EN
22.09.2021, 10:32 Wersja do druku

Wypuszczanie dziada

fot. Tomasz Bergmann

Z Izą Chlewińską rozmawia Emilia Wójcik.

EMILIA WÓJCIK Jak postrzegasz swoje ciało?

IZA CHLEWIŃSKA Moje ciało jest dla mnie źródłem wiedzy. Dzięki niemu otrzymuje wskazówki i drogowskazy, które są mi potrzebne do życia. Ciało łączy wszystkie jego sfery –fizjologiczną, emocjonalną, psychiczną, somatyczną, intelektualną. Jest ono również źródłem przyjemności.

WÓJCIK Czym lub kim się inspirujesz?

CHLEWIŃSKA Spotkałam wielu nauczycieli i przewodników, którzy rozwinęli mnie jako kobietę, artystkę, performerkę – dawali książki do przeczytania, filmy do obejrzenia, ofiarowali swój czas. Wierzę, że spotkanie jednego człowieka może zmienić całe życie. Inspirują mnie bardzo małe dzieci, silne kobiety, wrażliwi mężczyźni i wariaci).

WÓJCIK W Twojej praktyce występują obiekty sensoryczne. Do czego ci służą?

CHLEWIŃSKA Obiekty sensoryczne powstały z potrzeby pełnego kontaktu ze swoim ciałem, znalezienia czasu i ciszy. Było to prywatne zapotrzebowanie, a po raz pierwszy publicznie spełniło się w pracy dla Nowego Teatru MaMoMi. To była instalacja performatywna dla dzieci do drugiego roku życia, wraz z opiekunami. Tam powstała pierwsza dziupla sensoryczna, która była bezpieczną kryjówką dla bardzo małych dzieci.

Krótko po stworzeniu instalacji (w 2017 roku), zaczęłam korzystać w domu z jednego z jej fragmentów, mianowicie worka sensorycznego. Zauważyłam, że pomaga to mojemu synowi w momentach załamania emocjonalnego czy niepewności, przynosząc dobrostan i ukojenie.

Od momentu, gdy Miłosz uspokoił się po (uwaga!) pięciu sekundach od wejścia do worka, zaczęłam się zastanawiać nad układami sensorycznymi człowieka.

Postanowiłam napisać wniosek o stypendium do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego i rozpoczęłam projekt ,,Kultura ciała”, który był projektem edukacyjnym dla dorosłych (rok 2018). W trakcie trwania tego projektu eksperymentowałam z workiem sensorycznym z grupą warsztatową, ale też odbyłam serię performensów w Zachęcie (w ramach działań Centrum w Ruchu, w przestrzeni instalacyjnej Kojiego Kamojiego Cisza i wola życia). Później powstał spektakl instalacyjny Cisza w Instytucie Teatralnym poświęcony obserwacji bliskości, ciszy i pustki.

Następnie podjęłam się współpracy z organizatorami festiwalu filmowego Nowe Horyzonty. Zdjęcia i obrazy ruchome były zainspirowane moim performancem In Silence, które były kontynuacją Ciszy, również w workach sensorycznych. W trakcie trwania festiwalu odbyły się dwa performensy solowe w moim wykonaniu – w ogrodzie japońskim oraz galerii BWA we Wrocławiu.

WÓJCIK Jak przygotowujesz te obiekty?

CHLEWIŃSKA Wszystkie prace powstawały we współpracy z moim mężem Tomkiem Bergmannem, który konstruuje obiekty sensoryczne i tworzy przestrzenie, w których można ich doświadczać. Ostatnią naszą pracą jest instalacja performatywna CIAŁO, będąca częścią zbiorowej wystawy Co dwie sztuki to nie jedna w Zachęcie, którą tworzyli artyści wraz ze swoimi dziećmi.

