EN
22.11.2022, 14:39 Wersja do druku

„Zemsta” pełna wdzięku i dobrego smaku

„Zemsta" Aleksandra Fredry w reż. Krzysztofa Jasińskiego w Teatrze im. Stefana Jaracza w Łodzi. Pisze Agnieszka Kowarska na blogu Kulturalnie24.

fot. Krzysztof Bieliński/mat. teatru

Zmierzyć się z klasyką i nie potknąć się o banał?  To doprawdy sztuka. Po obejrzeniu „Zemsty”  w reżyserii Krzysztofa Jasińskiego - najnowszej produkcji Teatru im. Stefana Jaracza w Łodzi - sądzę, że jest to rzecz jak najbardziej osiągalna. Trzeba tylko wiedzieć jak to zrobić.

Krzysztof Jasiński nie silił się na przesadną oryginalność ani kontrowersje, co często zdarza się współczesnym  twórcom teatralnym, najczęściej młodym stażem i wiekiem. Przygotował natomiast „Zemstę” z wdziękiem i klasą, unikając przy tym nudy czy banału. Jego inscenizacja w przyjazny sposób zespoliła widownię ze sceną - aktorzy wchodzili w interakcję z publicznością, ale czynili to w sytuacjach uzasadnionych, jakby bohaterowie Fredry szukali potwierdzenia w oczach publiczności  swoich wyborów i postaw, tego, co właśnie się wydarzyło na scenie. Wyglądało to bardzo naturalnie i jako widz miałam nieodparte wrażenie współuczestniczenia w scenicznych wydarzeniach.

Komedia została pierwszorzędnie zagrana. Postacie wykreowano „na bogato”, ale – co ważne - bez przykrej dla oka przesady, zaprzeszłej teatralności czy nadmiernego uwspółcześnienia. Właściwie trudno mi wskazać, która kreacja tego wieczoru  podobała mi się najbardziej. Jedne były bardziej wyeksponowane a drugie mniej – to wynikało z tekstu Fredry. Po prostu każdą z ról zagrano precyzyjnie - gestykulacja, sposób poruszania się po scenie, mimika, modulacja głosu czy styl doskonale nadawały kształtu postaciom, ale nie czyniły z nich karykatur. Elementy satyry, które tutaj oczywiście pojawiły się się, nie były groteskowo wyolbrzymione a to bardzo cieszy.

fot. Krzysztof Bieliński/mat. teatru

Zresztą przy takiej obsadzie (doskonałej!) nie mogło być inaczej.
Spektakl został świetnie przygotowany także od strony plastycznej. Scenografia Marka Chowańca  z jednej strony nawiązująca do epoki a z drugiej na wskroś współczesna, była nie tylko atrakcyjna wizualnie, ale i funkcjonalna. Wydaje mi się, że twórcy towarzyszyła myśl o symetrii – mogę się jednak mylić. Anna Czyż natomiast zaprojektowała świetne kostiumy. Były one istotnym dopełnieniem kreacji aktorów.  Czyż  z wyczuciem dobrego żartu zaprojektowała niektóre kostiumy np. stroje nocne Podstoliny i Klary, ubiór Papkina czy śmiertelnie poważny kostium Rejenta. Brawo! Kostiumy Podstoliny i Klary (niekoniecznie te bardziej eksponujące wdzięki) chętnie widziałabym w swojej szafie.

No cóż. Nie wiem, czy przekonam do „Zemsty” programowych przeciwników lektur szkolnych. Nie wiem nawet, czy przekonam wielbicieli hrabiego Fredry ale równocześnie zwolenników wolnych związków czy związków partnerskich, bo sceną kończącą spektakl jest wesele Klary i Wacława a to takie przecież na wskroś tradycyjne podejście do życia… Pewne jest natomiast to, że „Zemsta” w Teatrze Jaracza jest inscenizacją przygotowaną  z doskonałym wyczuciem dobrego stylu i świetnie zagraną. Publiczność niezależnie od wieku może dobrze bawić się, bo sytuacji komicznych w tej sztuce jest wiele.

Ale przede wszystkim może obserwować doskonały, rzetelny warsztat aktorski, który nie jest zakamuflowany jakimś twórczym eksperymentem. Eksperymenty najczęściej ukrywają zwyczajną nieudolność aktora czy reżysera, ale w tym przypadku  na wprost pokazano po prostu dobry teatr. Polecam.


Tytuł oryginalny

„Zemsta” pełna wdzięku i dobrego smaku

Źródło:

Kulturalnie24
Link do źródła