Logo
Recenzje

Czarne, białe. Kolorowe

20.04.2026, 12:13 Wersja do druku

„Masters in Motion: Forsythe/ Pite, Body and Soul (part 1)" w chor. Crystal Pite i „Playlist” w chor. Williama Forsythe'a z English National Ballet na 28. Łódzkich Spotkaniach Baletowych. Pisze Benjamin Paschalski na swojej stronie.

fot. mat. organizatora

Dzieje światowych kompanii baletowych są fascynujące i emocjonujące. Niekiedy nazwa jest niezwykle myląca i może nie oddawać właściwego ducha instytucji. W moim odczuciu tak jest z English National Ballet – jednej z najciekawszych kompanii, która funkcjonuje już od ponad siedemdziesięciu pięciu lat. Owe błędne podejście może wiązać się z użyciem słowa „narodowy”, który winien lokować podmiot jako pierwszą, odpowiednik Polskiego Baletu Narodowego, formację Wielkiej Brytanii. Nie jest to prawdą bo owe miejsce zajmuje Royal Ballet. English National Ballet powstał jako niezależny podmiot, a powołali go do życia Alicia Markova i Anton Dolin w roku 1950 pierwotnie jako London Festival Ballet. Owa nazwa obowiązywała do roku 1989, a objazd zarówno krajowy jak i międzynarodowy stał się podstawą funkcjonowania. Klasyka stała się znakiem rozpoznawczym z ikonicznymi wykonaniami Rudolfa Nureyeva, a gwiazdy zespołu świeciły wielkim blaskiem baletowych wykonań. Renomę wyznaczały kolejne dyrekcje – Dereka Deane (1993-2001), który otworzył repertuar dla ówczesnego współczesnego repertuaru, Wayne’a Eaglinga (2006-2012), ale przede wszystkim Tamary Rojo (2012-2023), która całkowicie odmieniła oblicze zespołu realnie wprowadzając go w erę nowoczesności. To nie tylko repertuar balansujący pomiędzy tym co dawne, a współczesne, gdzie kluczowym stała się już dziś ikoniczna Giselle Akrama Khana. To także oddanie sceny kobietom-choreografkom, szeroki program edukacyjny i to co pozostanie na zawsze w almanachach – własna przestrzeń dla prób i pracy: The Mulryan Centre for Dance. Ów czas odznaczył się silną i wyrazistą jakością, przemyślanym repertuarem, a także świetnym marketingiem, którego twarzą była Rojo. Ów czas zakończył się po jedenastu latach, gdy gwiazda baletu przeniosła się za ocen do Kalifornii, gdzie prowadzi San Francisco Ballet. Obecnie liderem jest Aaron S. Watkin, kanadyjski tancerz i choreograf.

Przychodził do zespołu z innej rzeczywistości, przez siedemnaście lat z wielkimi sukcesami na polu sztuki klasycznego tańca prowadził Semperoper Ballet w Dreźnie. Tym co dizś wyróżnia zespół londyński jest chęć nawiązania dialogu z przeszłością, ale niestety mimo chęci i poszukiwania interesujących ścieżek programowych jest to trochę błądzenie. Wydaje się, że Watkinowi brakuje charyzmy, która stanowiła ważny element budowania pozycji English National Ballet czasów Tamary Rojo. Ale wiele przed nim, wszak to dopiero początek przygody w nowym miejscu. Widzowie Łódzkich Spotkań Baletowych mają to niepowtarzalne szczęście, że nie wybierając się do Wielkiej Brytanii mogą dokonać indywidualnej oceny i własnej klasyfikacji marki kompanii czasów dawnych i bieżących. Bowiem formacja gościła podczas przeglądu w roku 2017, gdy zaprezentowała dwa odmienne wieczory. Pierwszym był trójelementowy program złożony z prac Williama Forsytha, Hansa van Manena i Kenetha MacMillana. Tu przeplatało się to co dawne za sprawą drugiego aktu Śpiącej królewny, z tym co nowoczesne. Ale zjawiskiem okazała się pełnospektaklowy, klasyczny Korsarz w inscenizacji Anny-Marie Holmes, gdzie wielką klasę pokazali: Tamara Rojo, Isaac Hernandez i Cesar Corrales. Tego ostatniego wariacje pozostaną na zawsze w mojej pamięci, gdzie szybkość, technika i zwinność wręcz oszałamiała zachwyconą publiczność. Owych wielkich nazwisk dziś w zespole nie ma. Można zauważyć pewien trend, że Watkin postawił bardziej na zespół, wspólnotowość, współgranie. I właśnie efekty owej pracy mogliśmy obserwować podczas tegorocznej edycji łódzkiego baletowego przeglądu. Zatem owe dwie prezentacje, sprzed dziewięciu lat i obecnie, to faktycznie dwie odmienne grupy artystów. Inaczej rozłożone są intencje i pomysły na budowanie repertuaru i całej artystycznej formacji. Tegoroczny program prezentacji English National Ballet skupił się na relatywnie nowych pracach dwójki świetnych, wybitnych artystów tańca. Crystal Pite i William Forsythe.

