Logo
Magazyn

Brwinów, Scena Letnia. …bo Teatr jest w nas od zawsze

15.07.2025, 13:51 Wersja do druku

Od lat pięciu w małym podwarszawskim Brwinowie, każdej wakacyjnej niedzieli o godzinie siedemnastej, na scenie wzniesionej (z braku sali widowiskowej w mieście) na miejskim targowisku (!) w centrum miasta, rozpoczyna się święto teatru dla najmłodszych – pod szyldem Scena Letnia dla Dzieci im. Jadwigi Warnkówny. A więc jest to już piąta edycja tego letniego przeglądu. Pisze Waldemar Matuszewski.

fot. Mieczysław Klajnowski

Inicjator wydarzenia (Stowarzyszenie Teatr Na Pustej Podłodze pamięci Tadeusza Łomnickiego ze wsparciem Urzędu Gminy Brwinów) postawił na spektakle lalkowe. Małe prywatne (a nie rozbudowane instytucjonalne) zespoły – jedno-, dwuosobowe z całej Polski przyjeżdżają do Brwinowa ze swoimi interaktywnymi spektaklami i następującymi po nich warsztatami, aby sprawdzić, czy teatr w ogóle, a w szczególności teatr lalkowy, nie przeżył się i czy wciąż potrafi skupić uwagę najmłodszego widza. Artyści-lalkarze są wyedukowanymi profesjonalistami – na ogół po białostockiej lub wrocławskiej szkole teatralnej – i ani jakość, ani poziom ich spektakli nie budzą zastrzeżeń, są bowiem kontynuacją teatru ich mistrzów i nauczycieli. Co roku odwiedzają brwinowską Scenę Letnią: Teatr Form Wielu z Płocka, Teatr Uszyty z Krakowa, Teatr Barnaby z Gdańska, Teatr Lalkowy Marka Żyły (Rybnik), TeatRyle (Poznań), Teatr NEMNO (Rzeszów), Teatr Akademia Wyobraźni (Lądek-Zdrój); w tym roku także – Teatr „Czerwona Walizka” (Jelenia Góra). 

Właściwie już po kilku prezentacjach, a po blisko czterdziestu spektaklach pokazanych na Sceny Letniej przez cztery lata, wiadomo z pewnością, że ani teatr lalkowy, ani teatr „w ogóle”, nie przeżył się i potrafi pochłonąć uwagę najmłodszego widza bez reszty. Dorośli oglądając i przeżywając przedstawienia wspólnie z najmłodszymi widzami, obserwując nadspodziewanie żywiołowe ich reakcje, sami pochłonięci spektaklami, snują zupełnie fundamentalne przemyślenia nad istotą Teatru. Wszystko to, co już słyszeli: że jest wieczny, nieprzemijający, wciąż się odradzający, zawsze towarzyszący człowiekowi – znajduje na bruku brwinowskiego targowiska niepodważalne potwierdzenie. 

Zasłuchanie, zapatrzenie dziecięcej widowni w każde słowo, w każdy gest płynące ze sceny, wynika z zaufania do aktora-lalkarza, z umowy zawartej z nim zaraz po przekroczeniu progu teatru: „Umawiamy się, że to jest to i wspólnie w to wierzymy”. Bracia Jarzyńscy z płockiego Teatru Form Wieku tworzą, w spektaklu z gatunku teatru przedmiotu pt. „Podaj cegłę”, dzikie zwierzęta z… narzędzi i urządzeń budowlanych. „To jest niebieski zajączek”, mówią twórcy spektaklu „Kto tam?” – Katarzyna i Andrzej Kopczykowie z Teatru Uszytego – zestawiając kilka przypadkowych elementów, które jeszcze przed chwilą zajączkiem nie były. A młody widz wierzy bez reszty – bo tak wiarygodna jest sceniczna opowieść.

