z bliskiej i dalszej Europy zrealizowanych przez twórców, którzy są liderami swoich generacji - mówi PAP dyrektor toruńskiego Kontaktu Renata Derejczyk.

fot. mat. teatru

Polska Agencja Prasowa: Międzynarodowy Festiwal Teatralny KONTAKT wraca do korzeni i ponownie odbywać się będzie co roku. W jego historii bywało, że miał hasło lub idiom; zdarzało się, iż przybliżał szerzej teatr z danego kraju. Jaki KONTAKT chce zaproponować widzom dyrektor Renata Derejczyk?

Renata Derejczyk: Wracamy do korzeni. Międzynarodowy Festiwal Teatralny KONTAKT ma być miejscem spotkań najważniejszych premier z bliskiej i dalszej Europy zrealizowanych przez twórców, którzy są liderami swoich generacji. Tegoroczna edycja to zapowiedź kierunku przyszłych – corocznych i konkursowych! – edycji Kontaktu.

Chcę przede wszystkim zapraszać reżyserów o wyrazistym i ugruntowanym już języku scenicznym. Nie chcemy narzucać tematów, idiomów i haseł. To są zawsze konstrukcje sztuczne. Zaproszone przeze mnie spektakle mogą same stawiać pytania, prowokować do dyskusji, odświeżać tematy, które przerabiamy na co dzień. Oświetlać się nawzajem, wchodzić z sobą w interakcje. Często sam kontekst związany z czasem i miejscem prezentacji sprawia, że przedstawienia uzyskują nowe znaczenie, będą odbierane przez publiczność nieco inaczej. Bo na to nowe odczytanie zapracuje historia festiwalu, pamięć widza, kolejne zdarzenie z przestrzeni polityczno-społecznej.

Pamiętajmy, że tuż obok nas trwa wojna – jakim idiomem można zasłonić to odniesienie? Jak uporządkować nasz niepokój? To zawsze byłaby uzurpacja wobec artystów i publiczności. Festiwale potrzebują – zwłaszcza dziś – prostszych konstrukcji, wiary w mądrość publiczności, która sama wie, czego dziś chce od teatru.

PAP: W tym roku 26. KONTAKT składać się będzie z dwóch części. Co widzowie zobaczą podczas pierwszej odsłony festiwalu w maju?

R. D.: W maju zaprezentujemy spektakle: "Pieśni bez słów" Thoma Luza z Zurychu w międzynarodowej koprodukcji, "Opowieści Lasku Wiedeńskiego" Yany Ross z Teatru Młodzieżowego z Wilna, "Stracone złudzenia" Jana Mikulaska z Teatru Na zabradlí z Pragi, "Trzy siostry" Radu Afrima z Teatru Narodowego z Bukaresztu i "Noce i dnie" Michała Siegoczyńskiego z Teatru im. Wilama Horzycy z Torunia. A prawie dwa tygodnie później, 11 i 12 czerwca na zakończenie festiwalu, pojawi się "Imagine" – najnowsza premiera Krystiana Lupy.

Sytuacja polityczna sprawiła, że najpierw z oczywistych względów zrezygnowaliśmy z zaproszenia spektaklu z Rosji, później nie było już możliwości zaproszenia przedstawienia z Ukrainy.

Nie wyobrażałam sobie, że nie będzie na festiwalu ukraińskiego akcentu – stąd gest w postaci toruńsko-bydgoskiej koprodukcji spektaklu przygotowanego przez artystki z Ukrainy. Znalazły one swój nowy dom w naszym regionie kujawsko-pomorskim i pracują właśnie nad projektem pod tytułem „Życie na wypadek wojny".

PAP: Jak narodził się ten projekt? O czym opowiedzą ukraińskie artystki-uchodźczynie?

R. D.: Spektakl "Życie na wypadek wojny" powstaje w koprodukcji MFT KONTAKT, Teatru im. Wilama Horzycy, bydgoskiego Teatru Polskiego i Miejskiego Centrum Kultury w Bydgoszczy. Prapremiera odbędzie się podczas festiwalu – 25 maja, a potem spektakl zostanie w repertuarze zarówno naszym, jak i Teatru Polskiego w Bydgoszczy. Mam nadzieję, że pojedzie w trasę po Polsce i Europie, chcemy, żeby świadczył i pomagał.

Podczas licznych dyskusji w środowisku teatralnym zastanawialiśmy się, na jakiej zasadzie zapraszać do współpracy do teatrów uchodźczynie z Ukrainy. Bo przecież trzeba zapraszać. Dać uciekinierkom możliwość pracy i swobodę wypowiedzi o tym, co je spotkało, co spotyka ich naród. Język w teatrze jest podstawową barierą, dlatego międzynarodowy festiwal, którego przedstawienia są tłumaczone na polski i angielski, wydawał się naturalną platformą do zaistnienia spektaklu.