Koniec końców założyliśmy działalność, projekt zwany Intibag, w ramach którego sprzedajemy obiekty sensoryczne, aby każdy mógł je mieć w domu. Przyświeca nam idea przeniesienia doświadczenia ciała, odpoczynku, rozwijania głębokich więzi międzyludzkich w domu ze wsparciem obiektów, które wpływają na pracę układu nerwowego człowieka. Współpracujemy z różnymi specjalistami, terapeutami integracji sensorycznej, fizjoterapeutami, psychologami.

Z mojego doświadczenia wiem, że podczas pracy z workiem sensorycznym uruchamia się w człowieku tęsknota za brakiem oceny, za czystością przekazu, za pierwotnym poczuciem bezpieczeństwa, z okresu przebywania w brzuchu mamy. Doznajemy jakiejś ulgi, głębokiego resetu, zamykamy się ze sobą w doświadczeniu własnej skóry, oddechu, widzimy się i czujemy z innej perspektywy. To może prowadzić do realnej zmiany. Jestem tego żywym przykładem.

Dzięki temu narzędziu dostrzegłam sprawy, których wcześniej nie byłam świadoma. To mi pomogło zakończyć pewien etap życia i zacząć następny. Pozostałe obiekty to ciężkie i wielofunkcyjne pufy, siedziska, które pracują z formą ciała, dopasowując się do niego. Poprzez docisk stymulują m.in. czucie głębokie, masują duże powierzchnie ciała i świetnie się sprawdzają w pracy z ruchem – stymulują dużą motorykę, są narzędziem do pracy z ciężarem w kontakcie, masują powięź, stawy, mięśnie.

WÓJCIK Brałam udział w Twojej trzymiesięcznej praktyce online ciało.głos.intuicja. Czy ma ona wymiar terapeutyczny?

CHLEWIŃSKA Większość ćwiczeń, które proponuję, prowadzi do dobrostanu. Tylko różnica między praktyką, która przynosi pozytywne korzyści, a terapią – jest duża. Terapia jest procesem długofalowym, o jej skutkach można mówić po upływie minimum roku. Moja praktyka, będąca fuzją wydobywania głosu, ćwiczeń fizycznych i improwizowanych medytacji rzeczywiście reguluje stan psychofizyczny, oczyszcza organizm z nadmiaru śluzu (co potwierdzają osoby z przewlekle zatkanymi zatokami i nosem), jest głębokim wejściem w świadomą uważność, a trochę też zabawą ze swoim ciałem w improwizacji.

Po przeczytaniu książki Stanleya Rosenberga Terapeutyczna moc uzdrawiania nerwu błędnego śmiem przypuszczać, że podczas praktyki występuje stymulacja części brzusznej nerwu błędnego. Mam zamiar zbadać w przyszłości związek moich ćwiczeń głosowo-ruchowych i pracy nerwów, ze szczególnym uwzględnieniem nerwu dziesiątego. Ma to związek z teorią poliwagalną Stephena Porgesa, który wykazał po wieloletnich badaniach, że część brzuszna tego nerwu odpowiada za tzw. zaangażowanie społeczne, inaczej mówiąc – dobrostan. Wbrew pozorom, to rzadki stan – taki stan, o którym marzymy. Życzę wszystkim, aby mogli go doświadczyć.

WÓJCIK Często w swojej praktyce używasz słów takich jak „śmiechodup”, „akupunktura dupy”, „opera brzuszków” i „dziad”. Co oznaczają te słowa i jakie wartości reprezentują według Ciebie?

CHLEWIŃSKA Są to słowa prowokatory, skróty myślowe, słowne-wytrychy, wywoływacze śmiechu, językowe łobuzerstwo. Wszystkie te określenia powstały w trakcie zajęć z ludźmi, czasami wywołane przez moje emocje (bo zawsze praktykuję sama ze sobą podczas lekcji), czasami przez emocje innych ludzi.

„Dziad” jest odpowiedzialny za wszystkie niechciane, mroczne sprawki, które się czają w różnych częściach ciała. To wypuszczanie dźwięków-dziadów staje się coraz większą przyjemnością, jak się do tego człowiek przyzwyczai, jak zrozumie, że mu wolno, że nikt go nie oceni za to „dziadostwo”, że może tak się odzywać.

