08.10.2020, 10:45 Wersja do druku

Bowie epoki lockdownu

„Lazarus” Davida Bowie i Endy Walsha w reż. Jana Klaty w Teatrze Capitol we Wrocławiu. Pisze Aneta Kyzioł w Polityce.

Całość jest perfekcyjnie zrealizowanym popowym show, melancholijnym, egzystencjalnym i podszytym biblijną historią o zbawieniu.

fot. Joanna Leja

„Lazarus”, obok płyty „Blackstar”, ostatnie przed śmiercią dzieło Davida Bowiego to 18 piosenek artysty, połączonych osobą głównego bohatera i dość luźną historią. Po premierze w grudniu 2015 r. (miesiąc później Bowie zmarł) amerykańscy krytycy narzekali na pretensjonalność tekstu autorstwa irlandzkiego dramatopisarza Endy Walsha, na migotliwość historii i bohaterów. W inscenizacji Klaty, od zawsze zafascynowanego amerykańską popkulturą i potrafiącego nią kuglować, mielizny tekstu nie rażą. Z bohaterem Marcina Czarnika – kosmitą, który w filmie Nicolasa Roega z 1976 r. „spadł na Ziemię” (grał go Bowie), przesiąkł ziemską cywilizacją w najgorszym, wilczo-kapitalistycznym wydaniu i od tej pory wegetuje w swoistym lockdownie, zawieszony między życiem a śmiercią, nawiedzany przez wytwory swojej głowy – nietrudno się utożsamić. Żyjemy w cieniu katastrofy klimatycznej, spektakl oglądamy w maseczkach, usadzeni w reżimie sanitarnym.

Czarnik jest świetny – depresyjny i ekspresyjny jednocześnie, wieloznaczne piosenki Bowiego w jego wykonaniu nie stają się ani songami musicalowymi, ani piosenką aktorską. Ma też wspaniałych partnerów: Girl Klaudii Waszak to kreacja na miarę niegdysiejszego wrocławskiego arcydzieła Klaty, „Utworu o Matce i Ojczyźnie” z Teatru Polskiego, wydarzeniem jest morderca-wybawca Valentine w wykonaniu Konrada Imieli, ale też kameleonowe trio Teenage Girls! Całość jest perfekcyjnie zrealizowanym – od muzyki i śpiewu po jeżdżące bloki scenografii, kostiumy i wideo – popowym show, melancholijnym, egzystencjalnym i podszytym biblijną historią o zbawieniu.


Tytuł oryginalny

Bowie epoki lockdownu

Źródło:

Polityka Nr 41/07/13-10-20

Autor:

Aneta Kyzioł