Logo
Recenzje

Transatlantyckie love story z MS Batory

29.06.2026, 09:10 Wersja do druku

„Batory. Transatlantyckie love story” Michała Walczaka w reż. autora na  Sceny Letniej w Orłowie Teatru Miejskiego im. Witolda Gombrowicza w Gdyni. Pisze Łukasz Rudziński w portalu trojmiasto.pl.

fot. Piotr Pędziszewski/mat. teatru

Teatr Miejski w Gdyni jubileuszową 30. edycję Sceny Letniej w Orłowie zainaugurował nową premierą plenerową. "Batory. Transatlantyckie love story" jest kontynuacją groteskowo-komediowych produkcji tej sceny, w których szalone pomysły przemieszano z piosenką aktorską i licznymi aluzjami do bieżących wydarzeń oraz kontekstem lokalnym.

Podobnie jak w przypadku brawurowych komedii Sceny Letniej "Na waleta!" i "Na ziemię, czyli szał niebieskich ciał" (które stworzył duet Rafał Szumski-Szymon Jachimek), także w przypadku najnowszej premiery Sceny Letniej twórcy mają pełne pole do popisu, ponieważ "Batory..." to autorskie dzieło reżysera i dramatopisarza Michała Walczaka. Cała grubymi nićmi szyta intryga jest więc bardzo aktualna, pełna nawiązań do naszej rzeczywistości.

Jednak autor scenariusza i reżyser spektaklu nie sili się na bezpośrednie odniesienia polityczne (jedno z nich pojawia się tylko raz, wywołując oczywiście żywiołową reakcję), biorąc na warsztat zjawiska natury społecznej i obyczajowej, z dużą dawką popkultury. Trudno bowiem nie śmiać się z tego, co w jakimś stopniu dobrze zna każdy z nas.

Punktem wyjścia do "Batorego..." jest wylot na wakacje i mnóstwo napięć, kłótni i cierpkich uwag towarzyszących rodzinnym nieporozumieniom, które nie kończą się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki na hasła "urlop" czy "wakacje".

Andrzej (Rafał Kowal), mając rozgrzebany remont domu na głowie, w ogóle nie ma ochoty lecieć na urlop, zaś pomysłodawczyni wakacyjnego zamieszania, jego żona Klara (Agnieszka Bała), boi się o dorastającego synka Tadzia, bo przecież czyha na niego wiele niebezpieczeństw, zwłaszcza tych rodzaju żeńskiego.

Sam świeżo upieczony maturzysta Tadzio (Krzysztof Berendt) ze słuchawkami na uszach i telefonem w dłoni woli oglądać TikToka od egzotycznych krajobrazów i bez wahania deklaruje, że zawsze będzie spędzać wolny czas tylko z mamą, a na żadną inną nigdy nie spojrzy (co wywołuje wielką wesołość wśród kobiet na widowni). Oczywiście jego deklaracja szybko zostanie wystawiona na próbę w osobie pewnej uroczej młodej towarzyszki podróży (Weronika Nawieśniak).

W hali odlotów dołączają do nich inni klienci biura Karma Travel. Przewodzą im skoncentrowana na rozwoju swoich czakramów i kolejnych poziomów obcowania z naturą touroperatorka Rita Brokuł (Marta Kadłub) i jej partner, szaman męskości Kambo (Jacek Bała).

fot. Piotr Pędziszewski/mat. teatru

Najzabawniejsi w tym gronie są jednak "skanselowana" reżyserka Blanka (świetna Elżbieta Mrozińska) i niezrównany Janusz biznesu (przekomiczny Szymon Sędrowski), któremu nie wyszło z wódkami i z polityką, więc liczy na duchową odnowę. Oczywiście, jak w operze mydlanej, bohaterowie spotykają się nieprzypadkowo, bo wielu z nich łączy raczej mniej niż bardziej chwalebna przeszłość.

Jak zwykle Scena Letnia ma bardzo ubogą aranżację scenograficzną, bo zachód słońca nad Bałtykiem tworzy wyjątkowo urokliwą scenerię, której nie warto zasłaniać. Tym razem umowna scenografia Kamili Bukańskiej (odpowiedzialnej też za kostiumy) przywodzi na myśl pokład statku (jednym z wejść na scenę od strony plaży jest efektowna imitacja koła ratunkowego).

Nie jest to przypadek, ponieważ drugim wątkiem fabularnym gdyńskiej premiery jest historia tajemniczych czarno-białych postaci, którym przewodzi kapitan Eustazy (Grzegorz Wolf), a zabawia oficer Riko (Maciej Wizner) - obaj upozowani na charaktery z komedii del'arte. Oni wraz z czterema syrenami (Beata Buczek-Żarnecka, Olga Barbara Długońska, Monika Babicka i Martyna Matoliniec) i kapelanem Bałtyku (Bogdan Smagacki) są załogą statku-widmo MS Batory i szukają rekrutów na wieczny rejs. 

W części historyczno-fantastycznej wraz z ikonami dwudziestolecia międzywojennego (Loda Halama, Hanka Ordonówna) i PRL-u (Kalina Jędrusik, Violetta Villas) pojawiają się bohaterowie kart polskiej historii (m.in. Józef Piłsudski, generał Józef Haller). Ten groteskowy wątek jest jednak od początku dużo mniej efektowny i ciekawy niż współczesne wakacyjne piekiełko, które zamiast w ciepłe kraje przenosi nas ostatecznie... do Gdyni. 

"Batory. Transatlantyckie love story" to lekka, całkiem udana i momentami naprawdę śmieszna komedia muzyczna, z prostą, dobrze wpisaną w klimat miejsca muzyką Andrzeja Izdebskiego oraz udanymi układami choreograficznymi duetu Alisa Makarenko, Mariusz Lubawy). Piosenka aktorska wybacza niedociągnięcia wokalne, które w przypadku nieco słabiej śpiewających aktorów Miejskiego tym razem nie rażą. 

Szkoda, że zbyt rozwleczony został wątek bohaterów MS Batorego, przez co komedia w ostatniej części nieco się dłuży, jednak - zgodnie z tytułem - zwycięża wątek romansowy w stylu pewnej disneyowskiej produkcji. Z pewnością spektakl będzie spełniać swoją rolę - udanego zwieńczenia wakacyjnego dnia z dużą dozą humoru. 

Tytuł oryginalny

Transatlantyckie love story z MS Batory. O premierze Sceny Letniej w Orłowie

Źródło:

www.trojmiasto.pl

Link do źródła

Autor:

Łukasz Rudziński

Data publikacji oryginału:

28.06.2026

Sprawdź także