„Śmiechodup” jest treningiem śmiania się w określonej pozycji ściśle związanej z mięśniami pośladkowymi. „Brzuszkowa opera” to improwizacja operowa staccato podczas serii brzuszków. „Akupunktura dupy” to szalenie ważna sprawa – intensywny masaż pośladka prawego, tudzież lewego.

Jest też muczenie krowy, potakiwania, gaworzenie jak bobas, kłócenie się z własną nogą. Ten język wydaje mi się słuszny i potrzebny. Mówienie do własnej nogi lub ręki przynosi korzyści, o które mi chodzi. Jest pracą z emocjami, które po prostu istnieją zawsze i wszędzie, czasami w formie frustracji, czasami w formie śmiechu czy płaczu. Po kilku latach pewne ćwiczenia uzyskały swoje stałe nazwy. Wiele osób nie wyobraża sobie, aby ich nie było. Jedną z nich jestem oczywiście ja.

WÓJCIK W jaki sposób ekspresja głosowa wpływa na nasze ciało?

CHLEWIŃSKA Głos jako fala dźwiękowa ma wpływ na fizjologię ciała. Dzięki niemu rozgrzewamy organy od wewnątrz, dotleniamy organizm, rozluźniamy powięź, uczymy się świadomego oddychania i wprowadzamy wibrację, która „przenika” przez skórę. Głos przynosi korzyści związane z czuciem głębokim – stymuluje układ proprioceptywny – dociska obwodowy układ nerwowy.

Dzięki używaniu głosu – możemy też się wypowiedzieć, wyrzucić z siebie całą masę emocji, niepotrzebnych myśli. Nazywam to robieniem porządków – wywalaniem niepotrzebnych rzeczy z szafy, a nawet całego domu. Potem przychodzi moment ukojenia, ciszy. To wspaniałe uczucie.

Dla wielu osób może to być zaskakujące przeżycie, ja sama byłam zaskoczona, bo wiele głosów, które ze mnie wychodziły, nie uważałam za swoje. Potem zrozumiałam, że kolekcjonujemy w swojej pamięci słuchowej wiele głosów, które do nas mówiły. Ważne jest to, aby wyrzucić z impetem te, których nie potrzebujemy.

WÓJCIK Gdy brałam udział w Twojej praktyce ciało.głos.intuicja nie przeszkadzały mi domowe rozpraszacze. Co poradzisz osobie, która nie potrafi się skupić na sobie, na swoim ciele podczas pracy indywidualnej?

CHLEWIŃSKA To jest rzeczywiście duże wyzwanie. Wszystko przychodzi z czasem. Przede wszystkim należy ćwiczyć poświęcanie sobie czasu. Co to oznacza w praktyce? Czasami zwykłe leżenie na ziemi i świadome oddychanie przez pięć minut. Czasami włączenie ulubionej piosenki i tańczenie całym ciałem. Czasami pomaga głos. Mruczenie, głośne oddychanie, śpiew. Problem polega na tym, że myślimy o wielu rzeczach jednocześnie. Zmusiła nas do tego cywilizacja i tempo życia.

Używamy nawet zakłócaczy uwagi (radia, internetu, telewizji, gadania non stop), aby nie było tego momentu ciszy. Bycie ze sobą w ciszy i uważności wydaje się trudnym i wielkim wyzwaniem. Zachęcałabym wszystkich, aby najpierw weszli w kontakt z naturą. Drzewa, zwierzęta, przestrzeń potrafią uczyć uważności. Mieszkanie w bloku nie zawsze jest odpowiednim miejscem, aby zacząć przygodę ze sobą. W praktyce domowej warto mieć przewodnika, do którego można się podłączyć. To właśnie jest moja praca. W tym ujęciu zajęcia online mają jakiś większy sens.

WÓJCIK Czy pracowałaś z dziećmi z niepełnosprawnością ruchową?

