10.05.2021, 17:05 Wersja do druku

Duch męża

fot. mat. Teatru Nowego w Poznaniu

Pamiętam dobrze tamten wieczór w Poznaniu, to było jeszcze przed jej główną rolą w „Nikiforze", wtedy cala Polska kochała ją jako Babkę w „Kiepskich". Umówiłyśmy się na wywiad. Krystyna Feldman, o niej mowa. Wciąż widzę jej mieszkanie na piętrze, usiadłyśmy przy stole. Z humorem opowiadała, jak za młodu chciała wstąpić do… kadetów, mówiła o ojcu, słynnym aktorze Ferdynandzie Feldmanie, o górach, teatralnych rolach, głównie męskich, zagrała ich kilka. W pewnym momencie spytałam ją o największy błąd, jaki popełniła w życiu.

Odparła: - Zrobiłam coś, co być może mnie w jakiś sposób ubogaciło, ale niestety przysporzyło zmartwienia mamie. Nie zaakceptowała mojego małżeństwa...

Na te słowa wyłączył się dyktafon, na którym nagrywałam rozmowę.

- Baterie? - zaniepokoiłam się. - Raczej duch mojego męża Stasia - wzruszyła ramionami. - Zawsze wtrąca się do rozmów, mówi: Co ty tam za bzdury opowiadasz!

Wymieniłam baterie i włączyłam urządzenie. Działało. Ledwie jednak wróciłyśmy do tematu męża, dyktafon stanął. Sytuacja powtórzyła się kilka razy. Na słowo mąż - maszynka buntowała się. Aktorka próbowała ratować sytuację: - To może opowiem o warkoczykach, prowadziłam o nie boje z mamą. Uważałam, że warkoczyki to hańba! Zawsze byłam krótko ostrzyżona...

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Duch męża

Źródło:

Polska Dziennik Bałtycki nr 104/7.05