EN
15.10.2012 Wersja do druku

Z każdą chwilą coraz lepiej

Artystka perfekcyjnie łączy dwa wątki - taneczny i polityczny - w poetyckiej choreografii opartej na prostych ruchach rąk - o spektaklu "It's going to get worse and worse and worse, my friend" prezentowanym na 37. Reminiscencjach Teatralnych w Krakowie pisze Anna Diduch z Nowej Siły Krytycznej.

W czasach ekonomicznego kryzysu pójście na spektakl, który z afisza atakuje tytułem "It's going to get worse and worse and worse, my friend", ma w sobie posmak masochizmu. Jeśli ponadto wiemy, że twórczynią przedstawienia jest do niedawna działająca u boku Jana Fabra (artysty lubującego się w prowokacjach i rozważaniach egzystencjalnych) belgijska tancerka Lisbeth Gruwez, możemy bez obciachu dołączyć na Facebooku do grupy "Tkliwi nihiliści opanowujący pozycję dystansu" (jeśli oczywiście jeszcze do niej nie należymy). Na szczęście spektakl wcale nie jest przygnębiający. Zachwyca jakością ascetycznych środków. Solo belgijskiej artystki składa się z dwóch części. Pierwsza odbywa się przy akompaniamencie kilku powtarzanych w przyspieszonym tempie dźwięków pianina. Gruwez podnosi na przykład ręce z zamaszystym geście, wskazując na widownię, albo podąża wzrokiem za swoją dłonią wznoszoną ku górze. Chodzi przy tym w przód i w tył po pros

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

Anna Diduch

Data:

15.10.2012

Wątki tematyczne

Festiwale