Logo
Aktualności

Teatr przestał się wtrącać. O „Przedwiośniu”, premierze warszawskiego Teatru Powszechnego, rozmawiają Skrzydelski z Morozem

4.03.2023, 11:09 Wersja do druku

Moroz: W sensie meteorologicznym coraz optymistyczniej dookoła. Ku lepszemu idzie. A zatem Paweł Łysak i Paweł Sztarbowski z „Przedwiośniem” trafiają idealnie?

Skrzydelski: A jakże. Dyrektorzy z Pragi jak nikt inny wąchają czas. Reżyseruje dyrektor Łysak, adaptuje zaś dyrektor do spraw programowych Sztarbowski (ze wsparciem dramaturgicznym aktywisty społecznego, Sebastiana Słowińskiego). Choć być może nawet i Łysak, i Sztarbowski reżyserowali. Rzekłbym, że dzieje się w tym dziele tyle, że równie dobrze mogli reżyserować i dyrektorzy, i aktorzy, maszyniści i ludzie z ulicy. Panie redaktorze, gdybyśmy my obaj mieli coś wyreżyserować, to zapewne tak by to wyglądało. Albo gorzej.

Moroz: Nie wykluczam, że odnieślibyśmy sukces. Biorąc pod uwagę nasze umiejętności w opanowywaniu sceny i ustawianiu aktorów? Nagroda ze debiut murowana.

Skrzydelski: Wydarzenie dekady. Widowisko roku.

Moroz: Kłopot w tym, że niestety zarówno Paweł Łysak, jak i Paweł Sztarbowski debiutantami nie są, więc Nagrody Swinarskiego tym razem nie dostaną. My byśmy za takie „Przedwiośnie” dostali. Niechybnie.


Całość rozmowy - w Magazynie e-teatru

Źródło:

Materiał własny

Wątki tematyczne

Sprawdź także