Oddajemy głos artystkom z Ukrainy, aby w jak najprostszej formie opowiedziały o tym, co się stało i co się dzieje podczas wojny w Ukrainie. Aby ich opowieść – nie tylko na festiwalu, ale również później – informowała o wydarzeniach wojennych, nie pozwalała, by wojna nam spowszedniała, by nikt nie chciał o niej zapomnieć, unieważnić jej znaczenie. Pomysłem samych artystek jest sposób opowieści, aby nie były to bezpośrednie i tylko emocjonalne "prywatne" wypowiedzi, wymyśliły opowieść w stylu języka instrukcji – na wzór tego, jak obchodzić się z jakimś urządzeniem, jak zachować się w miejscu pracy, co robić w sytuacji zagrożenia.

Przez dziesięciolecia produkowaliśmy takie zapisy i regulacje, ale czy one rzeczywiście potrafią ująć wszystko? Czy można się przygotować na wypadek wojny, zachować tak, jak każe instrukcja? Działać jak automat, nie generować błędów?

fot. mat. teatru

PAP: W programie festiwalu znalazło się też nowe przedstawienie toruńskiego Teatru im. Wilama Horzycy – "Noce i dnie" w reżyserii Michała Siegoczyńskiego. Czy tradycyjnie spektakl ten pokazany zostanie poza konkursem?

Tegoroczna edycja festiwalu KONTAKT – ze względu na krótki czas przygotowania i wciąż niepewną sytuację związaną z pandemią – od początku była planowana w skromniejszej formie 5–6 pokazów spektakli. Tymczasowo zrezygnowaliśmy z konkursu. Konkurs zmusza do reprezentatywności – a tym razem nie mamy przedstawień ze wszystkich krajów, na których nam zależy (z niemieckimi teatrami trzeba umawiać się przynajmniej rok wcześniej) i powinien być ograniczony do produkcji jednego sezonu.

Dopiero od przyszłego roku planujemy, że festiwal będzie miał formę konkursu z międzynarodowym jury i nagrodami. Na razie bierzemy rozpęd, badamy, jak zareaguje publiczność toruńska i branżowa na powrót festiwalu w formule na żywo po prawie czterech latach przerwy, sprawdzamy, co się zmieniło w naszych zwyczajach teatralnych po pandemii, czego szuka widz i czy środowisko teatralne dalej chce się spotykać pod pretekstem festiwalu.

PAP: W czerwcowej, drugiej części KONTAKTU zaplanowała pani pokazy "Imagine" w insc. Krystiana Lupy oraz sesję "Zszywanie Europy. Rozmowy dla Krystyny Meissner". Czym się pani kierowała, zapraszając to przedstawienie i kto weźmie udział w sesji?

R. D.: Bardzo zależało mi, aby nowy spektakl Krystiana Lupy został zaprezentowany na MFT KONTAKT. W Toruniu ostatni raz mogliśmy zobaczyć jego przedstawienie w 1997 r. Dwadzieścia pięć lat temu! I było to "Rodzeństwo" z krakowskiego Narodowego Starego Teatru. Przez lata nie było szansy na zaprezentowanie jego spektaklu w ramach festiwalu. Lupa częściej gościł we Wrocławiu na Festiwalu Dialog, jego produkcje były często za duże i za drogie na Toruń. A przecież to najważniejszy polski reżyser trzech ostatnich dekad.

Na szczęście dla nas Lupa miał wolny termin, bo odwołano wyjazd na Złotą Maskę. Pamiętamy, że był on jednym z ważniejszych reżyserów dla inicjatorki Kontaktu Krystyny Meissner, stąd próba połączenia ich w ramach tej edycji.

Ostatniego dnia festiwalu zapraszamy na sesję poświęconą twórczyni zarówno festiwalu KONTAKT, jak i DIALOG, dyrektorce wielu teatrów – również (w latach 1983–1996) Teatru im. Wilama Horzycy.

Będą to z jednej strony opowieści jej wieloletnich współpracowników, przypomnienie o pomysłach na konkretne przedstawienia, marzeniach o polskim i europejskim teatrze, wizji festiwalu. I tu gośćmi mają być m.in. Piotr Gruszczyński – w przeszłości wieloletni rzecznik prasowy festiwalu KONTAKT, Olga Nowakowska – dyrektorka programowa festiwalu DIALOG oraz Tomasz Kireńczuk – były kurator programowy festiwalu DIALOG.

W drugiej części sesji chcielibyśmy zastanowić się nad przyszłością festiwali teatralnych. Czy w związku z wojną w Ukrainie, pandemią, inflacją i innymi czynnikami społeczno-gospodarczymi powinniśmy zmieniać formaty festiwali? I tu odpowiedzi poszukają m.in. Agata Grenda – dyrektorka Festiwalu Szekspirowskiego, Bartosz Szydłowski – dyrektor Festiwalu Boska Komedia, Wojciech Majcherek – reprezentujący Warszawskie Spotkania Teatralne. Po rozmowach Scena na Zapleczu – zbudowana za czasów dyrekcji Krystyny Meissner – otrzyma jej imię.

Źródło:

PAP