Logo
Recenzje

„Człowiekowanie” jako choroba XXI wieku

14.01.2026, 18:51 Wersja do druku

„Persona. Ciało Bożeny” Huberta Sulimy w reż. Jędrzeja Piaskowskiego z Teatru Zagłębia w Sosnowcu na 13. festiwalu „Polska w Imce” w Warszawie. Pisze Alicja Cembrowska w Teatrze dla Wszystkich.

fot. Jeremi Astaszow/mat. teatru

Ocena recenzenta: 8/10

Spektakl Jędrzeja Piaskowskiego i Huberta Sulimy w Teatrze Zagłębia w Sosnowcu pokazuje, że trauma ma ciało, a wybaczanie – wiele twarzy.

Córka Bożeny K. trafnie diagnozuje, że jej matkę najbardziej męczy „człowiekowanie”. To spostrzeżenie nastolatki, która chce być koniem, staje się kluczem do zrozumienia spektaklu, w którym ciało jest nośnikiem traumy, narzędziem pracy aktora i komunikatorem (czy tylko?) z przeszłością. Przejęte wspomnienie, które nie należy do Bożeny, wnika w jej ciało, objawia się w niezrozumiały dla kobiety sposób i gna ją do lasu. Od tego dziwnego wydarzenia zaczyna się proces – kontestowanie, szukanie, rozkładanie na czynniki. Bo może być tak: człowiek w którymś momencie się budzi i wie, że od teraz wszystko będzie inaczej. Bożena budzi się przy studni w lesie.

Monolog Bożeny na ten temat jest fenomenalny. Zresztą „Persona. Ciało Bożeny” to doskonale napisany tekst, pełen błyskotliwości językowych i słowotwórstwa, a największej mocy nabiera w ustach tytułowej bohaterki. Gdy ta zaczyna mówić własnym głosem, przenosimy się w fantasmagoryczny i wielopoziomowy świat. Energetyczna scena z hasłem „teraz będę wyzwalać” – gdy Bożena uderza kijem w wór – to moment wyzwolenia emocji, ale też ironicznego komentarza do terapeutycznych praktyk. Właśnie. Bo to jednak opowieść o praktykowaniu.

Między innymi radykalnego wybaczania, które rozgrywa się na wielu płaszczyznach: rodzinnej – rodzeństwo, którego nie tyle dzieli orientacja seksualna, ile fakt, że Zagłębiak związał się ze Ślązakiem; relacji matka–córka, w której obie strony nie mają pomysłu, jak miałyby się zrozumieć; politycznej – Tusk śpiewający „Barkę” umierającemu Kaczyńskiemu; społecznej – Sosnowiec jako wyśmiewane miasto, które na pierwsze strony gazet trafia „dla beki” lub jako miejsce tragedii; kulturowej – artyści, którzy nieraz bezprawnie korzystają z głosu „zwykłych ludzi”.

Wszystkie te wątki łączy metateatralna nić. Mamy nawiązania do Krystiana Lupy, ale „Krystian” to raczej figura – kompleks i marzenie zarazem, niekoniecznie realna osoba. Tą zwykłą, ale niezwykłą osobą, której artysta ma dać głos, jest Bożena K., kobieta sprzątająca w teatrze. To ona, a nie znany reżyser, jest główną bohaterką. Grająca Bożenę Mirosława Żak buduje postać, która stopniowo urasta do rangi artystki-intelektualistki, poszukiwaczki mistycznych doznań. Ma w sobie potencjał, który zdaje się zauważać warszawska aktorka (Agnieszka Bałaga-Okońska), obdarowująca ją perfumami. Mają pachnieć jak Bożena. Pachną niczym. Czy to próba przypomnienia, gdzie jest jej miejsce?

Spektakl bazuje na formule rozrywkowej – kolorowe kostiumy, peruki, wyraziste postaci, błyskotliwe żarty – ale nie rezygnuje z głębi. Ostatecznie daje to piorunujące wrażenie balansowania pomiędzy postaciowym komizmem a silnym pierwiastkiem dramatycznym. Wiele scen to wizje, sny, wyobrażenia. Światła pozwalają sprawnie przeskakiwać pomiędzy przestrzeniami jawy i snu. „Persona. Ciało Bożeny” to spektakl świeży zarówno w korzystaniu z tematów, jak i wybieraniu rozwiązań formalnych. Dynamiczna struktura trzyma tempo przez 135 minut. Po wyjściu z teatru można przyłapać się na przekonaniu, że obejrzało się coś niesztampowego – a to uczucie bywa dziś dość rzadkie.

Tytuł oryginalny

„Człowiekowanie” jako choroba XXI wieku

Źródło:

Teatr dla Wszystkich

Link do źródła

Autor:

Alicja Cembrowska

Data publikacji oryginału:

14.12.2025

Sprawdź także