11.11.2009 Wersja do druku

Wieszcz z wąsikiem

Słowacki jest klasykiem, wieszczem, autorem lektur szkolnych. Drugim wieszczem. Tym pozostającym w cieniu Mickiewicza i zmuszonym do ciągłego określania się wobec Mistrza. Jest też poetą tajemniczym. Ciągle nieodkrytym. Pogmatwanym. Takim jak nasze czasy. Może dlatego odkrywanie go bywa tak ciekawe - pisze Anna Romanowska w Przeglądzie.

Minęło 200 lat od urodzin Juliusza Słowackiego. Bladego wieszcza z wąsikiem, którego czytamy wyłącznie w szkole. Bo musimy. Potem do niego nie wracamy. Niektórzy jednak wracają. Z różnych powodów. W Paryżu, kiedy się wejdzie do metra, można zobaczyć grupki dzieciaków wykrzykujących fragmenty poezji Artura Rimbauda. Tak dla zgrywy. Żeby "epatować burżujów". W Polsce raczej nie wykrzykujemy poetów. Stawiamy im pomniki. Niespecjalnie o nich dyskutujemy, a jeżeli już, to na naukowych konferencjach, które przeciętnego człowieka mało obchodzą. Czasem jakiś reżyser (najczęściej Jan Klata) zrobi obrazoburczy spektakl "na podstawie". Ale to też sprawa niszowa i dla wysublimowanych odbiorców. Ogłaszamy za to głośno i wyraźnie obchody rocznicowe. Tym razem w 200. rocznicę urodzin ten zaszczyt spotkał Juliusza Słowackiego. Rok 2009 to jego rok. Rok, w którym odbyły się i odbywają jeszcze konferencje naukowe, wystawy i odczyty. W Polskim Radiu mogl

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Wieszcz z wąsikiem

Źródło:

Materiał nadesłany

Przegląd nr 46/22.11.09

Autor:

Anna Romanowska

Data:

11.11.2009

Wątki tematyczne