Są festiwale, na które jedzie się dla jednego koncertu albo jednego znanego nazwiska. Na BRAMAT warto przyjechać dla czegoś znacznie trudniejszego do zaplanowania – dla atmosfery, która przez dziesięć sierpniowych dni zmienia całe miasto. W tym roku powodów jest jednak wyjątkowo dużo: Jan Peszek, Dikanda, Antonina Krzysztoń, Fanfare Ciocărlia, The Night Flight Orchestra, artyści z kilkunastu krajów, teatr na ulicach, taniec na ścianach budynków, koncerty do późnego wieczora i jubileusz 30-lecia Teatru Brama. A na wszystkie wydarzenia wstęp jest bezpłatny.
Od 21 do 30 sierpnia Goleniów po raz 27. stanie się miejscem Goleniowskich Spotkań Teatralnych BRAMAT. Tegoroczna edycja jest jednak inna niż wszystkie. Mija dokładnie 30 lat od powstania Teatru Brama – trzy dekady spektakli, podróży, warsztatów, koncertów i spotkań z ludźmi na sześciu kontynentach. Przez te lata przez Bramę przewinęły się dziesiątki tysięcy uczestników i widzów, a sam festiwal stał się jednym z tych wydarzeń, które trudno oddzielić od współczesnej historii miasta.
Dlatego BRAMAT 2026 nie będzie zwyczajnym jubileuszem i przeglądem „tego, co było”. Program został ułożony raczej jak rozmowa pomiędzy przeszłością a przyszłością. Wracają artyści, spektakle, muzyczne fascynacje i przyjaciele związani z Bramą od lat, ale obok nich pojawią się zespoły i twórcy, którzy pokazują, dokąd współczesny teatr może zmierzać dalej. Historia wyjdzie przy tym z teatralnej sali prosto na ulice Goleniowa.
Już pierwszego dnia po mieście zaczną krążyć Couple Sculptures – żywe rzeźby, w Żółtym Domku otworzy się wystawa „30 bram za nami”, a wieczorem na Rampie zabrzmi jeden z najmocniejszych spektakli Teatru Brama – „Ghost Dance”. To muzyczno-teatralne widowisko inspirowane między innymi Allenem Ginsbergiem, Patti Smith, kulturami zanikających społeczności i buntem przeciw światu opartemu na przemocy i konsumpcji. Po nim scena zmieni temperaturę całkowicie: pierwszy festiwalowy wieczór zakończy Dikanda. Szczeciński zespół działa od 1997 roku, wydał osiem albumów i zagrał około dwóch tysięcy koncertów – od Stanów Zjednoczonych po Bangladesz i od Skandynawii po Maroko. To jeden z tych koncertów, podczas których granica między sceną a publicznością szybko przestaje mieć większe znaczenie.
Jan Peszek, Shakespeare i teatr, który potrafi jeszcze zaskakiwać
Lista nazwisk mogłaby z powodzeniem należeć do kilku osobnych festiwali. Jan Peszek przywiezie do Goleniowa „Scenariusz dla nieistniejącego, lecz możliwego aktora instrumentalnego” Bogusława Schaeffera. Spektakl miał premierę w 1976 roku. Peszek gra go więc od niemal pół wieku, a spotkanie aktora z tekstem Schaeffera stało się jednym z fenomenów polskiego teatru – dowodem, że jeden człowiek, kilka przedmiotów i scena mogą być fascynujące bez żadnych technologicznych fajerwerków.
Dzień wcześniej Teatr Brama pokaże swoje monumentalne, trzygodzinne „Sen Nocy Letniej” – jubileuszową realizację Shakespeare’a stworzoną przez międzypokoleniowy i międzykulturowy zespół. W tym przedstawieniu spotykają się aktorzy Bramy, młodzież, artyści zagraniczni, muzycy grający na żywo i cyrkowcy z Greifswaldu. Las Shakespeare’a naprawdę zaludnia się tu dziesiątkami postaci, a granica pomiędzy snem, teatrem i wspólnym świętem robi się coraz mniej wyraźna.
