EN
31.01.2022, 09:33 Wersja do druku

Trwanie

Niezwykły to był dzień. 10 października 2021 roku – w imieniu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Pani Dyrektor Agnieszka Komar-Morawska dokonała aktu odznaczenia Towarzystwa Kultury Teatralnej – Złotym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis. Doniosłość wydarzenia spotęgowały moment i miejsce. Moment miał wymiar symboliczny – Salonem Poezji – Koncertem Laureatów wieńczyliśmy 50. rok prowadzenia Ogólnopolskiego Konkursu Recytatorskiego. Miejsce jak wymarzone – Teatr Polski im. Arnolda Szyfmana, który dziesiąty raz oddał scenę nad-finałowi Konkursu. Gratulacje, kwiaty, wzruszenie… Na satysfakcję przyszedł czas później. Nie tylko na satysfakcję…

fot. mat. TKT

Przyszedł czas na refleksje… Pierwsza pojawiła się samorzutnie, w sposób najzupełniej oczywisty – oto pierwsze ważne uhonorowanie naszego stowarzyszenia. Bywały wcześniej słowa uznania, nagrody, dyplomy i przesłania, odznaczenia nie było nigdy. A przecież owo „wcześniej” to ponad sto lat obecności w polskiej kulturze. Czym była ta obecność, albo bardzo osobiście – za co my sami przyznalibyśmy sobie odznaczenie? Zdaje się, że tym, co w swoich dziejach zawsze możemy odnaleźć, było i pozostało trwanie. By rzecz uwyraźnić, pożyteczne będzie stworzenie językowej opozycji: trwanie i przetrwanie. Przetrwanie to utrzymywanie się przy życiu, przetrzymanie trudnego czasu lub sytuacji. Trwanie to wiara w przyszłość, pokonywanie przeszkód, wola osiągania celów. Nie o lingwistyczną zabawę zatem idzie, ale o sposób bycia w świecie.

Żeby trwać, trzeba najpierw – tu nieuchronny banał – narodzić się, zostać stworzonym. Narodziny naszego stowarzyszenia nastąpiły 9 kwietnia 1907 roku – po przygotowaniach, po zasięgnięciu opinii u autorytetów życia społecznego w zaborze austriackim, grono działaczy oświatowych powołało we Lwowie Związek Teatrów i Chórów Włościańskich. Istniało wtedy we wschodniej Galicji prawie sto wiejskich teatrów i to natchnęło myślą o stworzeniu swoistego, narodowego teatru włościańskiego, wyrosłego z tradycji ludu, a teraz mającego ludowi służyć niesieniem oświaty, naprawą obyczajów, rozwojem duchowym. Wszystko tworzono po raz pierwszy: biuro porad dla zespołów, kursy dla ich kierowników, wypożyczalnię kostiumów jako źródło utrzymania, czasopismo („Poradnik teatrów i chórów włościańskich”) jako pomoc repertuarową. Pobudzono ruch teatralny, potroiła się liczba zespołów, w 1914 roku grały w ponad 450 miejscowościach.

Okazało się niebawem, że jedne narodziny to za mało, by życie było pełne. Związek lwowski był pięknym zrywem, ale peryferyjnym. Gdy w roku 1918 odzyskaliśmy niepodległe państwo, jasne się stało, że czyn musi narodzić się w stolicy, jako projekt ogólnopolski. 22 czerwca 1919 roku utworzono Związek Teatrów Ludowych. Te same cele, te same potrzeby, więc i kroki podobne: kursy, pomoc doraźna, wypożyczalnia kostiumów, miesięcznik „Teatr Ludowy”. Nie było „miski soczewicy”, dwa stowarzyszenia „podzieliły się” patronatem nad regionalnymi związkami teatralnymi.

Był jednak człowiek, który widział dalej, myślał głębiej. Jędrzej Cierniak – twórca nowoczesnej koncepcji teatru ludowego, uczeń i partner Leona Schillera i Juliusza Osterwy – doprowadził 22 kwietnia 1929 roku do utworzenia Instytutu Teatrów Ludowych. Widział w nim koordynatora działań regionalnych związków, nakreślił program oparty na czterech filarach: naukowym, wydawniczym, artystycznym i organizacyjnym. W 1938 roku działało w Polsce ponad 10 tysięcy teatrów ludowych.

Trzecie narodziny były niezwykłe. Ledwie zakończyła się II światowa wojna, grono uczniów Cierniaka przywróciło życie stowarzyszenia, ale – tu wkroczyła polityka – pod nową nazwą: Towarzystwo Teatru i Muzyki Ludowej RP. Obejmowało cały kraj, w końcu 1946 roku miało 14 oddziałów wojewódzkich, wznowiło „Teatr Ludowy”. Wkrótce okazało się, że nie tylko nazwa jest niewłaściwa – „stosownie do życzeń miarodajnych czynników” Zarząd Towarzystwa podjął (20 marca 1948) uchwałę o samolikwidacji, oddaniu dokumentacji i majątku.

Na czwarte narodziny przyszło czekać 9 długich lat. 27 czerwca 1957 roku, ci sami „Cierniakowcy” przywrócili do życia stowarzyszenie, a łącząc tradycje lwowskie i warszawskie, nadali nazwę Związek Teatrów i Chórów Ludowych. Rok później odrodził się „Teatr Ludowy”.
*
Od 1971 roku jesteśmy Towarzystwem Kultury Teatralnej. Uznaliśmy, że jest niezbędna nowa nazwa, bo musimy objąć cały amatorski teatr, ruch recytatorski, różne formy upowszechniania teatru, wielki obszar edukacji teatralnej. „Teatr Ludowy” stał się „Sceną” z tych samych przyczyn.

Jest grudzień 2021 roku. Od pierwszych narodzin minęło 114 lat. Trzy razy przeżyliśmy nie-istnienie: dwie światowe wojny – 9 lat, jeden realny socjalizm – 9 lat. (Jakże tu nie zamyślić się – ile może zniszczyć jedna chora ideologia.) Za nami 96 lat „efektywnej gry”. W kulturze tylko my możemy poszczycić się takim życiorysem. Wrócimy do niego, by powiedzieć, co było i jest jego treścią. PO CO trwamy…

Tytuł oryginalny

Trwanie

Źródło:

Scena nr 3-4/2021