Dyrektorka koordynatorka ds. kultury i równości m.st. Warszawy powiedziała w Studiu PAP, że TR w przyszłej siedzibie na Placu Centralnym będzie się rozrastać. To ma być miejsce wszystkich sztuk performatywnych, porównywalne do największych europejskich domów produkcyjnych – zaznaczyła Magdalena Sroka.
W świecie kultury Sroka jest postacią znaną od lat. Miasto, z którym najłatwiej ją skojarzyć, to Kraków. Tam studiowała na kierunku teatrologia Uniwersytetu Jagiellońskiego, potem zaś zmieniała jego kulturalny pejzaż wdrażając projekty realizowane w ramach otrzymanego przez Kraków tytułu Europejskiego Miasta Kultury 2000. Jako szefowa Krakowskiego Biura Festiwalowego opracowała koncepcje Festiwali Conrada i Miłosza. Pełniąc funkcję odpowiedzialnej za kulturę wiceprezydentki Krakowa skupiła się m.in. na sprawieniu, by w powszechnej świadomości stał się on miastem literatury.
Praca w stołecznym ratuszu, gdzie na początku września została dyrektorką koordynatorką ds. kultury i równości, nie jest pierwszą warszawską zawodową misją Magdaleny Sroki - po przeniesieniu wydarzenia współtworzyła tu Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena. W latach 2015–17 po wygranym konkursie kierowała Polskim Instytutem Sztuki Filmowej.
Pytana o porównanie Krakowa i Warszawy pod kątem oferty kulturalnej Sroka zaznaczyła, że „Kraków jest dużo mniejszym, kompaktowym miastem, gdzie rzeczywiście wszyscy się znają”.
- Kultura instytucjonalna toczy się tam w swoim rytmie, w środowisku bliskich sobie osób. Na pewno takiego spojrzenia nie da się tak łatwo przenieść do Warszawy — podkreśliła. - Warszawa jest miejscem pełnym niespodzianek, odkryć. Nie wyobrażam sobie, żeby istnieli mieszkańcy, którzy naprawdę skorzystali z całej oferty, choćby tej instytucjonalnej, kultury w mieście – dodała.
A co udałoby się przeszczepić? - Myślenie i wsparcie w procesie zarządzania inwestycjami, bo one wszędzie wyglądają tak samo. To są mocno skodyfikowane procesy – mówiła dyrektorka dodając, że propozycję prezydenta Rafała Trzaskowskiego przyjęła, bo jest on „zdeterminowany, żeby kultura była wizytówką Warszawy”.
– Mamy dziś do czynienia z gigantycznym procesem rewitalizacji miasta – mówiła, nazywając ten czas „największym projektem urbanistycznym po odbudowie stolicy w powojennej historii Polski”. – Widzimy — i ja również się z tym zderzyłam — jak zmienia się otoczenie Pałacu Kultury, całe centrum, ale też jak się zmieniają Praga Północ i Praga Południe. Ogromne znaczenie dla całego kraju będzie miała działająca już niedługo w nowej siedzibie Sinfonia Varsovia. Widać, że jest w tym wizja i myśl. A teraz przychodzi fenomenalny moment, kiedy to wszystko zaczyna się materializować – zauważyła.
W ostatnich tygodniach wiele dyskusji wzbudziły koncepcje wykorzystania nowego budynku TR Warszawa, który powstanie na Placu Centralnym nieopodal Muzeum Sztuki Nowoczesnej. – Żadnych zmian nie przeprowadzimy bez udziału środowisk miejskich i artystycznych – zadeklarowała Sroka. – Chcemy uczynić proces tych zmian otwartym i transparentnym. Fakt jest taki, że czegoś takiego jak TR Warszawa formalnie nie ma. To jest nazwa, a w statucie nadal mamy Teatr Rozmaitości. Mieści się przy ulicy Marszałkowskiej, mało gra, ale gra. Faktem jest też, że TR Warszawa funkcjonuje jako marka. Zaczynałam studia teatrologiczne w 1997 roku, gdy Grzegorz Jarzyna dawał premierę „Bzika tropikalnego”, byłam uczestnikiem wszystkich największych sukcesów tego teatru w tamtym czasie. Mam to dziedzictwo wpisane w krwioobieg. Jednak to nie znaczy, że nie należy myśleć na nowo o tym, czym będzie to miejsce i zamykać się na to, jak musimy dostosowywać się do nowej rzeczywistości – tłumaczyła.
Magdalena Sroka rozwiała wątpliwości wszystkich, którzy nie do końca wierzyli, że inwestycja zostanie sfinalizowana. - Od początku jasne było, że to będzie przestrzeń, w której znajdą miejsce wszystkie sztuki performatywne, nie tylko teatr. Będzie taniec i będzie, jak sądzę, muzyka. W związku z tym myślenie o programie i przyszłych odbiorcach musi wykroczyć poza to, czym TR Warszawa jest dzisiaj. Zaczynamy rozmowę, która ma się zakończyć konkretną wizją i jej urzeczywistnieniem za trzy lata – wskazała.
Rozmówczyni Studia PAP odniosła się do pytań o sam TR Warszawa. – Będzie miał stały zespół, będzie się rozrastać – zapowiedziała. - Natomiast mamy badania i wiemy, że rozpoznawalność brandu TR Warszawa ogranicza się do wąskiej grupy miłośników teatru, przede wszystkim awangardowego. Dlatego warto oczywiście zachować ten brand, ale przemyśleć, czy sam budynek nie powinien w swej nazwie podkreślić swojego centralnego miejsca i otwartości. Stąd nasza propozycja sformułowana z Biurem Kultury, żeby nazwać ten budynek, a być może instytucję Scena Centralna. To pytanie otwarte, czekamy na kontrpropozycje.
Sroka wskazała też, że ewentualne włączenie Pawilonu Tańca w struktury nowej instytucji nie odbierze mu dotychczasowego charakteru. – Pawilon pozostanie całkowicie osobny, tyle że w jakimś stopniu uwolniony od zadań organizacyjnych, by tak rzec, biurowych. Będzie miał całkiem odrębny zespół programowy, który zajmie się kwestiami artystycznymi. Chcemy spróbować trochę na wzór niemieckich teatrów zbudować coś w rodzaju domu produkcyjnego na najwyższym poziomie – podsumowała Magdalena Sroka.