20.10.2020, 15:40 Wersja do druku

Co w sprawie Gardzienic "ociera się o oszczerstwo"? Dlaczego dyrektor teatru nie chce rozmawiać?

Dyrektor "Gardzienic" nie porozmawia na razie z "Wyborczą". Włodzimierz Staniewski stwierdził, że zawarte w tekstach o jego teatrze "interpretacje i twierdzenia ocierają się lub wręcz stanowią oszczerstwo lub zniesławienie". Nie odniósł się jednak do żadnych konkretnych faktów.

Zabierając głos po ośmiu dniach od opublikowania artykułu o mobbingu i molestowaniu w jego teatrze, dyrektor Gardzienic Włodzimierz Staniewski stwierdził, że zawarte w tekstach o Ośrodku Praktyk Teatralnych „interpretacje i twierdzenia ocierają się lub wręcz stanowią oszczerstwo lub zniesławienie”.

Jakie to „interpretacje” i „twierdzenia”?

„Dyrektor zastosował wobec mnie rękoczyny, a potem zamknął mnie na kilka dni w swoim pokoju, żeby nikt się o tym nie dowiedział i nie zobaczył moich siniaków”, „aktorka dostała w twarz”. „Na przemian mówił mi, że jestem obleśna i gruba albo że by mnie przeleciał”, „po paru kieliszkach zaczął mnie obmacywać”.  Albo relacjonowane wypowiedzi Staniewskiego: „A co myślisz o seksie ze mną?”.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Co w sprawie Gardzienic "ociera się o oszczerstwo"? Dlaczego dyrektor teatru nie chce rozmawiać?

Źródło:

Gazeta Wyborcza online

Link do źródła

Wszystkie teksty Gazety Wyborczej od 1998 roku są dostępne w internetowym Archiwum Gazety Wyborczej - największej bazie tekstów w języku polskim w sieci. Skorzystaj z prenumeraty Gazety Wyborczej.

Autor:

Witold Mrozek

Wątki tematyczne