EN
13.01.2022, 08:16 Wersja do druku

Wszyscy mówią: „kocham cię”

„Królowa cateringu” Alison Lawrence w reż. Macieja Kowalewskiego w Teatrze im. Cypriana Kamila Norwida w Jeleniej Górze.  Pisze Piotr Grosman w Teatrze dla Wszystkich.

fot. mat. teatru

„Królowa cateringu” to nowa premiera w Teatrze im. Cypriana Kamila Norwida w Jeleniej Górze współczesnej kanadyjskiej sztuki Alison Lawrence, która jest nie tylko twórczynią romansów i dramatopisarką, lecz także producentką swoich sztuk, w których występuje jako aktorka. Po udanej i entuzjastycznie przyjętej przez widzów polskiej prapremierze w reżyserii Macieja Kowalewskiego można śmiało rzecz, że jeleniogórski spektakl to przede wszystkim dobra rozrywka.

Na dorocznym przyjęciu bożonarodzeniowym Henderson Tessier McGuire & Smythe, które odbywa się w domu George’a Smythe’a i jego żony Buffy w Forest Hill, za chwilę rozpocznie się występ cateringowy, pełen zwrotów akcji i nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności. Jest świąteczna radość, seks, romans, śmierć, śmiech, szeroki wybór przystawek. No i całe mnóstwo wódki i wina.

Za kulisami owej imprezy, czyli po prostu w kuchni, poznajemy bliżej zgrany team firmy cateringowej. Znana jako „Królowa cateringu” – Melanie (Agata Darnowska) to przełożona McKinley Catering, która ma za sobą karierę pisarską. Cynthia (Ewa Dobrucka) to aktorka niezbyt szczęśliwa, że ​​musi nosić muszkę cateringową. Po raz pierwszy od lat jako pracownik cateringu pojawia się jej niegdyś współlokator Cynthii – Timothy (Tomasz Marczyński). No i niezłomny kelner Eric (Jakub Głukowski), dla którego nigdy nic nie stanowi problemu.

Na ekscytującym wieczorze jako gość pojawia się były chłopak Nick (Robert Mania) w towarzystwie młodej prawniczki Julii (Marta Kędziora). Timothy musi ukryć się przed gospodarzem imprezy, a poza tym zaczyna brakować kanapek.

Reżyser przedstawienia, Maciej Kowalewski sprawnie prowadzi swoich aktorów do epickiego końca. Konstruuje napięcie i nie pozwala, by cokolwiek rozproszyło naszą uwagę. Pomógł mu w tym znakomity choreograf Bartłomiej Ostapczuk, autor ruchu scenicznego.

„Królowa cateringu” daje jeleniogórskim aktorom możliwość solidnej prezentacji rzemiosła. Potwierdzają umiejętność zręcznego prowadzenia dialogu, wydobywania komizmu postaci. Agata Darnowska ma przed sobą najtrudniejsze zadanie, bo, w odróżnieniu od pozostałych, na scenie przebywa niemal przez cały spektakl. Dodatkowo ma do wypowiedzenia sporo teksu. Postawione przed sobą zadanie wykonuje bez zarzutów. Ewa Dobrucka tryska energią, pełno jej na scenie, natychmiast skupia uwagę na swojej bohaterce: jest dynamiczna w mowie i w ruchu, doprowadza do śmiechu, gdy nazbyt poważnie wygłasza mało poważne treści, celnie uzewnętrznia zwariowaną i nieco odrealnioną osobowość Cynthii, doskonale ogrywa kostium. Trzeba przyznać, że świetna jest Marta Kędziora. Jej rola Julii jest staranna, dopracowana, wyważona, co zwłaszcza w duecie z żywiołowo ekspresyjną Agatą Darnowską jest walorem nie do przecenienia. Z półsłówek w dialogach, z niemych krzątanin po kuchni, z lekkich dyskretnych uśmiechów w rozmowach potrafiła nakreślić niebłahy i niepowierzchowny portret eleganckiej kobiety świadomej siebie, na ile to możliwe mądrze spełnionej. Tomasz Marczyński daje Timothy’emu wszystko to, co potrzeba: wrażliwość, naturalność i trafne choreograficzne rozegranie tej postaci. To tylko potwierdza artystyczny rozwój młodego aktora. Tomaszowi Marczyńskiemu udało się zbudować postać miłego i zagubionego Erica, który jako kelner jest tutaj do wszystkiego – przyjmowania gości, łagodzenia sporów, wyciszania emocji. Dzięki doskonale poprowadzonej roli można bez problemu zauważyć, że Eric odróżnia się na tle innych bohaterów. Z kolei Robert Mania wie, jak czarować publiczność, i to on w tym przestawieniu potrafił rozbawić do łez, perfekcyjnie wczuwając się w rolę ekscentrycznego Nicka, który wybiera inny model.

Inteligentnie opowiedziana w spektaklu historia ma znamiona lekko rubasznej komedii I Love Story. Romantyczna, gorzka opowieść może dziać się wszędzie, czyli także w Polsce. Mocno jest osadzona w tym, co obecnie dzieje się wokół nas. Ponadto opisuje zmieniający się świat i panujący wszędzie powszechny relatywizm. Przedstawienie daje możliwość przedefiniowania pojęcia miłości, rodziny i własnego miejsca w pędzącym coraz szybciej życiu.

Tytuł oryginalny

Wszyscy mówią: „kocham cię”

Źródło:

Teatr dla Wszystkich

Link do źródła

Autor:

Piotr Grosman