EN
14.07.2007 Wersja do druku

Teatr w deszczu

Deszczowy lipiec - to teatralna klapa. Scena Letnia w Orłowie pod gołym niebem - aktorzy grają, jeśli nie pada. Dyrektor Jacek Bunsch dzień zaczyna od prognozy pogody. Feta w Gdańsku też zależy od nieba - pisze Grażyna Antoniewicz w Dzienniku Bałtyckim.

Występ akrobatów kubańskich stał w tym roku pod znakiem zapytania. - Nie zagramy w deszczu - ostrzegli - to zbyt niebezpieczne. Na szczęście, na czas spektaklu rozpogodziło się. Czyżby niebo uległo magii teatru? Wśród afrykańskich specjalistów od białej magii szczególną pozycję zajmują zaklinacze deszczu. Zazwyczaj mieszkają osobno - w jaskiniach bądź pieczarach otoczeni wielkim szacunkiem. Siłą swoich zaklęć i obrzędów sprowadzają lub wstrzymują opady deszczu. A co robi Elwira Twardowska, szefowa Fety, kiedy niebo zasnuwają czarne chmury? Czaruje? Nie, telefonuje do Morskiego Biura Prognoz w Gdyni. - Mam do nich ogromne zaufanie - opowiada. - Wiele lat temu, o godzinie drugiej miał wystąpić Teatr Strefa Ciszy. Od rana lało. Psychicznie nie wytrzymałam i gdzieś około dwunastej dzwonię. Pan pyta, o której grają. Mówię, że o drugiej. Odpowiedział: będzie pani miała śliczną pogodę. Tylko radzę skończyć do osiemnastej, bo potem będzi

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

W Gdańsku i Gdyni. Teatralne zaklinanie deszczu

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Bałtycki online

Autor:

Grażyna Antoniewicz

Data:

14.07.2007

Realizacje repertuarowe
Festiwale