19.04.2007 Wersja do druku

Videonia i videon

W Teatrze Lothe Lachmanna aktorzy nie wychodzą zza kulis, ale zza ciemności. To jednak co innego: kulisa i ciemność. Wychodzą z ciemności i stają naprzeciw światła lub wokół światła rozedrganego w monitorach. Żywe rozmawia z martwym - pisze Marian Grześczak w Twórczości.

Każda przestrzeń do gry pokazuje język. Najdłuższy możliwy. Język, którym się mówi, i język, którym się milczy. Milczenie teatru wciąż, niestety, mało ma do powiedzenia. Posłużyłem się słowem "teatr" dla wyprostowania myśli o bardzo dziś wydziwnionych przestrzeniach gry, od dyskoteki zaczynając, przez wydarzenie stadionowe, na spektaklu rodzinnym w formie kłótni kończąc. Wszystko okazuje się teatrem, chociaż jest dziełem bez autora i bez fabuły. Spowszedniałe przestrzenie do gry wzajemnie się przenikają, tworzą jakąś naoczno-nauszną magmę estetyczną o anonimowych właściwościach, organizatorzy takich przestrzeni zmuszeni są więc do szukania emblematów rozpoznawczych i przy słowie "teatr" dopisują: "dramatyczny", "współczesny", "powszechny". Trójmasło maślane. Istota rzeczy tkwi w języku i leży na języku. To przez język wchodzi się do przestrzeni gry i z niego dopiero wynika, z tego języka, czy jest to teatr, dyskoteka, mecz c

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Videonia i videon

Źródło:

Materiał nadesłany

Twórczość nr 4

Autor:

Marian Grześczak

Data:

19.04.2007