Od broadwayowskich hitów i błyskotliwego humoru Marii Czubaszek, przez opowieści o scancelowanej rzeczywistości spod ręki Katarzyny Minkowskiej, bezlitosną satyrę na zepsute społeczeństwo Dario Fo / Remigiusza Brzyka i Tomasza Śpiewaka, po nowy stand-up Macieja Stuhra, jeszcze śmielej poszukujące formy komediowe i trwające przez cały przyszły rok wydarzenia jubileuszu 70-lecia sceny, dla których wspólnym mianownikiem będzie pytanie o rolę humoru w czasach napięć, czyli o to, „co poszło nie tak?”. Teatr Komedia w Warszawie zapowiada repertuar na nowy sezon pod hasłem śmiechu jako formy oporu i komedii, która nie obiecuje, że wszystko będzie dobrze (ale że na pewno popsujemy coś jeszcze bardziej).
Branie pod lupę ludzkich pomyłek, kruchych relacji, absurdalnych kryzysów, moralnych – pięknych i pustych – deklaracji oraz potknięć każdego gatunku zacznie się na scenie Komedii już w październiku od kameralnego spektaklu inspirowanego humorem Marii Czubaszek „Co na to Maria?” Agaty Biziuk w wykonaniu Izabeli Dąbrowskiej.
W listopadzie widzowie zobaczą hit West Endu i Broadwayu „Coś poszło nie tak” w reżyserii Anety Groszyńskiej-Kąckiej. W styczniu teatralną adaptację norweskiej powieści Niny Lykke „Nie jesteśmy tu dla przyjemności” realizowanej przez Katarzynę Minkowską i Mariusza Gołosza. W maju spektakl dla młodzieży „Co robią uczucia” Tiny Oziewicz w adaptacji Macieja Podstawnego i Amadeusza Nosala, a w czerwcu manifest politycznej komedii Dario Fo przygotowany przez Remigiusza Brzyka i Tomasza Śpiewaka. Będzie też stand-up „Młody Stuhr u bram starości” oraz kolejne propozycje Klancyka. Oto premiery zaplanowane na nadchodzący, 71. sezon Teatru Komedia, którym wchodzimy zarazem w jubileuszowy rok naszego 70-lecia.
Tak, wiemy, że w tych liczbach jest zamęt, ale skoro data powstania żoliborskiej sceny wypada w prima aprilis, to czujemy się w obowiązku i płatać figle, i stroić żarty, i dumnie tkwić w Komedii omyłek – w końcu nazwa zobowiązuje.
A jeśli jednak na okoliczność chwili wypada się oficjalnie pochwalić, to zapowiadamy, że w najbliższych miesiącach będą z nami zespoły uznanych twórców i twórczyń, wspaniałe obsady aktorskie, różnorodne, #niepoważnenaserio tematy przedstawień i jeszcze więcej odcieni humoru.
W nowym sezonie spotkacie u nas grupę amatorów, która postanawia wystawić kryminał, choć rzeczywistość od pierwszej minuty zdecydowanie odmawia współpracy. Wziętego pisarza odkrywającego, że nie tylko stracił kontrolę nad własnym życiem, ale również nad opowieścią, którą inni układają na jego temat. Środowiska pełne pięknych deklaracji, moralnych pewników i wzajemnych oskarżeń. Podejrzymy, co dzieje się z nami, kiedy każde potknięcie zaczynamy traktować jak winę, każde zdanie jak deklarację, a każdą pomyłkę jak akt oskarżenia.
Przyjrzymy się również emocjom. Bo to, że coraz więcej o nich mówimy, nie musi jeszcze znaczyć, że lepiej je rozumiemy. Nasze więzi stają się coraz delikatniejsze, rozmowy coraz krótsze, a spotkania twarzą w twarz coraz rzadsze. Czasem trzeba więc przypomnieć sobie, że troska robi kanapki, spokój owija się kocem, a uczucia nie zawsze potrafią wyjaśnić, o co im właściwie chodzi.
W 2027 roku rozpoczniemy również obchody 70-lecia Teatru Komedia. Na szczegółowy plan i harmonogram jubileuszu przyjdzie jeszcze czas, ale to właśnie wtedy wrócimy do jednego z ważniejszych spotkań w historii żoliborskiego Teatru – do Daria Fo i jego sztuki „Siódme: mniej kradnij”, której polska prapremiera odbyła się właśnie w Komedii. Wyjdziemy od tego tekstu, żeby zadać pytanie, które włoski pisarz i satyryk stawiał przez całe życie: „co komedia może zrobić z rzeczywistością?”. Będziemy też wracać do ludzi, którzy wiedzieli, że życia być może nie da się doprowadzić do idealnego porządku, ale można przynajmniej nie pozwolić mu się całkowicie zastraszyć własną powagą.
Bo komedia nie obiecuje, że wszystko będzie dobrze. Mówi coś znacznie ciekawszego: że coś może pójść nie tak. Że prawdopodobnie pójdzie. Że możemy się pomylić, skompromitować, pokłócić, źle zrozumieć, wejść za wcześnie, powiedzieć za dużo albo nie powiedzieć nic. I że mimo wszystko przedstawienie się nie skończy.
