Logo
Recenzje

Dracula we Wrocławiu

20.02.2026, 15:49 Wersja do druku

„Dracula” Brama Stokera w przekładzie, adaptacji i reż. Weroniki Zajkowskiej w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Pisze Michał Derkacz w portalu wroclaw.dlastudenta.pl.

fot. fot. Michał Derkacz

Teatr Polski we Wrocławiu nie zwalnia tempa i prezentuje nam kolejny pomysłowy spektakl, dzięki któremu tylko umacniamy swoje przekonanie, że na dziś widzowie chętni oryginalnych przeżyć na scenie i wokół niej muszą wybrać właśnie tę instytucję. Premiera przedstawienia „Dracula” na podstawie słynnego dzieła Brama Stokera , a w reżyserii Weroniki Zajkowskiej, to mroczna podróż, której doświadcza się wszystkimi zmysłami. Scena na Świebodzkim zamienia się w skąpane w ciemnościach zamczysko, do którego trafiamy razem z nieświadomym zagrożenia Jonathanem, by doświadczyć znanej opowieści w zupełnie nowy sposób.

Sensualność tego spektaklu to nie chwyt marketingowy – to fakt. Widownia ustawiona jest w taki sposób, że akcja toczy się wokół niej, ale też po środku, a nawet pomiędzy rzędami krzeseł. Akcja otacza nas, a często wzrok musi ustąpić pierwszeństwa słuchowi, gdyż dźwięki niczym w słuchowisku na żywo potrafią malować nam dane sceny równie mocno jak gra aktorska tuż przed oczami.

Wyłaniające się z mroku sylwetki zaskakują, niepokoją, ciekawią nas co rusz, przez co nawet znając tę (dość wiernie oddaną) historię, wchodzimy w nią całkowicie na świeżo. Taki pomysł na realizację kompletnie zmienia odbiór i zaangażowanie widza. Spokojnie można zaryzykować stwierdzenie, że z klasycznym układem widowni spektakl ten wydałby się niczym więcej niż banalną rozrywką, a nie pamiętnym doświadczeniem zmysłowo-artystycznym jakim jest w obecnej formule.

Twórcy czasem nawet stymulują nasz węch, wpuszczając konkretne (aczkolwiek delikatne i nie rozpraszające) zapachy. Dotykać możemy natomiast dzienników protagonisty podczas… przerwy, którą też sprytnie zagospodarowano osobną atrakcją dla zainteresowanych.

Nie jest to jednak przedstawienie bez wad. Przede wszystkim tytułowy Dracula raczej nie wzbudza grozy, a w zaproponowanej interpretacji jest co prawda dostojny, nieprzenikniony i złowieszczy, ale nadal wydaje się zbyt ludzki, zbyt emocjonalny, a umyka gdzieś zapowiadany przed premierą ból nieskończoności istnienia, co znacząco pogłębiłoby wielowymiarowość tej słynnej postaci. Szkoda też, że jako wampir nie dostał… wampirzych scen. Nie uświadczymy tu wgryzania się w szyję ofiary ani razu.

Co ciekawe, trochę doskwierać może też czas trwania spektaklu, który jest… za krótki. 105 minut (z przerwą) odbija się na narracji, która w drugiej połowie przyspiesza niesamowicie, lecąc do zakończenia na złamanie karku. Oczywiście, że trzymanie publiczności w ciemnościach przez dłuższy czas może wydawać się złym pomysłem, ale opowiadanie większości wydarzeń ustami bohaterów, zamiast je pokazać, to też nienajlepsze rozwiązanie.

Ostatecznie jednak „Dracula” w Teatrze Polskim we Wrocławiu to propozycja jak najbardziej godna wasze uwagi. To naprawdę wyjątkowe w skali całej oferty teatralnej miasta doznanie, które idealnie trafi w gusta fanów grozy, a będzie również przystępne dla osób, mających z horrorami nie po drodze. Zachęcamy zatem wybrać się do teatru, który zamienił Scenę na Świebodzkim w zamek hrabiego Draculi. Jemu nie przeszkadza, że może wam się zmrozić krew w żyłach.

Tytuł oryginalny

Dracula

Źródło:

wroclaw.dlastudenta.pl/
Link do źródła

Autor:

Michał Derkacz

Data publikacji oryginału:

20.02.2026

Sprawdź także