07.08.2008 Wersja do druku

Łódź. Teatr Pinokio wciąż bez dyrektora

Wakacje to najgorszy czas na zmiany. Szczególnie widoczne jest to w instytucjach kultury, które w sezonie pracują jak przedsiębiorstwa pracy ciągłej w świątek, piątek i niedzielę, w miesiącach letnich korzystając z dodatkowych wolnych dni, jakie nagromadziły się w okresie wytężonej pracy. W teatrze Pinokio na urlop idzie dziś jego dyrektor Waldemar Wilhelm, który z urlopu już nie wraca - w kwietniu złożył rezygnację. Od tamtej pory Urząd Miasta Łodzi poszukuje chętnego do objęcia teatru, ale bezskutecznie.

Konkurs nie wyłonił odpowiedniego kandydata, chętnych "z wolnej ręki" nie ma. Czyżby czekał nas dyrektor z łapanki? W to me wierzę. Szkoda, że nie udało się powtórzyć podobnego "manewru" jak w Teatre Nowym, gdzie obejmujący we wrześniu stanowisko dyrektora artystycznego Zbigniew Brzoza od pół roku pracował w teatrze i przygotowywał sezon. W "Pinokiu" trzeba teraz poczekać do września, bo przecież nie wypada powoływać nowego dyrektora, w chwili gdy niemal wszyscy są na wakacjach. Pośpiech wskazany jest tylko przy łapaniu pcheł, a przecież nie chcemy oddać teatru w ręce osoby przypadkowej. Swoją drogą zaskakujące, jak trudno znaleźć odpowiedniego dyrektora do teatru lalek, a jak łatwo do Teatru Wielkiego, którym od połowy lipca zarządza dyrektor naczelny Marek Szyjko. Najwidoczniej o znawców opery jest w Polsce łatwiej. Waldemar Wilhelm i reżyser Beata Pejcz odebrali Złotą Maskę za "Konika Garbuska" - najlepsze przedstawienie teatru lalek

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Pinokio zostaje sierotą

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Dziennik Łódzki nr 182/05.08

Autor:

Michał Lenarciński

Data:

07.08.2008

Wątki tematyczne