27.10.2020, 09:38 Wersja do druku

Warszawa. Prywatne sceny nie zamierzają się poddać. Premiera w Capitolu

Od wtorku warszawski Capitol zaprasza na „Kochane pieniążki" klasyka farsy Raya Cooneya. Teatry mogą przecież grać w czerwonej strefie - pisze Jan Bończa-Szabłowski w Rzeczpospolitej.

mat. teatru

- Ta premiera jest przejawem determinacji, ale też wyrazem wdzięczności  dla  aktorów, widzów i sponsorów, na których możemy liczyć nawet w tak dramatycznym momencie - mówi Anna Gornostaj, szefowa Teatru Capitol. - W normalnych warunkach byłoby to święto teatru, teraz to element walki o przetrwanie. Zmobilizowaliśmy wspaniale gwiazdy, w teatrze karnie poddajemy się rygorom sanitarnym.

„Kochane pieniążki" Raya Coonaya wyreżyserował specjalista od sztuk tego autora Jerzy Bończak. W obsadzie znaleźli się m.in. Anna Korcz, Tomasz Schimscheiner, Jarosław Rabenda, Mirosław Krawczyk, Aleksander Macha-lica, Marcin Troński, Lesław Żurek. Premiera możliwa jest dzięki wsparciu Narodowego Centrum Kultury.

Anna Gornostaj przyznaje, że prowadzenie teatru prywatnego zawsze wymagało sporej determinacji. Teraz sytuacja jest jednak katastrofalna.

- Kiedy zaczęła się pandemia, aktorzy bezetatowi zostali właściwie bez środków do życia, podobnie jak cała obsługa techniczna teatrów prywatnych - mówi dyrektorka Teatru Capitol. - Po otwarciu scen wprowadzono limit widowni do 50 proc. Zastanawialiśmy się, grać czy nie? Niektóre prywatne teatry do tej pory są zamknięte. Ja postanowiłam spotkać się z aktorami i z bólem serca musiałam poprosić, by przy 50-proc. widowni zgodzili się zagrać za pół stawki. Aktorzy wyrazili zgodę. Wiedzieli, że to jedyna szansa na przeżycie.

Skutki pandemii wciąż są trudne do przewidzenia, ale Anna Gomostaj zauważa również coś pozytywnego: ludzką solidarność. - W trudnych czasach postanowiliśmy powołać Unię Teatrów Niezależnych i walczyć. Potrzebujemy systemowej pomocy. Konieczne jest choćby wprowadzenie w życie różnego rodzaju ulg, na przykład obniżenia czynszów dla instytucji kultury.

Anna Gornostaj docenia istnienie tarczy antykryzysowej, ale dotyczy ona głównie pracowników etatowych, zarówno technicznych, jak i administracyjnych. Nie obejmuje osób niepracujących na etacie. Świetną formę pomocy dla nich zaproponowali Niemcy, którzy dofinansowują niewykupione miejsca poprzez honoraria dla artystów. Polski rząd stworzył Fundusz Wsparcia Kultury z budżetem 400 mln zł.

- Teatr Capitol prezentuje spektakle w całej Polsce, od lat ma rzeszę wiernych widzów i oni dają nam wiarę w sens tego, co robimy. Kiedy pandemia ograniczyła naszą działalność, postanowiliśmy kontaktować się z nimi za pomocą mediów społecznościowych. Co tydzień organizujemy live chaty z udziałem naszych gwiazd. Cieszą się wielką popularnością. Uczestniczyło w nich już niemal 200 tys. odbiorców.

Anna Gornostaj zdaje sobie sprawę, że dziś ludzie nie traktują sztuki jako artykułu pierwszej potrzeby. Ale też dodaje: - Zawsze twierdziłam, że jedynym lekarstwem na duże kłopoty są małe radości. Na widowni może być garstka widzów, a moją radością jest to, że wciąż jednak są, nie boją się i nie rezygnują z kultury. Kultura to dziś małe światełko w ciemnym i krętym tunelu, w którym po omacku próbujemy się jakoś odnaleźć.

Tytuł oryginalny

Prywatne sceny nie zamierzają się poddać

Źródło:

Rzeczpospolita nr 252

Autor:

Jan Bończa-Szabłowski

Tematy w toku