Zastanawiałem się jaki można znaleźć wspólny mianownik dla owej pary, którzy autonomicznie kształtują własny kosmos tanecznej narracji? Tym co ich wyróżnia jest oczywiście eksperyment, poszukiwanie odmiennego, przełamywanie niemożliwego. Forsythe, przez lata szef Ballet Frankfurt wytyczył własną, oryginalną ścieżkę myślenia o tańcu i tańcem, konstruując przedstawienia połączone z ciekawym konceptem intelektualnym. Pite rozdarta jest pomiędzy zespół w Vancouver – Kidd Pivot, który jest formą teatru tańca, gdzie ścieżka dialogowa jest partnerem prezentacji widowiska i zjawiskowego ruchu. To różnorodne widowiska, które kipią dowcipem, ale także nie są wolne od kluczowych pytań o naszej egzystencji.

Drugą formą aktywności artystki są spektakle baletowe, w których fenomenalnie wykorzystuje cały zespół wykonawców. Jej znakiem rozpoznawczym stało się właśnie wykorzystanie tłumu tancerzy dla których jest w stanie skonstruować niebagatelny krok, który urzeka, wciąga, pochłania. Niekwestionowane mistrzostwo osiągnęła, w bardzo ważnym spektaklu poruszającym problemy społeczne związane z kryzysem migracyjnym, realizując Light of Passage do III Symfonii – Symfonii pieśni żałosnych Henryka Mikołaja Góreckiego. Ów trzyczęściowy urzekający epos taneczny prezentował niesamowite umiejętności, wręcz wizyjność plastyczną tańca artystki.

Druga wspólna cecha bohaterów wieczoru to fakt, że pochodzą z Ameryki Północnej. Forsythe urodził się w Nowym Jorku, choć karierę rozwinął w Europie, a Pite urodziła się w kanadyjskim Terrace i dzieli aktywność zawodową pomiędzy dwoma kontynentami. I ostatnie, kto wie, czy nie kluczowe. Choreografka była członkiem zespołu Ballet Frankfurt. Występowała nie tylko w pracach Forsythe, ale także wykorzystywała jego metody podczas własnej pracy. Zatem na pierwszy rzut oka nieoczywiste połączenie artystów w jednym wieczorze ma swoje uzasadnienie i to niebagatelne. I może na pierwszy rzut oka nie widać podobieństw to wspólnym pozostaje poszukiwanie oryginalnego języka wypowiedzi ruchowej, stylistyki pozostającej na długo w pamięci odbiorców. Występ English National Ballet to prezentacja dwóch prac, które zostały połączone specjalnie dla występu łódzkiego. Body and Soul (Ciało i dusza) w układzie Crystal Pite to pierwszy fragment trzyczęściowego przedstawienia zrealizowanego pierwotnie dla baletu Opera de Paris w roku 2019.

