09.01.2010 Wersja do druku

Cyrk w Łodzi, czyli dlaczego warto zwariować

Apeluję do łódzkich radnych z PO i SLD, by zaczęli się zachowywać poważnie, centrum poparli i kasę dali. Ich miasto ma wielką szansę. Lepszej mieć nie będzie. A jest to także szansa dla Polski. Ludzie, opamiętajcie się, to byłaby wielka sprawa - o sprawie Camerimage Łódź Center pisze Tomasz Lis w Polsce Dzienniku Łódzkim.

Nie, to nie jest tekst, który może zainteresować tylko mieszkańców Łodzi. To opowieść ciekawa, jakkolwiek ma swój nieciekawy wydźwięk. Jest taki szaleniec. Szaleniec nazywa się Żydowicz. Szaleńcowi się chce, a do tego umie marzyć i działać. Szaleniec Marek Żydowicz jest twórcą i spiritus movens festiwalu Camerimage. Rok w rok zjeżdżają do Polski, kiedyś do Torunia, teraz do Łodzi, wybitni ludzie kina, reżyserzy, operatorzy, aktorzy. W zeszłym roku przyjechał słynny Olivier Stone, dwa lata temu David Lynch, w tym roku Bill Murray. Przyjeżdżają i uczestniczą w festiwalu Żydowicza. Ale Żydowiczowi nie wystarcza ogrzewanie się, cha, cha, w blasku ich sławy. On myśli o rzeczach dużych, większych, największych. Wymyślił więc, że w Łodzi stanie wielkie centrum kongresowo-festiwalowe. Nieźle wymyślił. Bo u nas w prawie 40-milionowym kraju nie ma ani centrum kongresowego, ani festiwalowego. Ale nie tylko wymyślił. Przepraszam, zgwałcił j

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Cyrk w Łodzi, czyli dlaczego warto zwariować

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Dziennik Łódzki nr 6 online

Autor:

Tomasz Lis

Data:

09.01.2010

Wątki tematyczne