Szanowni koledzy, szanowne koleżanki,
Jako członkowie zarządu Stowarzyszenia Reżyserów Polskich zwracamy się do Was w kolejnej sprawie odnośnie minister Cienkowskiej, tj. czytania ustawy o zabezpieczeniu socjalnym artystów – czytamy w nadesłanym stanowisku.
Na chwilę obecną ZASP, ZAPA i ZZAP roszczą sobie prawo do przedstawiania publicznie swojego stanowiska popierającego MKiDN w tej sprawie jako jedyny głos środowiska.
A przecież środowisko artystyczne jest podzielone i nie mówi jednym głosem.
My, jako SRP, nie zgadzamy się, żeby ZASP, ZAPA czy inne organizacje przedstawiały w Sejmie swój punkt widzenia jako stanowisko całego środowiska.
Nie musimy sobie wyobrażać, co się stanie, jeśli ustawa wejdzie w życie w swojej obecnej formie, co będzie oznaczało, że jeszcze bardziej oddamy życie zawodowe artystów w ręce administracji US, ZUS i politycznie powołanej Rady Artystów.
Nie ma bardziej stresujących, podejrzliwych i trudniejszych urzędów do kontroli niż ZUS i US, a teraz do tego wszystkiego ma dojść politycznie dobrana grupa przypadkowych ludzi bez kompetencji, którzy będą decydować, czy jesteśmy artystami, czy nie!
Niestety, część środowiska artystycznego, szczególnie osoby działające w organizacjach takich jak ZASP, nie dostrzega tych konsekwencji.
Brak samodzielnego myślenia przyczynowo-skutkowego, strach przed wykluczeniem i bezkrytyczne słuchanie podejrzanych autorytetów powodują, że część artystów sama przyczynia się do rozwiązania, które w przyszłości może obrócić się przeciwko nim.
Koledzy i koleżanki, jesteśmy bardzo małą, ale niezwykle ważną grupą społeczną – mniej więcej 55 000 ludzi, których będzie dotyczyła ustawa. SRP stoi na stanowisku, że państwo powinno ponieść CAŁY koszt ubezpieczenia artystów. Nasze symulacje dowodzą, że takie rozwiązanie nie byłoby wcale o wiele droższe, niż wprowadzenie w życie obecnej ustawy, która nie dość, że będzie powoływała do życia wątpliwą pod względem kompetencji grupę ludzi (~150 osób), którym trzeba będzie płacić, którym trzeba będzie wynająć lokum, płacić za wszystkie media, sekretarki, dział administracyjny, prawny i tym podobne. Doprawdy wygląda to na to, że rząd raczej chce przeznaczyć dużą część pieniędzy na synekurę dla swoich popleczników niż realną pomoc nam, artystom.
To nie jest kwestia tego, czy ktoś dzisiaj obiecuje nam dopłatę. Trzeba patrzeć na to, co będzie później: kto będzie nas sprawdzał, kto będzie oceniał nasz status i kto będzie miał dostęp do informacji o naszej pracy i dochodach.
Czego możemy się spodziewać, skoro już teraz – przed ustawą – urzędy, sprawdzając nasze ulgi podatkowe, dopytują się nawet o prywatne wyjazdy i kolejne szczegóły życia, mimo że przedstawiamy oficjalne dokumenty zagranicznych instytucji, dodatkowo obarczając nas kosztami tłumaczeń przysięgłych, bo urzędnik nie zna języka angielskiego.
Stowarzyszenie Reżyserów Polskich uważa, że nie można pozwolić na system, który forsuje pani Cienkowska, w którym artysta najpierw musi udowodnić urzędnikowi, że naprawdę jest artystą, a później jeszcze tłumaczyć mu całe swoje życie zawodowe, żeby dostać należne mu wsparcie.
Nie zgadzamy się też na rozwiązania, które dają ZUS-owi i administracji skarbowej coraz większą możliwość kontroli naszego życia zawodowego.
Dlatego chcemy, żeby w Sejmie wybrzmiał również głos SRP – artystów, którzy nie zgadzają się z linią ministerstwa Cienkowskiej i nie zgadzają się na przedstawianie jej jako jedynej reprezentacji środowiska.
Od miesięcy słyszymy głosy artystów, którzy mówią: my nie chcemy żyć z dopłat. Chcemy żyć z własnej pracy. Nie potrzebujemy kolejnego systemu, który będzie decydował, kto jest „prawdziwym” artystą i kto zasługuje na wsparcie. Potrzebujemy miejsc pracy, przesłuchań i realnego finansowania działalności artystycznej, którego nie ma – czego przykładem było właśnie KPO dla kultury i katastrofa, którą Pani Cienkowska spowodowała, nie ponosząc za to żadnych konsekwencji.
Szanowni koledzy i szanowne koleżanki, Minister Cienkowska musi przestać kompromitować artystów i polską kulturę w oczach całego społeczeństwa. Przedstawia (choć prawidłowe słowo to „lansuje”) siebie jako reformatorkę, która dzięki tej ustawie ma zmienić życie artystów na lepsze, podczas gdy z naszej perspektywy ta ustawa może oznaczać coś dokładnie odwrotnego: więcej nadzoru, więcej biurokracji, więcej stresu i kolejnych kontaktów z ZUS-em oraz administracją skarbową.
To jest zresztą ten sam mechanizm, który widzieliśmy przy KPO dla kultury – ogromna narracja i marketing o wielkiej zmianie dla środowiska, podczas gdy wszyscy widzieliśmy, jak zostali potraktowani artyści i kto dostał pieniądze.
SRP nie chce kolejnych urzędniczych struktur i stanowisk tworzonych wokół artystów. Chcemy warunków, w których możemy normalnie pracować, zarabiać i rozwijać się zawodowo.
Dlatego zwracamy się do Was bezpośrednio, ponieważ głos SRP jest pomijany w dyskusji przez państwowe i inne mainstreamowe media. Chcemy, żeby w dyskusji wybrzmiewał również ten drugi głos: głos SRP, reprezentujący artystów, którzy nie chcą być uzależnieni od państwowych dopłat, nie chcą być oceniani przez urzędników i chcą przede wszystkim warunków, w których można normalnie pracować.
To jest głos, który jako środowisko chcemy Wam przekazać.
W imieniu SRP
Grzegorz Kempinsky
Aleksandra Semeniuk
Wojciech Konikiewicz
Jarosław Góral