Publiczność zobaczyła trzy krótkie (każdy po około 30 minut) etiudy reżyserskie, w których zagrali artyści Wrocławskiego Teatru Pantomimy. Na początku pokazano „SZCZURY” wg koncepcji Bartłomieja Kalinowskiego, który inspirował się estetyką serialu „Rabbits” Davida Lyncha. Scenografia przypominała umowne wnętrze przeciętnego mieszkania - z kanapą, stołem i kilkoma innymi elementami, a jego mieszkańcy ubrani byli w maski szczurów. Rozumiemy taką umowność, choć zakrywanie twarzy aktorom teatru pantomimy skutecznie odbiera im jedno z najważniejszych narzędzi scenicznej ekspresji. Sama akcja (a raczej jej brak) też pozostawiała sporo do życzenia, bo w zasadzie trudno było stwierdzić o co w tym tak naprawdę chodzi. Oszczędne brawa potwierdziły, że tytuł ten raczej nie zyskał uznania widowni.
W przerwie przed kolejnym pokazem (oraz później przed trzecim) dyrektorka teatru Agnieszka Charkot oraz specjalista ds. programowych Piotr Soroka opowiadali publiczności o kulisach i zasadach konkursu, a także jego uczestnikach. Trzeba przyznać, że śledzenie pracy obsługi widowni, która bardzo sprawnie i szybko zmienia kolejne scenografie okazało się ciekawsze od tego, co miało za chwilę nastąpić.
„ZAGADKA JEANNE” wg koncepcji Jadwigi Klaty inspirowana filmem Chantal Akerman, zamęczyła widownię już całkowicie. Codzienna rutyna samotnej kobiety w mieszkaniu (scenografia była dość podobna, ale z umownymi drzwiami), która trzy razy powtarzała te same czynności (z pojedynczymi zmianami) spotęgowana była dźwiękiem cykającej wskazówki zegara (wyświetlanego na ścianie). To sprawiało, że powieki widzów stawały się coraz cięższe, a uwagi nie przykuwały nawet kolejne odwiedziny tajemniczego klienta. Zamiast intrygować epizod ten męczył i irytował, a brawa na koniec były jeszcze cichsze niż wcześniej.
Wtedy przyszła pora na naszą wewnętrzną modlitwę w intencji sukcesu trzeciego przedstawienia – aby było przynajmniej okej, może nawet z szansami na niezłe po przemianie szkicu w pełnoprawną premierę. Teatralni bogowie ewidentnie nas wysłuchali, bo „FIGURE X” wg koncepcji Piotra Sędkowskiego, inspirowana powieścią Philipa K. Dicka „ Czy androidy śnią o elektrycznych owcach? ” oraz kultowym filmem „Łowca androidów” Ridleya Scotta okazał się mieć zarówno przystępną i zrozumiałą opowieść (może przez to, że tu pojawia się słowo mówione), jak też atrakcyjną formę. Oszczędna scenografia (kilka materacy i niewielka konstrukcja metalowa w tle) świetnie pasowała do aktorskich popisów oraz fantastycznej muzyki. Teatr ruchu łączył się z tańcem, śpiewem i dialogami, a poruszany temat, choć tylko lekko tutaj zarysowany, pozwala mieć nadzieję, że pełny spektakl przyniesie wiele różnorodnych emocji.
Zauważalnie najgłośniejsze owacje nie pozostawiły złudzeń, że właśnie Piotr Sędkowski zostanie laureatem tej edycji konkursu i dokładnie tak się stało. Po przerwie na rozmowy z twórcami i liczenie głosów (także internautów, którzy mogli oglądać transmisję online) okazało się, że „FIGURE X” zobaczymy podczas wrześniowej premiery. Nic tylko gratulować wygranej!