A to dopiero początek. Teatr Przedmieście z Rzeszowa przywiezie nagradzane „Tchnienie” – kameralną historię o miłości, śmierci, pamięci rodzinnej i próbie zrozumienia samych siebie poprzez losy poprzednich pokoleń. Donald Kitt z duńskiego Holstebro wystąpi w „The Starry Messenger”, a chwilę później warto będzie spojrzeć w górę: włoskie Il Posto zaprezentuje „RADAR”, spektakl tańca wertykalnego z muzyką Marco Castelli Small Ensemble. Choreografka Wanda Moretti należy do pionierów europejskiego vertical dance – dziedziny, w której fasada budynku przestaje być tłem, a staje się sceną, po której poruszają się tancerze.
Teatr nie będzie uciekał od tego, co dzieje się wokół nas
BRAMAT nigdy nie był festiwalem bezpiecznego repertuaru. W tym roku szczególnie mocno widać to w przedstawieniach dotyczących wojny, migracji i pamięci.
„Bieżeńcy 1915” BY Teatru wracają do niemal wypartej z polskiej pamięci historii setek tysięcy mieszkańców wschodnich ziem, których podczas I wojny światowej zmuszono do ucieczki w głąb Rosji. Spektakl powstał na podstawie książki Anety Prymaki-Oniszk, ale dodatkowy ciężar nadają mu jego twórcy – polsko-białoruski zespół, którego część sama doświadczyła opuszczenia własnego kraju z powodów politycznych. Historia sprzed ponad stu lat nagle przestaje więc być historią zamkniętą w podręczniku.
Festiwal otworzy antywojenny „Ghost Dance”, a jego ostatnim spektaklem będzie włoskie PoeM z Turynu i „Sette a Tebe – un terribile amore per la guerra” w reżyserii Gabriele Vacisa. Punktem wyjścia jest „Siedmiu przeciw Tebom” Ajschylosa, ale starożytna wojna domowa zostaje przepuszczona przez doświadczenie młodego pokolenia żyjącego w świecie, w którym wojna znów przestała być abstrakcją. To znacząca klamra: BRAMAT zaczyna się pytaniem o przemoc i kończy dokładnie w tym samym miejscu, już z inną historią i innym językiem teatru.
Pomiędzy nimi pojawi się jeszcze „Doba” Teatru Sztuka Nowa – spektakl zestawiający wyprawę Aleksandra Doby przez Atlantyk z mitem Odyseusza i z samym aktem przekraczania własnych ograniczeń. To nie tyle biografia słynnego podróżnika, co opowieść o człowieku, który wyrusza, choć rozsądek podpowiada, żeby zostać na brzegu.
Potańcówka, rock opera i trzy zupełnie różne wielkie koncerty
Bo BRAMAT to oczywiście nie tylko teatr. Wieczory od lat są równie ważną częścią festiwalu jak spektakle.
W tym roku szczególne znaczenie będzie miał koncert jubileuszowy „Brama i przyjaciele – Na elegancko”. Spotkają się na nim obecni i dawni artyści związani z trzydziestoletnią historią Teatru Brama, a muzyce będą towarzyszyć wspomnienia, teksty, archiwalne zdjęcia i filmy. Pierwszym utworem będzie „Ocalić od zapomnienia” – trudno wyobrazić sobie bardziej odpowiedni początek wieczoru poświęconego ludziom, którzy przez trzy dekady współtworzyli ten teatr. Koncert poprowadzi Wojtek Tremiszewski, a wśród zaproszonych artystów znaleźli się m.in. Jacek Hałas, Jarosław Chilkiewicz i Piotr Banach.
