Logo
Magazyn

Człowiek, którego pamięta się dłużej niż jego role

20.11.2025, 15:40 Wersja do druku

Dziś mija kolejna rocznica śmierci Jana Machulskiego – artysty, którego obecność była dla polskiej kultury czymś więcej niż tylko sumą ról, scen i wykładów. To jeden z tych ludzi, których wspomina się nie dlatego, że „kiedyś byli”, ale dlatego, że ich energia wciąż – mimo upływu lat – dyskretnie pracuje w miejscach, które współtworzyli: na scenach, w szkołach, w pamięci wychowanków, w filmach, które niezmiennie bawią, wzruszają i uczą – pisze Wiesław Kowalski w Teatrze dla Wszystkich.

fot. mat. Filmu Polskiego

Machulski należał do pokolenia twórców, którzy traktowali sztukę jak misję. Nie było w tym patosu – przeciwnie, cechowała go lekkość i naturalność. Kiedy jako Henryk Kwinto w Vabanku z nonszalancją prowadził nas przez świat eleganckich przekrętów, nikt się nie zastanawiał, jak „gra”. On po prostu był. W tej roli, podobnie jak w wielu innych, Machulski udowadniał, że aktorstwo to nie dekoracja, lecz sztuka charakteru: spojrzenia, gestu, ironicznego uśmiechu, który mówi więcej niż długie monologi.

Ale prawdziwa wielkość Machulskiego najpełniej objawiła się poza ekranem. Teatr Ochoty, który współtworzył i przez lata prowadził, nie był zwykłą sceną – był laboratorium. Miejscem, w którym młodzi artyści mogli uczyć się odwagi i pokory zarazem. Machulski wierzył, że teatr to w pierwszej kolejności spotkanie człowieka z człowiekiem, że publiczność nie jest „odbiorcą”, ale partnerem. Ta filozofia – jakże dziś potrzebna – żyła w nim do ostatnich dni.

Był także nauczycielem z prawdziwego powołania. W łódzkiej filmówce wychował całe generacje aktorów, którzy do dziś wspominają go jako mistrza wymagającego, lecz sprawiedliwego. Kogoś, kto potrafił powiedzieć trudną prawdę, ale zawsze tak, by człowieka nie złamać, tylko popchnąć dalej, mocniej, głębiej.

We wspomnieniach znajomych powraca obraz Machulskiego jako człowieka pogody ducha, zawodowca absolutnego, a jednocześnie kogoś, kto nie stał na środku sceny, dopóki nie było trzeba. Nie zabiegał o wielkie słowa ani wielkie gesty. Jego pracowitość, przyzwoitość i życzliwość sprawiały, że zjednywał sobie ludzi bez wysiłku – po prostu będąc sobą.

Dziś, gdy kolejny raz wspominamy jego odejście, warto pomyśleć o Machulskim nie tylko jako o legendzie polskiego kina i teatru, ale jako o kimś, kto konsekwentnie budował kulturę ważną, otwartą i żywą. Pozostawił po sobie wiele: niezapomniane role, szkoły, miejsca, idee – ale przede wszystkim ludzi, którzy dzięki niemu inaczej patrzą na sztukę i swoją pracę.

W rocznicę jego śmierci nie wypada mówić, że „go brakuje”. Bo ludzie tacy jak Jan Machulski nie odchodzą naprawdę. Zostają – w gestach aktorów, w śmiechu widzów, w atmosferze teatrów i filmów, które dzięki nim powstały. A my możemy tylko podziękować, że mieliśmy szczęście żyć w czasie, kiedy on tworzył.

Tytuł oryginalny

Człowiek, którego pamięta się dłużej niż jego role

Źródło:

Teatr dla Wszystkich

Link do źródła

Autor:

Wiesław Kowalski

Data publikacji oryginału:

20.10.2025

Sprawdź także