Naruszanie zastanych rygorów warsztatowych może być rozumiane opisowo albo akceptująco. W przypadku prowokacyjnego hasła "zła reżyseria", zwłaszcza z dodatkiem "dobry teatr", przyjmujemy, że takie działanie przynosi niewątpliwe korzyści. Manifestujemy zwykle naszą prawomyślność względem "treści" w teatrze, podnosząc, że samo naruszenie i przekroczenie norm nie jest jeszcze wartością, tylko dopiero może się nią stać w odpowiednich warunkach. Jeśli pozwoli rozszerzyć krąg doświadczenia, powiedzieć o czymś dotąd nieznanym albo uwzględnić nowy typ wrażliwości odpowiadającej jakiejś zmianie w świecie. Wtedy "naruszenie" uważamy za usprawiedliwione. Te przepisy są jednak dość teoretyczne. Paradoks polega na tym, że akceptacja takiego aktu naruszenia, w szczególności radykalnego, dokonuje się ex post, w chwili, kiedy dzieło lub praktyka reżysera została już uznana albo wręcz zaliczona do kanonu. Czyli całe kryterium sensu nie jest wiele w
Tytuł oryginalny
Złośliwa reżyseria przodków
Źródło:
Materiał nadesłany
Didaskalia-Gazeta Teatralna nr 95