Umowność jest specyfiką teatru lalkowego i odwołuje się do nieskończonych pokładów wyobraźni młodego widza. Zaufanie jest tu tak pełne, że dorosły widz może tylko zazdrościć temu, który po raz pierwszy wyrusza w teatralną podróż. Wrzawa dziecięcej widowni wynikająca z pełnego uczestnictwa w spektaklu jest namacalnym sygnałem obecności Teatru tu i teraz. Aktor i siedzące na widowni dziecko dochowują wierności zawartej na wstępie obustronnej umowie, dotyczącej prawdy przedstawianego świata, do tego stopnia, że ktoś postronny, nie śledzący toku przedstawienia, może odnieść wrażenie jakiegoś nawiedzenia czy opętania zgromadzonej przed sceną, krzyczącej wniebogłosy, młodej publiczności.

fot. Mieczysław Klajnowski

Sceniczną umowność może artysta, oferujący „narkotyk Teatru” (wedle słów Tadeusza Łomnickiego) ufającemu mu bezgranicznie młodemu widzowi posunąć jak najdalej – właśnie w teatrze lalkowym; dowolny przedmiot może stać się istotą ożywioną lub jej częścią, „bo świat jest pełen cudów”. W sterylnie czystej przestrzeni czarnych kotar każdy pojawiający się w niej element (lalka, aktor, przedmiot, fragment dekoracji, kostiumu, instrument etc.) żyje, „gra”. To recepta „teatru na pustej podłodze” Tadeusza Łomnickiego, empty space Petera Brooka – siła i magia tej okiełznanej przez teatr przestrzeni. To zadziwiające, wzruszające i piękne, jak doskonale dziecko – jeszcze teatrem „nieskażone”, a w przyszłości (kto wie?) teatrowi całkowicie oddane – czyta w tej przestrzeni teatralną kaligrafię (nawet jeśli liter jeszcze nie czyta). Stworzenie takiej magicznej przestrzeni na „patelni” targowiska, czyli w pełnym świetle letniego popołudnia (początek spektaklu o godz. 17) – tylko przy pomocy czarnych kotar i prowizorycznego dachu – to nie lada wyzwanie dla naszej skromnej ekipy technicznej.

Podczas przedstawienia „Kto tam?” z krakowskiego Teatru Uszytego (który tworzą Katarzyna i Andrzej Kopczykowie), adresowanym do najmłodszego widza, to czytanie teatralnej kaligrafii było szczególnie widoczne. Ale umowa teatralna pomiędzy tworzącym teatralny komunikat a odbiorcą tego komunikatu jest taka sama w każdej grupie wiekowej (zresztą nie wiadomo, czy i dorosły widz chłonący teatr nie staje się znowu dzieckiem – na czas spektaklu, tak jak i prawdziwy artysta dzieckiem być musi, gdy spektakl tworzy i kiedy go gra). Niekiedy, podczas naszych spektakli na bruku brwinowskiego targowiska wzrok przeniesiony z twarzy dziecka na twarz siedzącego obok niego dorosłego widza, odnajduje to samo zaaferowanie, to samo skupienie – tak jakby doszło do zrównania wiekowego pomiędzy nimi. Jest ono całkowicie możliwe, bo teatr jest jeden i zapewne ktoś u początków ludzkości wpisał w nasze geny potrzebę teatru. Ta nieodparta potrzeba teatru ujawnia się przecież także u ludzi, którzy w teatrze nigdy nie byli i nie pójdą, ale na różny sposób, przy różnych okazjach, nieświadomie, teatralizują swoje zachowania i w ramy swojego „teatru na co dzień” ujmują zachowania innych (nawet z odpowiednią imitacją głosu i z podziałem na role – np. między sąsiadkami, które plotkują o innych i ich odgrywają). To prawda – jest on wszechobecny.

Zresztą – żeby wrócić do naszych plenerowych spektakli – dzieci zanim zawitają po raz pierwszy na Scenę Letnią, już posiadają (wpojony z mlekiem matki) dar rozgrywania teatru, np. kiedy się ze sobą bawią – umawiają się na rozgrywane zdarzenia, budują swój świat i nie dadzą go sobie łatwo odebrać.

Dlatego powszechna ochoczość dziecięcej widowni do wejścia na scenę, gdy po spektaklu następują tzw. warsztaty, czyli teatralne wtajemniczenie (w konstrukcję lalki i w sztukę jej animacji), wygląda tak, jakby one już przedtem w teatrze były.

Źródło:

Materiał nadesłany

Wątki tematyczne

Sprawdź także