Logo
Recenzje

Chór na cztery wiosła i poczucie winy

23.01.2026, 08:10 Wersja do druku

„Chór na cztery wiosła i poczucie winy” Mariusza Gołosza w reż. Agi Błaszczak z Analog Collective, szkic sceniczny prezentowany w ramach 3. Festiwalu Otwarcia w Teatralnym Instytucie Młodych. Pisze Wiktora Oleniacz.

fot. mat. teatru

Na wstępie pragnę zaznaczyć, że niniejsza recenzja będzie o szkicu scenicznym, projekcie jeszcze niegotowym.

 Szkic ten dotyka bardzo głęboko emocji towarzyszących okresowi dorastania: poczucia winy, lęku oraz intensywnego, często krytycznego dialogu wewnętrznego. Akcja rozgrywa się w namiocie, który można odczytywać wieloznacznie  jako realną przestrzeń, ale przede wszystkim jako metaforyczny zakątek własnej głowy.

Pojawia się głos pytający „słyszysz?”, który wprowadza nas w wewnętrzny świat komunikacji, nakręcania się w niekończących spiralach myśli. Bohaterka zmaga się ze strachem przed tym, co jest poza namiotem. Czy odgłosy poza nim oznaczają, że ktoś potrzebuje pomocy? Czy wyjście na zewnątrz jest bezpieczne? Niepokój staje się symbolem lęków, które trudno odróżnić od rzeczywistości, gdy uruchamia się nadmierną analiza. Głosy mamy czy trenerki, pojawiające się jako echa presji i oczekiwań, są odciskami ambicji i wymagań, które otoczenie codziennie wywiera na młodego człowieka. Cała akcja dzieje się w noc poprzedzającą zawody. Noc staje się tu momentem, w którym sen  tak potrzebny i wyczekiwany - nie nadchodzi, a umysł zaczyna zadawać pytania: czy jestem wystarczająca? Czy podejmuję dobre decyzje? Czy dam radę? Wspomnienia o tym, że „ważne osoby liczą na jej zwycięstwo”, tylko potęgują presję  zarówno zewnętrzną, jak i tę, którą dziewczyna sama sobie narzuca. Megafon  jej głos wewnętrzny, oskarżający, zniekształcone ambicje, perfekcjonizm, obawy oraz poczucia niewystarczalności.

Malwa  główna bohaterka  zadaje sobie pytanie: „co bym chciała usłyszeć?” To moment manifestacji pragnienia akceptacji, zrozumienia, usprawiedliwienia. Następnie pojawia się kolejne pytanie głosu wewnętrznego: „co ty byś chciała powiedzieć?”, które odsłania emocjonalny bagaż bohaterki. Całe przedstawienie balansuje pomiędzy ciszą a napięciem, lękiem a introspekcją.

Namiot staje się klaustrofobiczną przestrzenią własnych myśli, miejscem konfrontacji z poczuciem winy oraz doświadczeniem zamknięcia we własnej głowie. Choć ten głos towarzyszy bohaterce od początku, dopiero pod koniec decyduje się z nim zmierzyć, uświadamiając sobie, że nie musi pozwalać, by lęk, presja i cudze oczekiwania kierowały jej życiem. Jej decyzja, by wyjść z namiotu i po prostu zapytać  koleżankę, czy ma parę do kajaka, jest symboliczna  to krok w stronę świata, który istnieje poza jej własnymi myślami i obawami.

Ten moment pokazuje, że „strach ma wielkie oczy”  w końcu to nie rzeczy nas niepokoją, lecz wyobrażenie o nich.

Źródło:

Materiał nadesłany

Sprawdź także