Człowiek i jego egzystencja stają się punktem wyjścia dla owej choreografii. Muzyka Owena Beltona jest jak niepokojąca nuta, która doskwiera, drażni, zwiastuje coś niepokojącego. W niej doszukać się można dźwięku fali uderzającej o brzeg, która przemienia się w pogłos protestu, masowego wystąpienia, ludzkiej zawieruchy. Dla kontrastu, gdy po każdej burzy przychodzi słońce, choć jego blask nie oświetla szczęścia i radości, tło wypełnia kompozycja Fryderyka Chopina. W owe muzyczne brzmienie wkrada się powtarzalny monolog wypowiadany po francusku będący komentarzem do zmieniających się pozycji tancerzy. Owa repetyza spokojnej narracji nie ma odzwierciedlenia w ruchach tancerzy. Stają się one coraz bardziej gwałtowne, nieprzewidywalne, zwiastujące katastrofę. Tematem wiodącym pozostaje jednostka ludzka, jej relacje związki z innymi, a także ze nieokiełznaną wspólnotą. Osiem postępujących po sobie scen jest jak chwila wytchnienia pod intensywnym światłem, ale przerywana gwałtownym wtargnięciem tłumu, nieobliczalnej masy. Zestawienie tego co ma formę subtelną, na swój sposób delikatną z wielką grupą, która ma charakter złowieszczy, niszczycielski, agresywny wyraża swoisty niepokój o naszej egzystencji. To także ukazanie ekosystemu - jak natura, to co nieprzewidywalne może w prosty sposób zniweczyć to co konstruuje się latami, budując podwaliny związku, rodziny, koegzystencji. Owe zestawienie dwóch światów powtarzalności życia jednostek i niespotykanego huraganu, który niweczy, degraduje, zniewala. Crystal Pite stosuje ciekawy zabieg. W swojej pracy kumuluje potencjał twórczy zarówno ten znany z Kidd Pivot – podkładu głosu dla aktywności tancerzy w ruchowym dialogu kameralnym, wyciszonym z tym co jest jej znakiem rozpoznawczym – wielką umiejętnością kształtowania ruchu dla wielkiej grupy tancerzy. Owa potęga ludzka wije się jak wąż, morska fala, forma protestu, sprzeciwu, agresji i nienawiści. Interpretacji może być wiele, ale intencja pozostaje jedna – niepewność tego co wokół nas. Pite widzi świat czarno-biały jedynie oświetlony jednolitym jasnym światłem. Najważniejsze jest ukazanie tanecznej wizji, która w układzie przypomina ruchy mechanicznych lalek, które idealnie tworzą obrazy przepływające jak relacje ludzkie, gdy życie niesie wiele nieodgadnionych zdarzeń i znaków zapytania.

Propozycja artystki jest jak brunatna strona świata, trochę pozbawiona nadziei i idealizmu. To raczej pragmatyzm i racjonalizm, obserwacja tego co dzieje się wokół nas. Nadciągająca brunatna masa jest jak złowieszcza groźba dla społeczeństw, które mogą chcieć żyć wytyczonym głosem narratorki w utartych schematach codzienności. Tym co wyróżnia ów fragment jest niesłychane zgranie zespołu, świetna komunikacja z tancerzami i precyzja wykonania. Ów ruch fali, przemierzającej grupy, która rozbija się po całej przestrzeni sceny jest jak niezapomniana sekwencja natury ułożona z baletowej fantazji ludzkiej. Przełamanie następuje w części drugiej. Świat dwukolorowy, pisany ciemną barwą zastępuje różnokolorowa taneczna fiesta. Playlist zostało przygotowane przez Williama Forsythe dla English National Ballet w roku 2018, po dwudziestu latach nieobecności nowych prac choreograficznych artysty w Wielkiej Brytanii. To układ, który ma oczarowywać, przyciągać, a najważniejszym jest dobre poczucie odbiorcy. Forsythe do owej pracy wybrał sześć utworów muzycznych, dalekich od kanonu klasyki. To przeboje soul, pop, R&B, które porywają do tańca. Istotą jest forma rywalizacji zarówno pomiędzy płciami, ale również pomiędzy tancerzami. Ubrani jednakowo artyści: panowie w niczym sportowe stroje w barwie różowo-turkusowej z napisem nazwiska na plecach, a panie w krótkich amarantowych spódniczkach niczym cheerleaderki rozpoczynają współzawodnictwo taneczne. To pokaz niesamowitych trudności technicznych, naszpikowany szybkimi przejściami, zmianami, odbiciami lustrzanymi, kompozycją zespołową, a przede wszystkim dobrą zabawą. Tylko dyletant może powiedzieć, że to błahy układ. To wielki błąd! Jest to jedna z najtrudniejszych kompozycji Forsythe w technice neoklasycznej, która wymaga olbrzymiego skupienia, wytrwałości i opanowania materiału choreograficznego.

