24.05.2005 Wersja do druku

Gdzie jest kapitan?

Stary Teatr przypomina tonący okręt, ale orkiestra wciąż gra. Bawimy się, jest dobrze. A żeby o tym przekonać, wznawia się spektakle Lupy, udając, że to bieżąca praca teatru. Rolę zasłony dymnej spełni też prawdopodobnie "Krum" Krzysztofa Warlikowskiego. Ów znakomity spektakl reklamowany jest jako koprodukcja warszawskich Rozmaitości i Starego. Jak zwał, tak zwał, ale każdy stwierdzi, że w istocie jest to przedstawienie Rozmaitości z gościnnym udziałem kilku krakowskich aktorów o - o kryzysie w Starym Tearze pisze Jacek Wakar.

1. Był bodaj czerwiec 1991 roku, między maturą a egzaminami na studia. Z dwoma kumplami wybrałem się do Krakowa. Jak zwykle przy takich podróżach, częstokroć z powrotami nocą, na korytarzu pospiesznego do Warszawy, celem był teatr. Stary Teatr. Poza tym jeszcze knajpy i wszystko, co wtedy było ciekawe. Ale najpierw Stary Teatr. Od niego wszystko się zaczynało. Znajomości, dyskusje po spektaklach długo w noc, przy dymie i wódce. W tamten czerwiec wyprawa do Krakowa była inna niż wszystkie. Tak się złożyło, że od piątku do niedzieli, w trzy kolejne wieczory, z dwoma kosztującymi teatr kolegami widziałem w następującej kolejności "Ślub" Jerzego Jarockiego, "Braci Karamazow" Krystiana Lupy oraz "Wesele" Andrzeja Wajdy. Pamiętam, że oszołomieni dwoma arcydziełami na Wajdę trochę nawet wybrzydzaliśmy... Taki to był teatralny set. Na żadnej innej scenie w kraju absolutnie niemożliwy. Taki Stary Teatr mnie ukształtował, wyznaczył horyzonty myślen

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Gdzie jest kapitan?

Źródło:

Materiał nadesłany

Foyer nr 10/04.05

Autor:

Jacek Wakar

Data:

24.05.2005

Wątki tematyczne