Logo
Aktualności

Warszawa. Premiera „Będzie trzeba, to pójdę na wojnę” w Teatrze Dramatycznym – w piątek

14.05.2025, 08:14 Wersja do druku

To jest opowieść o bohaterstwie; o kobietach, które decydują się walczyć za swoją ojczyznę i dołączają do wojska ukraińskiego – mówi PAP Magda Szpecht, reżyserka spektaklu „Będzie trzeba, to pójdę na wojnę”. Premiera na Scenie Przodownik Teatru Dramatycznego w Warszawie – w piątek.

fot. mat. teatru

"Bohaterki mojego przedstawienia to Polka i Ukrainka, która po latach emigracji w Niemczech i Polsce postanawia wrócić do ojczyzny i w fizycznej walce bronić jej wolności. Dołącza do sił zbrojnych Ukrainy" - wyjaśniła Magda Szpecht.

Przyznała, że fabuła przedstawienia jest oparta na prawdziwej historii jej przyjaciółki. "Jej dane z powodu bezpieczeństwa muszą pozostać tajne. Ale to jest z życia wzięta historia, w której wojna rozdziela przyjaciółki, które jednak pozostają w ciągłym kontakcie" - tłumaczyła reżyserka.

"Te wszystkie przeżycia, które towarzyszą Polce, odbierającej wiadomości od przyjaciółki z frontu, są kanwą opowieści" - mówiła. "Te wieści często przychodzą regularnie, ale zdarza się, że przestają nadchodzić i zapada cisza. Wtedy zjawiają się takie emocje, jak lęk, obawa o czyjeś życie. I to staramy się w naszym spektaklu ukazać" - powiedziała. Dodała, że "to jest unikatowy materiał będący zapisem doświadczenia bliskiej nam osoby, która zdecydowała się dołączyć do wojska".

Reżyserka wyjaśniła, że "treści i teksty prezentowane w przedstawieniu to opracowana autentyczna korespondencja". "Te wiadomości zostały w spektaklu przetworzone w rodzaj libretta, coś na kształt muzycznej kompozycji" - zaznaczyła.

"Projekcje filmowe w spektaklu to kolejna warstwa narracji, która krąży wokół pytania: co by było gdybyśmy to my, Polki musiały iść na wojnę" - mówiła. "Pojawia się dużo sekwencji, w których aktorka przygotowuje się, podejmuje trening fizyczny, robi pompki. Tak, jakby miała znaleźć się w sytuacji osoby, która dołączy do wojska" - wyjaśniła Magda Szpecht.

Pytana o dwa poprzednie przedstawienia poświęcone tematyce wojny w Ukrainie, Magda Szpecht powiedziała: "to już trylogia". "Pierwszym był wykład performatywny zrealizowany w 2022 r. w Nowym Teatrze w Warszawie pt. Cyber Elf na temat funkcjonowania grupy aktywistów walczących z rosyjską dezinformacją. To było o takiej międzynarodowej sieci cyberaktywistów, która działa w różnych krajach" - mówiła. "Drugie przedstawienie pt. Spy Girls przygotowałam w 2024 r. w estońskim teatrze Vaba Lava w Narwie. W tym spektaklu aktorki uwodziły żołnierzy na rosyjskojęzycznych portalach randkowych. Staraliśmy się poznać ich osobiste historie i, co najważniejsze, ich cele i lokalizację na froncie" - wyjaśniła reżyserka.

"Teraz mamy trzeci rok pełnoskalowej inwazji na Ukrainę, a ja w Będzie trzeba, to pójdę na wojnę podejmuję formalny eksperyment, żeby znaleźć sposób, by poruszyć emocje widzów, którzy po trzech latach, często mówią, że są zmęczeni tą tematyką, i że ich empatia już nie działa" - tłumaczyła twórczyni przedstawienia.

W zapowiedzi spektaklu przypomniano, że chociaż mobilizacja kobiet nie jest obowiązkowa, od 2014 r. rośnie liczba, zasilających szeregi armii. W 2024 r. wyniosła przynajmniej 67 tys. kobiet.

Scenariusz i reżyseria - Magda Szpecht. Dramaturgia, scenariusz i światło - Szymon Adamczak. Za scenografię, kostiumy, światło i realizację wideo odpowiada Karolina Pawelczyk. Materiał dokumentalny - współpracowniczka na froncie. Współpraca przy realizacji wideo - Michał Rogulski. Muzyka i udźwiękowienie - Krzysztof Kaliski. Występuje Agata Różycka.

Zagranicą spektakl prezentowany jest pod tytułem "She stands in the middle of the battlefield".

Premiera polska - 16 maja o godz. 19 na Scenie Przodownik Teatru Dramatycznego im. Gustawa Holoubka w Warszawie. Kolejne przedstawienia - 17 i 18 maja.

Spektakl jest koprodukcją: AEFEKT, Bazaar Festival Praga i Teatru Dramatycznego w Warszawie. Partnerem strategicznym projektu jest Instytut Adama Mickiewicza. 

Źródło:

PAP

Wątki tematyczne

Sprawdź także