EN
16.11.2022, 09:05 Wersja do druku

Czucie i wiara, czyli drapieżny Mickiewicz

„Ballady i romanse” w reż. Jerzego Jana Połońskiego i Marty Wiśniewskiej w Teatrze  Dormana w Będzinie. Pisze Małgorzata Pabian z Nowej Siły Krytycznej.

fot. mat. teatru

„Ballady i romanse” w reżyserii Jerzego Jana Połońskiego i Marty Wiśniewskiej to muzyczna adaptacja kanonicznego zbioru wierszy Adama Mickiewicza, który umownie otwiera polski romantyzm. W Teatrze Dzieci Zagłębia w Będzinie dzieło wieszcza nabrało wymiaru mrocznego musicalu, który w atrakcyjnej formie przybliża nastrój romantycznych opowieści.

Inscenizacja to zbiór etiud, głównie muzycznych i recytacji, prezentujących wybrane utwory cyklu. Usłyszymy interpretacje między innymi „Romantyczności”, „Lilii”, „Świtezianki”, „Kurhanka Maryli”, „Pierwiosnka” czy „To lubię”. Widowisko, oparte w pełni na oryginalnym tekście, łączy tradycje opery rockowej i musicalu. Mieszają się w nim różne gatunki muzyczne – elektronika płynnie przechodzi w mocniejsze brzmienia, chóralne lub operowe śpiewy, usłyszymy też fragmenty rapowane. Jedne opowieści są złowieszcze i drapieżne, inne psychodeliczne, przedstawione ironicznie czy groteskowo (na przykład komediowa w tonie tragiczna historia z „Lilii”). Zdarzenia zawarte w balladach odgrywane są niemal jako rytuały, co wprowadza widza w swoisty trans, utrzymuje uwagę od prologu aż do ostatniej z etiud.

Znakomita scenografia Joanny Martyniuk buduje klimat niesamowitości. W prologu z mroku sceny światło wydobywa płytę nagrobną Adama Mickiewicza, w której ukryty jest aktor. Wojciech Żak rozgląda się niespokojnym wzrokiem po widowni. Po chwili zobaczymy przezroczyste gabloty, w których nieruchomo, niczym w trumnach, tkwią pozostali wykonawcy, ich wzrok wbity jest w dal. Przemieszczane na kółkach gabloty budują tło akcji i stanowią stały element dekoracji; ich boczne ściany zbudowane są z luster, które odbijają światła i zwielokrotniają postaci aktorów. Nad sufitem zawieszone są metalowe ramy, podświetlane w zależności od sytuacji. Na scenie panuje zazwyczaj półmrok, rozpraszany przez słabe światło reflektorów, najczęściej z filtrem czerwieni (historie ze zbrodnią lub miłością) i fioletu (gdy rzecz o śmierci, zjawach). Klimatu dopełniają dymy imitujące mgłę. Z nadscenia w jednej z etiud zwisają półprzezroczyste szarfy, które tworzą mroczny krąg wokół śpiewających aktorów, przykrywających nimi głowy niczym całunami. Blade twarze aktorów, ciemne otoczki wokół oczu, sine usta, czarne, współczesne ubrania, uzupełnione detalami w postaci łańcuchów i ćwieków, podkreślają wszechobecny w inscenizacji mrok. Tylko jedna aktorka ubrana jest na biało, nałożona na klatkę piersiową imitacja kości upodabnia ją do kościotrupa. W niektórych scenach aktorzy korzystają z białych masek, które trzymają w dłoniach, co zwielokrotnia liczbę postaci, tworzy upiorny tłum.

Na stojącej pośrodku sceny w głębi elektrycznej perkusji (przed nią ołtarzyk z kępą lilii, nad nim wieniec kwiatów) gra Adrianna Bieżan. Kompozycje Marcina Partyki to muzyczne mistrzostwo. Aktorzy znakomicie radzą sobie z łączeniem dynamicznego ruchu – tańca, imitacji walki czy cierpienia, chodem zombie – ze śpiewem w wysokich tonacjach, a momentami operowym. Wszyscy uczestniczą w poszczególnych prezentacjach ballad, prowadząc opowieść wspólnie, odgrywając bohaterów, oddając emocje lub przedstawiając elementy otoczenia. Wyróżniają się młode aktorki – Agata Małycha-Szczypuła i Adrianna Bieżan. W prologu świetnie spisał się Wojciech Żak. Ich warsztat wokalny, a także perfekcyjne operowanie ciałem, nawet w trudnych choreograficznie scenach, sprawia, że oglądamy przekonujące kreacje.

Konwencja rockowego musicalu może być ciekawą propozycją dla tych, którym z twórczością wieszcza do tej pory nie było po drodze. Bogate w inscenizacyjne bodźce interpretacje ballad zachęcają do ponownego zanurzenia się w świat romantycznych zbrodni i romansów, szukania w nim korzeni współczesnej kultury. Warto dać się porwać twórcom tej muzycznej adaptacji.

Adam Mickiewicz
„Ballady i romanse”
reżyseria: Jerzy Jan Połoński, Marta Wiśniewska
premiera: 12 listopada 2022, Teatr Dzieci Zagłębia im. Jana Dormana w Będzinie
występują: Katarzyna Bała, Adrianna Bieżan, Edyta Dziura, Agata Małycha-Szczypuła, Joanna Rząp, Karol Gaj, Patrycy Hauke, Jacek Mikołajczyk, Wojciech Żak

Małgorzata Pabian – absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej, studentka sztuki pisania na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Pasjonatka literatury i teatru.

Źródło:

Materiał własny

Wątki tematyczne