13.10.2020, 15:26 Wersja do druku

W podróży w dal i w głąb

"Odyseja" w chor. Tomasza Ciesielskiego w ścisłej współpracy z tancerzami na Dworcu Wschodnim w Warszawie w ramach XVI Międzynarodowego Festiwalu Tańca Zawirowania 2020.

fot. Sandra Wilk

Zdecydowanie można już mieć dość tematu pandemii, a jednak trudno o niej nie myśleć – także w kontekście tańca. Czytając zapowiedzi spektakli i programy festiwali, trudno nie zapytać „czy to na pewno się uda?”. XVI Międzynarodowemu Festiwalowi Tańca Zawirowania 2020 na razie się udaje. Tegoroczna edycja krąży tematycznie wokół motywu podróży, co daje się odczuć też na poziomie logistycznym: festiwal wędruje po mieście, zapraszając widownię pod różne adresy. Spektakl  inauguracyjny, „Hyperspace” Jamesa Batchelora, odbył się w siedzibie Polskiego Wydawnictwa Muzycznego przy Placu Teatralnym, a zaplanowane na 20 października „Kudoku” Daniele’a Ninarello obejrzymy w Centrum Sztuki Współczesnej na Jazdowie. Minionej soboty zaś publiczność trafiła na Pragę, gdzie na Dworcu Wschodnim uczestniczyła w „Odysei” w choreografii Tomasza Ciesielskiego i zespołu.

„Uczestniczyła”, nie tylko „obejrzała”, bo specyficzna forma wydarzenia site-specific sprawiła, że każdy, kto znalazł się w okolicy działań performerskich, poniekąd wchodził w skład spektaklu. Tańczące trio przemieszczało się po hali, poczekalniach, barach, schodach, a my podążaliśmy za nim. Choreografia publiczności, ruch drzwi automatycznych i animacji na billboardach reklamowych, gesty pracowników ochrony dworca, pilnujących przepustowości ciągów komunikacyjnych – wszystko splatało się w wieloskładnikowe, nie do końca przewidywalne widowisko. Oczywiście jednak w centrum zainteresowania byli Natalia ‘Sarna’ Kladziwa,  Paweł Urbanowicz i Oscar Mafa. 

Tancerka i tancerze przemierzali przestrzeń pewnie i zachłannie. Wspomagani przez muzykę kreowali różne nastroje związane z podróżą: od ekscytacji i wesołości, przez pełne niepokoju oczekiwanie, po tęsknotę i rozpacz. Oglądaliśmy radosne zbieranie się do wyjazdu i desperacki bieg na pociąg (czy za kimś, kto zaraz do niego wsiądzie?), sceny powitań i pożegnań, dynamiczną bijatykę i zwykłą dworcową nudę. Momentami tańczący wtapiali się w tłum, tak zwyczajne były ich działania, a kiedy indziej wykorzystywali pełnię swojego warsztatu tanecznego i aktorskiego (tu warto przypomnieć, że Mafa znakomicie wypadł w niedawnej premierze Ilony Trybuły pt. „Piękno jak powietrze”). „Odyseja” harmonijnie wpisała się w przestrzeń, imponująco synchronizując się z otoczeniem w przejmującym finale – niebanalnym, słodko-gorzkim powitaniu pełnym znaków zapytania.

fot. YASSIEK J.F.Matuszewski

Niekiedy do mobilnej publiczności dołączały się, na dłużej i krócej, osoby korzystające z dworca w jego podstawowej funkcji. Odróżniały się od zarejestrowanej widowni tylko jednym: brakiem urządzeń ze słuchawkami, wypełniających słuch muzyką i pozwalających odciąć się akustycznie od otoczenia. Co ciekawe, słuchawki w uszach sprawiają, że obecność w tłumnej przestrzeni publicznej staje się doświadczeniem intymnym. Izolują, pozwalają głębiej zanurzyć się w siebie i ulec złudzeniu, że cały spektakl, wraz z wchodzącą w jego skład publicznością, jest tylko dla mnie. A introspekcja sprzyja dostrzeżeniu drugiego dna – spektakl nie jest bowiem jedynie serią dworcowych scenek. Uruchamia skojarzenia z podróżą także wewnętrzną i z pokonywaniem drogi jako metaforą transformacji mentalnej .

Ale to jeszcze nie wszystko. „Czy stać cię na to, by śmiało marzyć?” – to jedno z pytań słyszalnych w słuchawkach. To pytanie o odwagę i o uwarunkowania ekonomiczne jednocześnie, o chęci i ograniczenia. W ten sposób spektakl sprowadza na ziemię tych, którzy dali się pochłonąć skojarzeniom z podróżą jako przestrzenią wyłącznie wolności. Nie każdy, kto marzy o przemierzaniu świata, ma na to środki; można szerzej powiedzieć, że nie każdy ma zasoby (finansowe i nie tylko) na realizację marzeń. Ponadto nie każdy podróżuje z zadowoleniem: dla niektórych podróże to uciążliwa i ograniczająca konieczność związana ze sprawami zawodowymi lub rodzinnymi. Ten uwrażliwiający społecznie wymiar spektaklu wydaje mi się współcześnie szczególnie istotny.

Można na koniec zapytać, dlaczego nie przyglądam się w żaden sposób tytułowi, jasno odsyłającemu do dzieła Homera i jego bohatera. Pomijam ten temat dlatego, że w spektaklu Odysa właściwie nie widać. I bardzo mnie to cieszy! Postać ta jest literacko o wiele bardziej niejednoznaczna niż jej powszechny wizerunek: pechowca doświadczanego licznymi nieszczęściami i wychodzącego cało z opresji dzięki sprytowi, a przy tym wiernego męża. Wiele jest w epopei wojownika świadectw wykorzystywania słabszych, chciwości, zdrady. Zapomnijmy o Odysie. Pamiętajmy o wartości podróży, której symbolem nie musi być wojownik-tułacz, a może być wrażliwa marzycielka, czekająca na spóźniający się pociąg.

Tytuł oryginalny

W podróży w dal i w głąb. "Odysjea", chor. Tomasz Ciesielski z zespołem. Zawirowania 2020

Źródło:

Materiał nadesłany

Autor:

Hanna Raszewska-Kursa

Tematy w toku