Dwa dni później zrobi się mniej elegancko, za to zdecydowanie bardziej tanecznie. Rodzinna Kapela Hałasów NOISEBAND, Kapela Teatru Brama, Kabaret Kampus i Zespół Śpiewaczy Podlotki spotkają się podczas wielkiej potańcówki na Rampie. Następnego wieczoru zabrzmią „Dźwięki Goleniowskiej Rock Opery”, przypominające lokalny projekt „Love will not die”, a po nich scena zostanie oddana zespołowi The Night Flight Orchestra ze szwedzkiego Helsingborga. Grupę założyli muzycy związani m.in. z Soilwork, Arch Enemy i Mean Streak; zespół ma na koncie trzy nominacje do szwedzkich nagród Grammis i siedem albumów, z najnowszym „Give Us The Moon”.
Jeśli jednak ktoś planuje przyjechać na BRAMAT tylko jednego wieczoru, sobota 29 sierpnia będzie mocnym kandydatem. Po ulicznych pokazach tanecznego „Faking It” Joshuy Montena, familijnym „Wesołym Cyrku Pana Pedrro” i performansie „Romeo” Artiego Grabowskiego wieczór zakończy Fanfare Ciocărlia. Rumuńska orkiestra z Zece Prăjini od trzech dekad rozpędza bałkańską muzykę dętą do prędkości, przy której określenie „koncert” brzmi podejrzanie spokojnie. Zespół objechał z nią świat, zdobywając publiczność klubów, wielkich festiwali i sal filharmonicznych. Co więcej, w 2026 roku Fanfare Ciocărlia sama świętuje 30-lecie. Trzydziestoletnia Brama zaprasza więc na swoje urodziny trzydziestoletnią fanfarę – i trudno wymyślić lepszy pretekst do wspólnego tańca.
Festiwal, który wychodzi do miasta
Najciekawsze w tegorocznym programie jest jednak to, że BRAMAT nie zamierza zamknąć się na Rampie. „Faking It” pojawi się kolejno przy Bramie Wolińskiej, fontannie, Barnimie i na Rampie. „Sweet Home on Wheels” Studium Actoris i Adriana Schvarzsteina – absurdalna, pozbawiona słów komedia o małżeństwie mieszkającym w maleńkiej przyczepie – zagra również na Plantach. Couple Sculptures będą pojawiać się w różnych punktach Goleniowa, a w ciągu dnia Rampa zmieni się w miejsce spotkań, rozmów i muzycznych chill-outów projektu ID:Pomerania.
To ważne, bo istotą BRAMATU nigdy nie było oglądanie sztuki z bezpiecznej odległości. Tutaj po spektaklu można spotkać aktora przy sąsiednim stoliku, za chwilę zatańczyć z muzykami, którzy dopiero zeszli ze sceny, a następnego dnia zobaczyć tych samych ludzi przy pracy nad kolejnym wydarzeniem. Artysta, wolontariusz, mieszkaniec, widz z Goleniowa, Szczecina czy z drugiego końca Europy na kilka dni stają się częścią tej samej sytuacji.
I właśnie dlatego na BRAMAT warto przyjechać również wtedy, gdy ktoś na co dzień nie chodzi do teatru.
Można przyjść dla Jana Peszka. Można dla Dikandy, Fanfare Ciocărlia albo The Night Flight Orchestra. Można przyprowadzić dzieci na uliczny cyrk, zobaczyć tancerzy zawieszonych na budynku, wpaść na koncert po pracy albo spędzić na Rampie cały dzień. Można przyjechać ze Szczecina na jedno wydarzenie – i odkryć trzy kolejne.
Ale najlepiej przyjść bez dokładnego planu.
Bo przez 30 lat największą siłą Bramy nie były nazwiska na plakatach. Było nią to, co wydarzało się pomiędzy spektaklami: spotkanie, rozmowa, wspólny stół, nocny koncert, niespodziewane znajomości i poczucie, że przez kilka dni małe miasto może być naprawdę dużym miejscem.
Od 21 do 30 sierpnia Goleniów znów takim miejscem będzie. Wszystkie wydarzenia BRAMATU 2026 są bezpłatne.
A jeśli ktoś nadal nie jest przekonany – niech obejrzy trailer. Potem pozostaje już tylko przyjść.