- Roman Polański to przestępca. Będziemy go dalej ścigać - tak rzecznik amerykańskiego Departamentu Stanu komentuje decyzję Szwajcarii o zwolnieniu reżysera z aresztu. To samo zapowiada prokurator okręgowy z Los Angeles, który wystawił za Polańskim list gończy.
Amerykańskie władze były ogromnie zaskoczone poniedziałkową decyzją szwajcarskiego ministerstwa sprawiedliwości, które odrzuciło wniosek o deportację reżysera do USA. Wcześniej Polański spędził dziesięć miesięcy w areszcie śledczym, a potem domowym, czekając na decyzję władz w Bernie. Na komentarz Departamentu Stanu i prokuratury Los Angeles, która od 33 lat ściga reżysera za seks z 13-latką, trzeba było czekać dobre kilka godzin. Ci, którzy spodziewali się, że Amerykanie przyjmą decyzję Helwetów ze zrozumieniem, byli w błędzie. - Jesteśmy zawiedzeni tą decyzją. Tu chodziło o gwałt na 13-latce dokonany przez dorosłego, który wiedział, że popełnia przestępstwo - stwierdził Philip Crowley, rzecznik Departamentu Stanu. Dziennikarze przypomnieli mu wówczas, że Szwajcaria wytknęła wnioskowi o ekstradycję braki formalne, bo USA nie przekazały zapisu kluczowych zdaniem Berna zeznań prokuratora, który 33 lata temu oskarża