03.06.2005 Wersja do druku

Upadek wzwyż

Co tu dużo mówić, zbulwersował mnie tekst Jacka Wakara "Gdzie jest kapitan?", opublikowany w kwietniowym "Foyer", a przedstawiający bardzo subiektywną wizję upadku krakowskiego Starego Teatru i miażdżącą krytykę teatralnych rządów Mikołaja Grabowskiego. Nie mogę zaakceptować również sytuacji, w której jakikolwiek, nawet najbardziej zasłużony i powszechnie szanowany krytyk żąda odwołania dyrektora teatru - polemizuje Łukasz Drewniak.

1. Nie zgadzam się z przyjętą przez autora metodą mówienia łącznie o trzech ostatnich dyrekcjach (Meissnerowej, Koeniga i Grabowskiego). Przecież każdy z tej trójki ciągnął teatr w inną stronę! Z inną intencją i nie zawsze w dół, w artystyczną przepaść. Nie podzielam bólu, że czasy Swinarskiego, Jarockiego i Grzegorzewskiego w Starym odeszły bezpowrotnie i żaden twórca nie wypełni tej luki. Nie mogę zaakceptować również sytuacji, w której jakikolwiek, nawet najbardziej zasłużony i powszechnie szanowany krytyk żąda odwołania dyrektora teatru. 2. Stary Teatr, przynajmniej za mojej pamięci, upadał parę razy: pod koniec dyrekcji Radwana, w połowie rządów Bradeckiego, przez całą kadencję Koeniga. Dwa lata temu (już za Grabowskiego) też nie było najlepiej Pamiętam też, jak aktorzy Starego pisali listy otwarte do prasy przeciwko dyrektor Krystynie Meissner, jak krytycy przestrzegali przed konsekwencjami jej odwołania, jak komentowali

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Upadek wzwyż

Źródło:

Materiał nadesłany

Foyer nr 6

Autor:

Łukasz Drewniak

Data:

03.06.2005

Wątki tematyczne