29.10.2020, 12:18 Wersja do druku

Albatros tańczy teraz w sieci

"Taniec albatrosa" Geralda Sibleyrasa w reż. Macieja Englerta w Teatrze Współczesnym w Warszawie, pokaz online. Pisze Krzysztof Krzak w blogu KTO - Kulturalne To i Owo.

fot. Magda Hueckel

Po rewelacyjnych „Szelmostwach Lisa Witalisa” Jana Brzechwy Teatr Współczesny w Warszawie przygotował dla swoich widzów kolejną prezentację online – „Taniec albatrosa” Geralda Sibleyrasa w reżyserii Macieja Englerta.

Spektakl gościł na deskach teatru przy Mokotowskiej 13 od listopada 2014 roku, zastępując  niejako w repertuarze inną sztukę tego autora – „Napis”, graną we Współczesnym przez dziewięć lat. „Taniec albatrosa” w wersji internetowej z kolei zastąpił (od 28 października 2020 r.) inne spektakle tego teatru (M.in. „Wstyd”, „Kuchnia Caroline”, „Lepiej już było…”), które z powodu panującej w Polsce pandemii zostały odwołane. Na stronie internetowej teatru znaleźć można dokładne terminy, w których można obejrzeć „Taniec albatrosa”. Projekcje zaczynają się o godzinie 19, jak na prawdziwej scenie, stwarzając w ten sposób namiastkę tradycyjnego obcowania z teatrem. Wiele wskazuje na to, iż przez jakiś czas (oby jak najkrótszy) spektakle online staną się smutną rzeczywistością teatralną. Zdaje sobie z tego sprawę również Maciej Englert, dyrektor Teatru Współczesnego w Warszawie, pisząc na wspomnianej stronie internetowej, iż planuje wraz z zespołem realizację kolejnych tytułów z repertuaru teatru. A póki co jest „Taniec albatrosa”; w listopadzie zostanie „zagrany” osiem razy.

Akcja sztuki, która nie obfituje w spektakularne wydarzenia, opierając się w zasadniczej części na rozmowach bohaterów, rozgrywa się tutaj na francuskiej w starym domku, który kupił Tierry, zoolog, zajmujący się wymierającymi gatunkami zwierząt. Chce odpocząć od paryskiego zgiełku i dokończyć książkę na pasjonujący go temat. W tej oazie odwiedzają go: siostra Francoise i przyjaciel rodziny Gilles. Pojawia się również 22-letnia Judyta, młodsza o 30 lat partnerka naukowca. Siostra Tierry’ego, jak na buntowniczkę (tak siebie określa) przystało, postanowiła się rozstać z mężem, który ją zdradził i rozpocząć nowe życie. Gilles od dłuższego czasu pozostaje w platonicznym związku z koleżanką z pracy, do momentu, gdy okazuje się, że ona – jak najbardziej „platonicznie” – go zdradziła. Z kolei Judyta, autorka książeczek „do kąpieli”, zaczyna zauważać, nie jest dla swojego partnera najważniejsza. Sam Tierry, zresztą, zaczyna wyraźnie odczuwać, iż jego związek z dużo młodszą kobietą nie ma racji bytu. I tęskni za stałym, trwałym związkiem, jaki zawiązują albatrosy, takim na całe życie.

Bo „Taniec albatrosa” jest sztuką o samotności i poszukiwaniu prawdziwych, trwałych relacji międzyludzkich. Nawet przez ludzi, którzy weszli w smugę cienia, jak trójka spośród bohaterów sztuki Geralda Sibleyrasa. To poważne przesłanie dramatu zostało jednak przekazane przez autora w sposób lekki, humorystyczny, miejscami nawet ironiczny. Bohaterowie prowadzą między sobą dialog obfitujący w celne riposty, błyskotliwe i zabawne bon moty, które wywołują śmiech, acz nie rechot, charakterystyczny dla bulwarówek, którą „Taniec albatrosa” w dużym stopniu jest. Znakomicie wykorzystują możliwości stworzone przez Sibleyrasa aktorzy Współczesnego. Przede wszystkim Andrzej Zieliński, który na scenie przy Mokotowskiej 13 zagrał też brawurowo Pignona w „Najdroższym” Vebera. Tutaj jest starającym się zachować zdrowy rozsądek naukowcem, ulegającym jednak fascynacji lansowanej przez pseudonaukowe pisemka modzie na bycie młodym. W końcu jednak postanawia pozostać sobą i stara się swojej siostrze i przyjacielowi uświadomić śmieszność ich poczynań. Aktor właściwie nie gra, a jest postacią, w którą się wciela, co ułatwia mu w jakimś stopniu fakt bycia niemal równolatkiem bohatera. Bardzo naturalna i wiarygodna jest Agnieszka Pilaszewska jako „spóźniona” buntowniczka, usiłująca spreparować fałszywe oskarżenia, które ułatwią jej rozwód i rozpoczęcie nowego, bardziej emocjonującego życia. Leon Charewicz jako Gilles jest autentycznie zabawny, gdy z pełną powagą wygłasza mądrości zaczerpnięte z pisemek niby naukowych lub rzucający pomysłem wydawania książek do kąpieli dla dorosłych. Najmniejsze pole do popisu ma Ewa Porębska w roli Judyty – ma być młoda, ponętna, momentami naiwna. I taka jest, nawiązując „przy okazji” partnerski kontakt ze starszymi kolegami – aktorami. Generalnie aktorstwo jest mocną stroną tego przedstawienia (scena, gdy Zieliński pokazuje taniec albatrosa w układzie Weroniki Pelczyńskiej, to absolutne must have dla teatromana), ale w przypadku Teatru Współczesnego to nic niecodziennego.

PS. Pokazy "Tańca albatrosa" online są bezpłatne. Można jednak wpłacać dobrowolne darowizny na działalność Teatru Współczesnego w Warszawie na konto: 98 1240 6292 1111 0000 5017 1503 (tytuł przelewu: "cele statutowe teatru").

Tytuł oryginalny

Albatros tańczy teraz w sieci - spektakl online Teatru Współczesnego w Warszawie

Źródło:

KTO - Kulturalne To i Owo
Link do źródła

Autor:

Krzysztof Krzak

Data:

29.10.2020