17.02.2020 Wersja do druku

W Kafkowskiej matni

Charakterystyczna dla Ewy Ignaczak oszczędna inscenizacja i w przypadku "Procesu" zdała egzamin. Krótki, niespełna półtoragodzinny spektakl Teatru Gdynia Główna z kameralną obsadą stanowi sprawnie zrealizowany i przełamujący tradycję - bo energetyczny i utrzymujący wysokie tempo - galop przez wątki powieści Franza Kafki - o spektaklu "Próby Józefa K." pisze Wiktoria Formella z Nowej Siły Krytycznej.

Przed rozpoczęciem "Prób Józefa K." w foyer jest wyświetlany film, który wprowadza w konwencję teatru w teatrze. Przedspektaklowe pogawędki publiczności sprawiły, że niewiele można było zrozumieć z cichego nagrania. Widzimy w nim aktorów zmierzających w kierunku dworca Gdynia Główna, w podziemiach którego mieści się teatr. Strzępy słów zdradzają dyskusję na temat bohaterów Kafki. Kontynuację filmu stanowi metateatralny prolog, podczas którego publiczność jest odpytywana z treści "Procesu", a aktorzy przedstawiają siebie nawzajem: jeden z nich będzie Józefem K. (Marek Kościółek), drugi (Jakub Kornacki) będzie kreował kilku drugoplanowych postaci. Ewa Ignaczak osadza powieść poza konkretnym czasem i miejscem. Nie inkrustuje adaptacji bezpośrednimi nawiązaniami do współczesności (których nie obawiał się Krystian Lupa w warszawskiej inscenizacji z 2017 roku), lecz i bez tego niektóre tematy stanowią odbicie znajomej rzeczywistości. Pobr

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

Materiał własny

Autor:

Wiktoria Formella

Data:

17.02.2020

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe