EN
03.06.2022, 13:29 Wersja do druku

Czy te długi da się spłacić?

„Długi” na podstawie opowiadań Irit Amiel i wg scen. Karoliny Kowalczyk i Natalii Królak w reż. Karoliny Kowalczyk w Teatrze Żydowskim w Warszawie. Pisze Wiktoria Tabak, członkini Komisji Artystycznej 28. Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej.

fot. Natalia Królak

Na pierwszy rzut oka powinno być przyjemnie. Świeci słońce, w tle szumi ocean, pod nogami szeleści ciepły piasek, wiatr smaga zmęczoną twarz, można powiedzieć: sielankowy krajobraz, ale – istnieje pewien haczyk. Droga do tego miejsca jest tylko jedna i na dodatek prowadzi przez ziemską śmierć.

Gdzieś tam w zaświatach odpoczywająca na jednym z leżaków Irit (Joanna Przybyłowska) spotyka Rafała (Jerzy Walczak). Opowiedziała o nim w jednym ze swoich tekstów, ale dopiero po jego pogrzebie. Taki postawił jej warunek. Teraz widzą się znowu i o tym spotkaniu, lecz też o pamięci i o tajemnicach, jest spektakl zatytułowany Długi, wyreżyserowany przez Karolinę Kowalczyk w Teatrze Żydowskim w Warszawie na podstawie autorsko przetworzonych i przepisanych opowiadań ocalałej z Zagłady Irit Amiel.

„Rafał był moją drugą nieodwzajemnioną miłością. Pierwszą była Polska” – pisała Amiel w Osmalonych i tak również powie bohaterka spektaklu Karoliny Kowalczyk. Rafał i Irit poznali się w 1945 roku w obozie dipisów w Landsbergu. Ona miała czternaście lat, on dwadzieścia jeden. Ona się zakochała, on nazywał ją niemowlakiem. Polubili się, a potem stracili ze sobą kontakt. Wiele lat później spotkali się ponownie w Izraelu na seminarium z hodowli kwiatów. Po raz pierwszy rozmawiali wtedy o wojennych traumach, próbując powoli i nieumiejętnie dopasowywać nieprzystające słowa do swoich przeżyć.

Ojciec Rafała wypchnął go z pociągu pędzącego wprost do nazistowskiego obozu i kazał mu biec – byle gdzie, byle przed siebie. Znalazł i przygarnął go Hans (Henryk Rajfer) – cierpiący na epilepsję były niemiecki wojskowy – który od dawna i bezskutecznie starał się z żoną Hilde (Barbara Szeliga) o dziecko. Opiekowali się nim, żydowskim chłopcem, przez trzy lata, narażając przy tym swoje życie. Ostatecznie Rafał zdecydował się od nich odejść, ale zanim to nastąpiło Hans zwrócił się do niego z prośbą o odbycie stosunku seksualnego z Hilde: „zrób nam dziecko i przysięgnij mi, że nie wrócisz już nigdy – ani do nas, ani do tego kraju”. Zgodził się, a później wyjechał. Hilde była jego pierwszą kobietą, nazywał ją matką i zbawicielką. Po wszystkim wyruszył do Palestyny, poznał Nirę i wziął z nią ślub. Mieli syna, który zmarł, powodując drogową kolizję. Po latach okazało się, że Rafał stracił w tym wypadku nie jednego, lecz dwóch potomków.

Karolina Kowalczyk wraz z dramaturżką Natalią Królak stworzyły z tej przejmującej historii kameralne przedstawienie, które nie osuwa się w ckliwy romantyzm i nie powiela wytartych klisz. Sprzyja temu też sceniczny minimalizm (za scenografię odpowiedzialny był Marek Idzikowski): wiszące z przodu białe płachty, na których czasem wyświetlane są projekcje wideo, kilka porozrzucanych i ewidentnie nadgryzionych zębem czasu przedmiotów – leżaki, zabawkowy pociąg, stolik, lalki.

fot. Marek Idzikowski

W tej fantazji osnutej na kanwie prawdziwych wydarzeń twórcy i twórczynie mnożą pytania, ale rzadko podsuwają odpowiedzi. A wątpliwości jest tu całe mnóstwo, choćby tych dotyczących świadectwa: co, jeśli nie przynosi ono upragnionego wyzwolenia, co, jeśli krępuje jeszcze mocniej niż skrywana przez lata tajemnica? No i wreszcie – czy dług zaciągnięty na życie można kiedykolwiek spłacić?

Długach akcent przenoszony jest z bezimiennych i mnogich ofiar na jednostki wyposażone nie tylko w tożsamości, ale i w unikalne doświadczenia – często na osoby wrzucone w wir nieustannie nawarstwiających się nieszczęść. Żeby jednak te wszystkie zależności i przesunięcia mogły zostać odkryte, trzeba zaaranżować intymną i bezpieczną sytuację teatralną. To się udaje, na przykład, w scenie wspomnianego seminarium kwiatowego; Walczak i Przybyłowska doskonale balansują w niej na granicy niepewności, zagubienia, nieporadności, ale też cichej – choć nie do końca wyrażonej – radości z przeżycia. Rafał i Irit razem wsadzają do metalowej doniczki cebulki, tworzą nowe życie, kompensując być może w ten sposób to, które im częściowo zabrano. Zerkają na siebie nieśmiało od czasu do czasu. Wyrażają uczucia tylko w taki sposób, w jaki ich nauczono, tylko w taki, na jaki sobie pozwalają. Jest w tym coś bardzo poruszającego i zupełnie nienachalnego.

Długi to spektakl krótki, ale pozostający w pamięci. Kłujący, melancholijny, plastyczny, momentami nawet niepokojący – a to pewnie dlatego, że oglądany dziś, w nowej rzeczywistości społeczno-politycznej przeorientowanej przez rosyjską inwazję na Ukrainę, nabiera nowych znaczeń i nie daje się do końca zamknąć w szufladzie z napisem „wspomnienia z wojennej przeszłości”.

DŁUGI na podstawie opowiadań Irit Amiel. Reżyseria i scenariusz: Karolina Kowalczyk, dramaturgia i scenariusz: Natalia Królak, scenografia: Marek Idzikowski. Prapremiera w Teatrze Żydowskim w Warszawie 11 lutego 2022.

Źródło:

Materiał własny

Wątki tematyczne