Logo
Recenzje

„Uszanujmy jego obłęd”, czyli współczesny Don Kichot w Operze Wrocławskiej

3.03.2026, 09:48 Wersja do druku

Don Quichotte Jules'a Masseneta w reż. Marka Weissa w Operze Wrocławskiej. Pisze Ewa Mecner na blogu Artystyczne Spojrzenie.

fot. Karpati i Zarewicz

Najnowszy spektakl w Operze Wrocławskiej to francuskie dzieło kompozytorskie Jules'a Masseneta, oparte bardzo luźno na tekście "Don Kichota" Miguela de Cervantesa, z librettem Henri'ego Caina. Zostało wyreżyserowane przez Marka Weissa, którego "Manekiny" mogliśmy obejrzeć na scenie operowej we Wrocławiu w 2024 roku. 

"Don Quichotte" to spektakl, który jest bardzo współczesny, a zarazem nawiązuje do pozostającej pod wpływem weryzmu i muzyki Wagnera, romantycznej wizji Masseneta, twórcy oper lirycznych, który skomponował dynamiczne, pełne emocji dzieło, nieczęsto wystawiane współcześnie. W Polsce pojawiło się chyba zaledwie dwukrotnie po II wojnie światowej. To opera, która została napisana dla wykonawcy o głosie basowym, jaki miał Fiodor Szalapin, który wykonał ją jako pierwszy w 1910 r. w Operze w Monte Carlo. 

Wrocławska wersja, którą obejrzałam 26 lutego, to wspaniały popis dwóch basów: Rafała Siwka, który wraz z Grzegorzem Szostakiem, stworzył niezapomniany duet, wzbogacony kunsztowną grą aktorską. Dzięki temu w kilku scenach widzowie odczuwają nie tylko wzruszenie (scena umierania Don Kichota), ale także podziw dla pełnych lekkości i komizmu scen tanecznych. 

Choreografia Izadory Weiss w tym spektaklu operowym jest wyjątkowa  od  szokującego w pierwszych scenach spektaklu wyścigu na wózkach inwalidzkich, po sceny pojedynków na laski-szpady, czy pojawiającą się niczym poetycka zjawa baletnicę  Tańczącą Nimfę (Anna Szopa-Kimso). Historia szalonego Don Kichota i jego wiernego giermka, została tu pokazana w konwencji współczesnego świata mody, w którym króluje Dulcynea  nie córka  karczmarza, lecz otoczona bogactwem i kochankami kokietka, kurtyzana bawiąca się uczuciami innych. Miłość starego hidalga, który zakochał się w niej i postanowił ją zdobyć, budzi w Dulcynei dumę, że ktoś tak bardzo jest nią zainteresowany, że mimo jej zszarganej reputacji, pragnie ją poślubić. Oczywiście młoda trzpiotka łamie staremu szaleńcowi serce. 

Don Kichot jest bohaterem romantycznym  dla miłości gotów jest na śmierć, choć jego wierny Sancho ostrzega go przed kobietami i ich sztuczkami. Fantastyczna jest scena jak Grzegorz Szostak jako Sancho Pansa naśladuje przewrotne i fałszywe zdrajczynie i stara się odwieść swego pana od nierealnych prób pozyskania serca Dulcynei. Don Kichot w wykonaniu Rafała Siwka jest tu symbolem ludzi wykluczonych, nadmiernie wrażliwych i naiwnych. Śpiewak wygląda niczym hidalgo z obrazu El Greca  ubrany w czarny strój przypominający kolorem stroje grupy buntowników w czarnych perukach (znakomici tancerze i tancerki z baletu Opery Wrocławskiej), jest łącznikiem między światem bogatych a biednymi. 

Don Kichot jeździ na wózku inwalidzkim, z którego jednak wstaje, by pokonać olbrzymy  wiatraki wyglądające najpierw jak  z obrazów dawnych mistrzów malarstwa, potem zaś przekształcające się w groźne wiatraki z farm wiatrowych. Spektakl jest mocno nasycony malarstwem, bo już w pierwsze sceny wprowadza nas wizualizacja, której centralnym motywem jest "Wieża Babel" Pietera Breughela, a podczas obłąkanych urojeń Don Kichota wyświetlane są grafiki Goyi z najsłynniejszą  ryciną "Gdy rozum śpi budzą się upiory". 

