22.12.2014 Wersja do druku

Zwyczaje kolędnicze w Małopolsce ciągle żywe

Zwyczaj odwiedzania domów przez grupy kolędnicze na małopolskiej wsi jest ciągle żywy. Forma przedstawień uległa jednak na przestrzeni lat sporym przekształceniom - uważa etnograf z Małopolskiego Centrum Kultury Sokół Benedykt Kafel.

- Kolędnicy to akwizytorzy szczęścia. Są jakby wysłannikami z innej krainy, bo ubierają się w dziwne stroje. Nie można ich rozpoznać, chociaż mieszkają w naszej wsi. Przynoszą gospodarzom dobrą nowinę - opowiadał PAP etnograf i zaznaczył, że zwyczaj odwiedzania gospodarzy na przełomie starego i nowego roku wywodzi się jeszcze z czasów przedchrześcijańskich. W zależności od regionu, są różne zwyczaje kolędnicze. Popularne w całej Polsce i ciągle żywe na południu Polski jest chodzenie z turoniem - na Podhalu nazywanym capem, na Orawie kozą. Turoń to osobliwe odwzorowanie głowy dzikiego tura - zwierzęcia już wymarłego, który symbolizował siłę, dostatek. - W czasach przedchrześcijańskich od chałupy do chałupy chodzono z żywym domowym zwierzęciem: capem, kozą, cielakiem lub owcą - co miało symbolizować dostatek w nowym roku. Później ten zwyczaj przerodził się w chodzenie z symboliczną maszkarę przypominającą zwierzę - wyjaś

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

PAP

Data:

22.12.2014

Tematy w toku