Prapremierę sztuki „Kamyk i Księżyc” Anity Piotrowskiej wystawił w niedzielę bielski teatr lalek Banialuka. Zdaniem scenarzystki i reżyser Anity Piotrowskiej to spektakl nie tylko o spełnianiu marzeń, że też o tym, że człowiek potrzebuje drugiej osoby obok siebie.
Sztuka opowiada o tytułowym Kamyku, który marzy o ucieczce przed ziemskim zgiełkiem na Księżyc. Z pomocą przychodzi mu przyjaciel Kinderek, który tworzy wynalazki, by pomóc mu w tym pomóc. Konstruuje rakietę. Kamyk leci w kosmos. Marzenia nie zawsze pokrywają się z rzeczywistością. Długotrwała cisza szybko ujawnia ciemniejsze strony – pojawia się tęsknota za bliskimi, nuda i samotność. To historia o sile przyjaźni i docenianiu rzeczy, które mamy blisko siebie.
Zdaniem scenarzystki i reżyserki Anity Piotrowskiej, spełnienie marzeń nie zawsze okazuje się tym, co dla nas dobre. Potrzebujemy drugiej osoby obok siebie, a nie tylko ciszy. Podkreśliła, że to spektakl o tym, jak ważne są w życiu relacje z innymi.
Dyrektor Banialuki Jacek Popławski wskazał, że sztuka adresowana jest do szerokiej publiczności, choć język i plastyka są dostosowane do młodszych odbiorców. Trafi ona do osób, które czują się przebodźcowane; uważają, że wokół jest za głośno, za ciasno i tęsknią za spokojem i ciszą Księżyca.
W obsadzie są: Martyna Gajak-Grzeszczyk, Maciej Jabłonowski, Magdalena Obidowska i Ziemowit Ptaszkowski.
Autorką scenariusza, scenografii i reżyserką jest Anita Piotrowska. Muzykę przygotował Maciej Sakowicz-Cempura. Za ruch sceniczny odpowiada Marta Bury. Reżyserem światła jest Prot Jarnuszkiewicz.
„Kamyk i Księżyc” jest piątą premierą w Banialuce w tym sezonie po „Sajlen disco” i „Zagubionym chłopcu” Artura Pałygi, „Narodzinach” Pavliny Shaikh Oklestekovej i Karoliny Krot, a także „Chłopcu i świecie” Liliany Bardijewskiej.
Teatr Lalek Banialuka im. Jerzego Zitzmana jest jedną z najstarszych scen lalkowych w Polsce.