Wiele scen rozgrywa się między dwiema lub trzema postaciami w kameralnym, romantycznym klimacie, na białym tle ścian, choć akcja rozpoczyna się niezwykle barwnym korowodem postaci rodem ze świata mody. Kostiumy zaprojektowali autentyczni kreatorzy mody Paprocki i Brzozowski, którzy pokazali tu  lekko sparodiowany ekscentryczny modowy look towarzystwa, w którym liczy się luksus i bogactwo, a zabawa i pijaństwo trwa do świtu. Pomysły inscenizacyjne są tu niezwykłe. Akcję pierwszego aktu otwiera bowiem wyścig przebranych fantazyjnie postaci (starsze panie w oryginalnych kapeluszach) na wózkach inwalidzkich, których pilnują pielęgniarze w zielonych szpitalnych strojach. 

Bogaci adoratorzy Dulcynei to starsi panowie na wózkach, które pchają seksowne pielęgniarki w białych strojach i czerwonych kozakach na wysokich obcasach (Dorota Dutkowska jako Garcias i Eliza Kruszczyńska jako Pedro). W "Don Quichotte" oglądamy kolorowy, pełen zmysłowości świat, w którym nie ma miejsca dla takiego marzyciela jak Don Kichot, nie zdający sobie sprawy jak okrutnie może być potraktowany przez otoczenie Dulcynei. 

Stroje Dulcynei, ale i jej surrealistyczne nakrycie głowy, są niczym niezwykle intrygująca wariacja na temat mody retro, pełnej piór i  satyny. Wspaniała mezzosopranistka Aleksandra Opała, kłaniając się w zakończeniu spektaklu 26 lutego, przez swoją białą lśniącą suknię-peniuar niemal doprowadziła do upadku wychodzącego do oklasków dyrygenta. Maestro Patrick Fournillier potknął się bowiem o obszerny strój Dulcynei, ale w ostatnim momencie udało mu się utrzymać równowagę. Co do muzyki to orkiestra pod batutą tegoż dyrygenta, specjalisty od muzyki francuskiego romantyzmu, po raz pierwszy dyrygującego w Operze Wrocławskiej, doskonale współgrała ze śpiewakami (chór Opery Wrocławskiej), sprawiając że francuskie słowa zaśpiewane były z wyjątkowym kunsztem (do nauki "śpiewanego" francuskiego zatrudniono Jocelyne Dienst-Bladin   wieloletnią asystentkę reżysera, trenerkę wokalną, co dało naprawdę dobre efekty).

Spektakl był przede wszystkim znakomicie przygotowany wizualnie, wokalnie i aktorsko, a wiele scen wywoływało wzruszenie widzów. Specjalne solo na wiolonczeli zagrał Maciej Miłaszewicz, który był tu jakby zwiastunem czy raczej przewodnikiem prowadzącym Don Kichota do krainy  śmierci, natomiast solo gitarowe wykonał brawurowo Karol Woźniak. W muzyce Masseneta wiele jest akcentów hiszpańskich, adoratorzy Dulcynei tańczą osobliwą wersję flamenco, w tle słychać kastaniety, a zamiast  na prawdziwym koniu (ośle) Don Kichot porusza się na wózku inwalidzkim. Zatem jak mówi Sancho: "Uszanujmy jego obłęd", bo prawdziwa miłość, choć rozpaczliwej, zdaje się sprawiać, że owładnięty nią bohater może przenosić góry i dokonywać czynów tak niemożliwych jak pokonanie w pojedynkę tłumu bandytów.

Tytuł oryginalny

"Uszanujmy jego obłęd", czyli współczesny Don Kichot w Operze Wrocławskiej

Źródło:

artspojrzenie.blogspot.com
Link do źródła

Autor:

Ewa Mecner

Data publikacji oryginału:

02.03.2026

Sprawdź także