Logo
Recenzje

Ćwiczenia z utraty

16.10.2025, 14:46 Wersja do druku

„U mnie wszystko w porządku” w reż. Cezarego Tomaszewskiego w Teatrze Studio w Warszawie. Pisze Malwina Kiepiel w Teatrze dla Wszystkich.

fot. Sisi Cecylia

„Daj ujście w słowach; bezgłośny żal będzie drążyć cię szeptem, aż serce ci pęknie” — pisał Shakespeare w Makbecie. Te słowa mogłyby posłużyć za motto spektaklu Cezarego Tomaszewskiego. Przedstawienie powstało z potrzeby mówienia — głosem drżącym, chwilami nieporadnym, ale prawdziwym.

Głównym elementem scenografii jest wieszak z kostiumami do spektaklu Norberta Bajana. Tomaszewski wspomina, że impulsywnie sięgnął po rzeczy należące do swojego partnera — jakby chciał zatrzymać go na zawsze. Myślał nawet o przyjęciu jego nazwiska, by się z nim nie rozstać. Dziś najważniejsze jest dla niego ponowne wystawienie spektaklu, który Norbert stworzył i który był dla niego tak istotny.

U mnie wszystko w porządku. Solo show z raczej wesołymi piosenkami i jedną smutną miał premierę w 2023 roku w Resorcie Komedii w Warszawie. Dla Bajana był spełnieniem marzenia — projektem, który chciał grać jak najdłużej. Po jego śmierci Tomaszewski przejmuje i przetwarza ten materiał, dodając własne doświadczenie żałoby.

Na scenie rozbrzmiewa pięć piosenek. Tomaszewski uprzedza, że śpiewa „nieporadnie” — i to jest kluczowe: nie chodzi tu o wykonawczą biegłość. Piosenka staje się narzędziem regulacji emocji, prostą formą, która wchłania ich nadmiar. Na kameralnej scenie Modelatorni znika dystans. Humor i lekkość obecne w pierwotnym show Bajana mieszają się z ciszą i żalem.

Warstwa społeczna stanowi tu podstawę konstrukcji. Twórcy nazywają doświadczenie kryzysu samobójczego „zasadą 3B”: bezradność, beznadziejność i ból psychiczny — trzy naczynia połączone. Bezradność to poczucie, że nie mam wpływu, że cokolwiek zrobię, nic się nie zmieni. Beznadziejność — przekonanie, że ja i moje życie jesteśmy „beznadziejne”, że wszystko, co zrobiłem/zrobiłam, nie ma wartości. Z tych dwóch stanów wyrasta ból psychiczny.

Metafora korka drogowego precyzyjnie oddaje różnicę: stojąc w zwykłym korku, można zadzwonić, zjeść kanapkę, przewietrzyć głowę — widzimy innych kierowców, czujemy upływ czasu. Osoba w kryzysie siedzi w aucie z zaciemnionymi szybami — nic nie widzi, więc rodzi się przekonanie, że to „nigdy się nie skończy”.

Spektakl tłumaczy po ludzku, czym jest pytanie, słuchanie, sieć wsparcia — i dlaczego nie wystarczają formułki w rodzaju: „weź się w garść”.

Tomaszewski cierpliwie pokazuje, że akceptacja straty nie przychodzi „od razu”. Analiza żałoby — w sensie psychoanalitycznym — to rozpoznanie, że przeszłość żyje w teraźniejszości, że niepogodzone pragnienia i lęki wracają i kształtują nasze reakcje. Teatr pozwala je zobaczyć, nazwać, a czasem — choćby na moment — unieść.

Jednak największą siłą U mnie… jest autentyczność. Tomaszewski nie ukrywa słabości. To właśnie w tym, co niedoskonałe, rodzi się prawda. Przyznajemy się do bólu, pozwalamy sobie go odczuwać i uczymy się dalej żyć — czyniąc życie znośnym. Żałoba to również zgoda na odejście bliskich i przyjęcie ich do naszego wnętrza.

I wtedy pada zdanie, które zostaje najdłużej:
„Chciałbym, jak Norbert, wierzyć w dobre zakończenie.”
Ja także.

Tytuł oryginalny

Ćwiczenia z utraty

Źródło:

Teatr dla Wszystkich

Link do źródła

Autor:

Malwina Kiepiel

Data publikacji oryginału:

16.09.2025

Sprawdź także