Kiedy więc następnym razem na ekranie zobaczycie komunikat: „Ups, coś poszło nie tak”, może nie klikajcie od razu „odśwież”. Może lepiej potraktować to jako podpowiedź, żeby zamknąć laptop. I przyjść do teatru.
O komediowej sile potknięć, z przesłaniem nie tylko na najbliższe miesiące oraz o tym, co i dlaczego zobaczycie w Komedii pisze Aneta Groszyńska-Kącka, zastępczyni dyrektora ds. artystycznych.
Co poszło nie tak?
To pytanie towarzyszy nam niemal codziennie. Kiedy patrzymy rano na zegarek i odkrywamy, że spotkanie zaczęło się dziesięć minut temu. Kiedy przez przypadek wysyłamy wiadomość „on jest kompletnym idiotą” do człowieka, którego ona dotyczy. Kiedy przez pół godziny wybieramy serial, a potem jest już za późno, żeby cokolwiek obejrzeć. Kiedy na grupie rodzicielskiej o 23:48 ktoś pyta, czy dzieci mają jutro przynieść kasztany, strój galowy, klej na gorąco i zdjęcie przodka walczącego w powstaniu. Kiedy zegarek informuje nas, że jesteśmy zestresowani, co natychmiast podnosi nam poziom stresu. Albo kiedy przez wiele minut układamy idealną odpowiedź, żeby nie urazić ani prawicy, ani lewicy, ani szefa, ani rodziny, ani znajomych z internetu – i ostatecznie wysyłamy kciuk. Co poszło nie tak?
W teatrze odpowiedź bywa prostsza. Kurtyna się zacięła. Aktor zapomniał tekstu. Ktoś się rozchorował. Poluzowały się zawiasy w drzwiach. Kostium skurczył się w praniu. Ktoś wszedł za wcześnie. Ktoś za późno. Ktoś nie odebrał telefonu. W teatrze, podobnie jak w życiu, zawsze coś może pójść nie tak. I całe szczęście.
Bo właśnie z tej szczeliny pomiędzy planem a jego wykonaniem, pomiędzy tym, jacy chcielibyśmy być, a tym, jacy okazujemy się w rzeczywistości, bardzo często rodzi się komedia.
Komedia żywi się błędem. Pomyłką. Nieporozumieniem. Źle wypowiedzianym zdaniem, spóźnioną reakcją, nadmierną ambicją, wielkim planem, który zderza się z małą ludzką bezradnością. Zakłada coś bardzo prostego: człowiek nie jest istotą skończoną. Myli się. Przesadza. Kompromituje. Co innego myśli, co innego robi, a jeszcze coś innego opowiada potem na swój temat.
I może właśnie dlatego komedia jest tak głęboko humanistyczna. Nie wymaga od nas, żebyśmy zawsze byli konsekwentni, świadomi, właściwi i mieli rację. Pozwala się potknąć, powiedzieć głupotę, źle odczytać sytuację – ale nie odbiera człowiekowi prawa do następnej próby. Dziś ta możliwość wydaje nam się szczególnie cenna.
Coraz więcej mówimy o bezpieczeństwie, a coraz mniej przestrzeni zostawiamy na błąd. Na niezręczność. Na źle dobrane słowo. Na żart, który nie trafił. Na człowieka, który czegoś nie wiedział, nie zrozumiał, przesadził albo zwyczajnie palnął głupotę. Chcielibyśmy wyeliminować ryzyko. Tylko że razem z nim łatwo wyeliminować spontaniczność, odwagę i swobodę. Bo bez możliwości pomyłki nie ma eksperymentu. Bez ryzyka nie ma dowcipu. Bez prawa do kompromitacji nie ma komedii.
Zostaje człowiek ostrożnie zarządzający własnym wizerunkiem, który przed każdym zdaniem sprawdza, czy można je wypowiedzieć, kto może się obrazić i po której stronie zostanie zapisany. A komedia robi coś dokładnie odwrotnego. Burzy ustalony porządek. Podważa hierarchie. Przebija nadęte balony. Przypomina, że wobec śmieszności wszyscy jesteśmy równi - prezes, artysta, rodzic, ekspert, dyrektor i człowiek, który właśnie po raz trzeci wpisał zły pin do karty.
Czasami robi to czule. Czasami bezlitośnie. Ale niemal zawsze pokazuje różnicę między naszym wyobrażeniem o sobie a tym, co widać z widowni.
„Coś poszło nie tak” w Teatrze Komedia to sezon poświęcony właśnie tej różnicy.
Aneta Groszyńska-Kącka
zastępczyni dyrektora Teatru Komedia ds. artystycznych
***
Więcej informacji i bilety:
teatrkomedia.pl
Teatr Komedia jest instytucją kultury miasta stołecznego Warszawy
Partner Teatru: Toyota Bielany