Fredro napisał „Męża i żonę” w 1821 r. Była to – jak podkreślają twórcy wrocławskiego przedstawienia – pierwsza polska komedia romantyczna. – To dojmująca sztuka o fatalnym czworokącie i pożądaniu miłości, której bohaterowie mają skomplikowane relacje i właściwie nie mogą się od siebie uwolnić – powiedział w środę podczas próby prasowej spektaklu jego reżyser Michał Zadara.
Zadara zwrócił uwagę, że Fredro bawi, ale jest to też pierwszy polski autor dramatów, który „dogłębnie zajmował się psychologią człowieka”. – To jest ten obszar jego twórczości, który wciąż jest do odkrycia – podkreślił reżyser.
Pod względem tekstu inscenizacja „Męża i żony” Zadary wiernie trzyma się oryginału XIX-wiecznej komedii. – Aktorzy naprawdę pilnują wiersza, dzięki czemu sztuka jest zrozumiała. Myślę, że pod każdym względem jesteśmy wierni Fredrze. Też w tym, że Fredro napisał sztukę naprawdę współczesną o swoich czasach, więc jest to sztuka współczesna o naszych czasach – mówił Zadara.
Reżyser zwrócił uwagę, że Fredro jest „autorem zaniedbanym”. – Jest autorem nieodkrytym, a przy tym do głębi zainteresowanym ludzką psychiką. Myślę, że naprawdę dobrym porównaniem do naszych czasów jest Woody Allen, gdyż Fredro był ekstremalnie problematycznym człowiekiem. Nie był to człowiek prostolinijny, lecz ktoś o licznych, mrocznych zainteresowaniach – mówił Zadara.
Twórcy spektaklu zwracają też uwagę na nietypową, podwójną obsadę. Dziewięciu aktorów i aktorek wciela się w pięć postaci, dzięki czemu niemal każdy pokaz przynosi inną konfigurację relacji, energii i scenicznej chemii.
Przedstawienie grane jest na Scenie na Świebodzkim.