CHLEWIŃSKA Miałam zajęcia z dziećmi z zaburzeniami ze spektrum autyzmu, nerwicami, porażeniem mózgowym. Tak więc raczej były to deficyty w obrębie układu nerwowego, które wpływają na inną motorykę, ale nie są niepełnosprawnością ruchową.

WÓJCIK Jak rozumiesz sformułowanie „wrażliwość ciała”?

CHLEWIŃSKA Podstawową potrzebą człowieka jest przytulanie. Badania naukowe udowodniły, że nie ma czegoś takiego jak przedawkowanie przytulania, bliskości w trakcie rozwoju dziecka. Dzieci przytulane są bardziej otwarte, mniej lękowe w dorosłym życiu, ich granice ciała są „miękkie”, akceptują siebie. Chciałabym, aby ludzie mieli więcej okazji w swoim życiu, aby obserwować różnorodność zachowań w obrębie ciała. Widzieli ludzi, którzy ze sobą tańczą, boksują się, noszą dzieci na rękach, przepychają czy toczą się po podłodze.

Dzięki takiej obserwacji możemy zobaczyć, że potrzeby ciała są różne, a więc różne są wrażliwości, że mamy różne ciała – duże, małe, szerokie, wąskie, takie, które często się śmieją i trzęsą, są miękkie i giętkie, ale też takie, które są sztywne, kurczą się i rozciągają czy zastygają w bezruchu. Jako ludzie mamy różne doświadczenie ciała – dostaliśmy je od opiekunów, rozwijamy te doświadczenia w ciągu życia. Skoro najnowsze badania wykazały, że mózg jest neuroplastyczny to wierzę, że wrażliwość ciała też może podlegać zmianom, edukacji.

WÓJCIK Na Twoich zajęciach bardzo mi się spodobało zdanie „Konflikt jest nieodłączny procesem rozwoju”.

CHLEWIŃSKA Kryzys jest świetnym momentem, jakby pauzą, ale chwilę później punktem startowym do czegoś nowego. Napotykam przeszkodę, dostaję informację o swoim ograniczeniu, limicie. Niektórzy mówią, że trudny partner to najlepszy nauczyciel. Ale to czujemy z biegiem lat, dzięki doświadczeniu wielu różnorodnych kryzysów. Jeden z prostszych to taki.

Wszystkie spektakle, które mi się nie podobały były największymi, najlepszymi punktami odniesienia do dalszej pracy. Natomiast te, które mi się podobały – nie pamiętam ich... Tak więc te, które spowodowały we mnie jakąś sprzeczność, niezgodę – w efekcie bardzo mnie zmieniły. To oczywiście uproszczenie, percepcja jest znacznie bardziej złożona. Jednak warto uświadomić sobie fakt, że kryzys na różnych etapach życia jest sygnałem, wskazówką, drogowskazem i w rezultacie powoduje nasz rozwój.

Izabela Chlewińska

choreografka, tancerka, terapeutka, muzyk i pedagog. Prowadziła warsztaty w Japonii, Niemczech i Stanach Zjednoczonych. Stworzyła autorskie spektakle za granicą oraz była odpowiedzialna za ruch sceniczny w wielu polskich teatrach. Stworzyła autorską metodę nauczania, która łączy improwizację w tańcu ruch organiczny z naturalną emisją głosu.

Emilia Wójcik

absolwentka wiedzy o teatrze w Akademii Teatralnej w Warszawie oraz pedagogiki terapeutyczno-leczniczej w Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie, aktorka teatrów akademickich, zainteresowana teatroterapią oraz kontakt improwizacją.

Wywiad powstał jako wynik pracy w ramach zajęć Wrażliwość ciała prowadzonych przez Weronikę Pelczyńską na kierunku Wiedza o Teatrze AT (2020). Zajęcia realizowane w ramach projektu „Nowa jakość kształcenia w Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie” POWR.03.05.00-00-Z070/17-00 w ramach Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój 20142020, współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego.


Źródło:

Materiał własny