28.04.2020 Wersja do druku

Arkadiusz Brykalski: Zakład pracy

- Najpiękniejszy komplement w moim życiu usłyszałem od znajomych lekarzy, którzy po spektaklu powiedzieli, że jako aktor odgrywam rolę ich adwokata i mówię rzeczy, których oni powiedzieć nie mogą - mówi Arkadiusz Brykalski, aktor Teatru Powszechnego w Warszawie, w rozmowie z Katarzyną Niedurny w Dwutygodniku.

Z moim rozmówcą widziałam się dwukrotnie. 5 marca w Teatrze Powszechnym oraz 24 marca za pośrednictwem Skype'a. Prawie trzytygodniowa przerwa okazała się w kontekście tej rozmowy bardzo znacząca. 5 marca KATARZYNA NIEDURNY: Zaczniemy od archiwów. W 2005 roku zagrałeś Lecha Wałęsę w spektaklu Michała Zadary "Wałęsa. Historia wesoła, a ogromnie przez to smutna". W jednym z wywiadów ujawniłeś, że po spektaklu były prezydent podszedł do ciebie i powiedział coś, czego nie chciałeś wtedy zdradzić... ARKADIUSZ BRYKALSKI: I dalej nie chcę! Wałęsa był na premierze spektaklu, po pokazie podszedł do mnie, powiedział, że było na 3+ i opowiedział pewną historię. Ta rozmowa nie była długa, ale wziąłem ją bardzo do siebie i dlatego nie chcę o tym opowiadać. Czy trudno się gra kogoś, kto realnie istnieje, a w dodatku przychodzi cię obejrzeć? - To było dla mnie ciekawe doświadczenie. Pamiętam próbę, na którą Lech Wałęsa przyszed

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Zakład pracy

Źródło:

Materiał nadesłany

Dwutygodnik nr 280/04/2020

Autor:

Katarzyna Niedurny

Data:

28.04.2020

Tematy w toku