EN
09.02.2007 Wersja do druku

W królestwie sampli

Teatralny sampling kryje w sobie nie tyle pragnienie poprawiania oryginału, uzupełniania miejsc pustych. Jest koniecznością, jeśli chcemy uwspółcześnić akcję utworu, testować jego ideową aktualność. Rodzi się z pobudek wysokich i niskich - pisze Łukasz Drewniak w Dzienniku.

Reżyser Wojtek Klemm i dramaturg Paweł Demirski w "Omyłce" [na zdjeciu scena z próby] pożenili Prusa z Konopnicką (premiera w warszawskim Teatrze Powszechnym 10 lutego). Na polskich scenach moda na przepisywanie klasyki. Odkąd tylko pamiętam, w polskim teatrze funkcjonowały dwie metody unowocześniania klasycznych tekstów. Pierwsza była zwana metodą na spluwaczkę. Wymyślili ją podobno już futuryści, którzy, jak wiemy, uważali, że cała tradycja literacka i kulturowa jest warta najwyżej pogardliwego splunięcia. Eleganccy panowie nie pluli jednak gdzie bądź, po butach i po podłodze. Do tego celu służyła im spluwaczka - coś jakby popielniczka na metalowym stojaku, tyle że z pokrywką. W dzieciństwie widywałem takie zbiorniczki w urzędach i sądach. Lepiej było nie zaglądać do środka, choć w jednym z opowiadań Daniła Charmsa pojawia się chłopczyk, który wyjada stamtąd jakieś paskudztwa. Jego mimowolnymi naśladowcami są twórcy, którzy wysta

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

W królestwie sampli

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik nr 34 - Kultura

Autor:

Łukasz Drewniak

Data:

09.02.2007