Logo
Aktualności

Bielsko-Biała. Premiera „Tiny” w Teatrze Polskim – opowieść o przemocy domowej

5.12.2025, 09:01 Wersja do druku

W Teatrze Polskim w Bielsku-Białej 6 grudnia odbędzie się premiera spektaklu „Tina”. Reżyserka Alina Moś zdradziła PAP, że historia słynnej piosenkarki Tiny Turner staje się w nim uniwersalną opowieścią o mechanizmach przemocy domowej i życiu tysięcy kobiet.

fot. mat. teatru

– Postać Tiny Turner chodziła za mną bardzo długo. Ale nie chciałam opowiadać historii jej kariery i nagród. Interesowała mnie kobieta żyjąca w dwóch rzeczywistościach jednocześnie: mroku domu i jasności sceny – powiedziała reżyserka. Jej zdaniem Turner stała się „archetypem kobiet, które mimo sukcesów zawodowych, elegancji i sprawczości, doświadczają przemocy tam, gdzie nikt nie patrzy”.

Moś zaznaczyła, że schemat przemocy, wokół którego zbudowano spektakl, jest opisany przez psychologię niemal matematycznie: od idealizacji, przez narastające napięcie, po „cios” – nie zawsze fizyczny. – Może to być odebranie pieniędzy, groźba, gwałt małżeński, gaslighting. Chciałam pokazać, jak to koło się toczy i jak wraca – tłumaczyła.

W spektaklu występują wyłącznie kobiety. Cztery aktorki, jak podkreśliła reżyserka, przechodzą na scenie „emocjonalny rollercoaster”, wcielając się naprzemiennie w Tinę, jej męża Ike’a, członków rodziny i osoby z otoczenia artystki. – Nie używam skomplikowanych efektów. Proste środki mają największą siłę. Chciałam, aby ta historia była opowiedziana z kobiecej perspektywy, bez budowania pomnika oprawcy – dodała.

Moś przyznała, że uniwersalizacja opowieści nie była wyzwaniem. – Tina, mimo statusu gwiazdy, funkcjonowała w schemacie, który dotyczy kobiet niezależnie od zawodu, klasy, miejsca zamieszkania. Przemoc nie ma jednej twarzy. Oprawcami bywają prawnicy, lekarze, politycy, ludzie kultury – zaznaczyła reżyserka. Jej zdaniem stereotyp łączenia przemocy z „melinami i slumsami” jest nie tylko fałszywy, ale i groźny, bo sprawia, że otoczenie ignoruje dramaty rozgrywające się za zamkniętymi drzwiami.

Integralnym elementem spektaklu są nowe aranżacje utworów Turner – także mniej znanych piosenek z wczesnego etapu kariery. – Dominik Strycharski zaaranżował je tak, by zachować ducha epoki, ale opowiedzieć je na nowo. Aktorki wokalnie robią rzeczy absolutnie niezwykłe. Słyszałam te wykonania wiele razy i za każdym razem mam gęsią skórkę – podkreśliła.

Reżyserka ma nadzieję, że spektakl będzie impulsem nie tylko artystycznym, lecz także społecznym. – Chciałabym, żeby choć jedna widzka w podobnej sytuacji pomyślała: warto spróbować o siebie zawalczyć. A inni – żeby nauczyli się rozpoznawać, na co patrzą. Bo przemoc dzieje się również w domach ludzi, którzy regularnie chodzą do teatru – przypomniała Moś.

Jak przekonywała, spektakl trafi zarówno do fanów Turner, jak i do widzów, którzy nie znają jej twórczości. – Jedni dostaną nową interpretację postaci, którą kochają. Drudzy – impuls, by po powrocie do domu sprawdzić, kim była Tina i jak wiele z naszej opowieści wydarzyło się naprawdę. A wzruszenie jest gwarantowane – zapewniła.

Premiera spektaklu odbędzie się 6 grudnia o godz. 19.00.

Tina Turner (1939–2023) była amerykańską piosenkarką, nazywaną „Królową Rock’n’Rolla”. Karierę rozpoczęła w duecie z mężem Ike’em Turnerem, z którym stworzyła serię przebojów, ale także doświadczyła wieloletniej przemocy. Po rozwodzie w 1976 r. powróciła na scenę jako solistka i odniosła globalny sukces dzięki albumowi „Private Dancer”. Zdobyła osiem nagród Grammy, sprzedała ponad 100 mln płyt, występowała na stadionach całego świata. Jej życie stało się symbolem siły, ale też świadectwem walki o wolność i godność.

Źródło:

PAP

Sprawdź także