„Złe baśnie” wg braci Grimm w adapt. i reż. Marcina Libera we Wrocławskim Teatrze Pantomimy. Pisze Marcin Wojciechowski na facebooku.
„Złe baśnie” zrywają z romantycznym wyobrażeniem bajek i prowadzą w mroczne, lecz zaskakująco wyzwalające rejony.
Marcin Liber sięga po opowieści braci Grimm – pokazuje je jako historie brutalne i okrutne. To spotkanie z lękiem, przemocą i ciemną stroną ludzkiej natury. Jak w micie o Sinobrodym – drzwi zakazanej komnaty zostają otwarte, a dorosłość oznacza gotowość, by spojrzeć na to, co znajduje się w środku. Reżyser balansuje między horrorem a groteską i zaprasza do piekielnej rewii, w której świat jest przerysowany i zdeformowany.
Spektakl składa się z kilku opowieści o świecie rządzonym przez zło. Każda historia to osobny koszmar: są tu kazirodcze relacje, morderstwa, kalectwo, zemsta, kanibalizm i śmierć. Zamiast szczęśliwych finałów jest gorzki morał, podany jednak z dużą dawką czarnego humoru.
Spoiwem całości jest muzyka wykonywana na żywo przez metalowy zespół THVN. Ciężkie brzmienia i koncertowa energia nadają spektaklowi rytm. Znakomitą creepy scenografię zaprojektował Mirek Kaczmarek, tworząc przestrzeń pełną mięsistych i cielesnych symboli: mózgi, bezgłowe zwierzę, mnóstwo krwi. Stroje – z pogranicza snu i koszmaru – wzmacniają poczucie obcowania z antybaśnią.
Choreografia (Hashimotowiksa – Paulina Jaksim i Katarzyna Kulmińska) łączy pantomimę z tańcem współczesnym i klubową energią. Ciała aktorów pracują intensywnie, momentami wręcz nienaturalnie. Są połamane i frenetyczne – ich fizyczność opowiada więcej niż słowa.
Zespół Wrocławskiego Teatru Pantomimy bawi się konwencją. Niektórzy pokazują nową twarz, inni po prostu uwalniają wielki, satanistyczny krzyk. Szczególnie mocno wybrzmiewają role Agnieszki Kulińskiej w surrealistycznym portrecie dzieciobójczyni, duet Karoliny Pewińskiej i Jakuba Pewińskiego imponuje energią, a Eloy Moreno Gallego nadaje swojej postaci niepokojący, zmysłowy rys.
„Złe baśnie” w Teatrze Pantomimy we Wrocławiu dotykają tematów lęku przed śmiercią, przemocy rodzinnej i dziedziczenia traumy. Spektakl pokazuje, że oswojenie strachu bywa możliwe poprzez śmiech, przesadę i świadome zanurzenie się w ciemności. To intensywna i rozrywkowa propozycja dla (nie)dorosłych dzieci, którzy nie boją się mroku, lubią sugestywną oprawę wizualną i głośną muzykę. I nie boją się bać.