Styl artysty wymaga niesłychanego napięcia mięśni, idealnej sylwetki, a każde niedopracowanie jest zauważalne przez baczne oko odbiorców. Tancerze prześcigają się w owej sportowej rozgrywce. Utwory są żywe, nie dają wytchnienia. Najbardziej zjawiskowy i zawsze najmocniej oklaskiwany Impossible grupy Lion Babe jest istnym genialnym, porywającym fragmentem pełnym eksplozji ruchowej fantazji. W Łodzi może nie wypadł najbardziej okazale ze względu na nie najlepszy popis solowy, gdy tancerz wydawał się niedopasowany do występu, nie wykończył póz. Świetnie natomiast wybrzmiał duet do utworu Khalida Location w wykonaniu Sangeun Lee i Junor Souzy. Ów świetny przekładaniec muzyki i dobrego tańca pobudza i zniewala. Ukazuje, że taniec nie zatrzymał się w jednym, dawnym miejscu, ale rozwija się, poszukuje, łączy style i formy. Ten pomysł niby prosty, ale jest na swój sposób odkrywczy dzięki własnej, indywidualnej stylistyce wypowiedzi ruchowej. Podczas pokazów brakowało pełnego zapału i żarliwości, która ma miejsce w Londynie. Powód może być jeden. Kompozycja została specjalnie wznowiona dla łódzkiego wydarzenia. W tym sezonie w ogóle nie była prezentowana. Zatem pewne niedociągnięcia są efektem braku większej liczby pokazów. Ale i tak ręce same rwały się do oklasków, że tak urzekający pomysł w rękach mistrza może zachwycić i urzekać widownię, a przecież to co wydaje się banalne wymaga godzin prób i litrów wylanego potu. Druga wizyta English National Ballet podczas Łódzkich Spotkań Baletowych, pokazała obecną formę zespołu. Tym razem to twarz zespołowości, wspólnotowości i świetnego zgrania całej formacji. Tym razem nie było wielkich nazwisk i klasycznej tanecznej formy. Ale pozostaje doświadczenie nazwisk już klasyków współczesności. To nasze, krajowe odrabianie lekcji poznawania tańca współczesnego, który ma różne twarze: czarno-białą ale i niezwykle uśmiechniętą oraz kolorową.

***

Masters in Motion: Forsythe/ Pite, Body and Soul (part 1), choreografia: Crystal Pite, Playlist, choreografia: William Forsythe, English National Ballet, pokaz w ramach Łódzkich Spotkań Baletowych, kwiecień 2026

Tytuł oryginalny

CZARNE, BIAŁE. KOLOROWE – „MASTERS IN MOTION: FORSYTHE/ PITE” ENGLISH NATIONAL BALLET/ ŁÓDZKIE SPOTKANIA BALETOWE

Źródło:

benjaminpaschalski.pl

Link do źródła

Autor:

Benjamin Paschalski

Data publikacji oryginału:

20.04.2026

Wątki tematyczne

Sprawdź także