EN
19.02.2008 Wersja do druku

Teatr Polski śmieszy i tumani

Kto nie popiera Krzysztofa Mieszkowskiego, dyrektora Teatru Polskiego we Wrocławiu, ten jest jego wrogiem. Jednak miarki, żeby zmierzyć, czy dyrektor ma więcej wrogów, czy zwolenników, niestety nie mam - na list Piotra Rudzkiego, kierownika literackiego Teatru Polskiego we Wrocławiu, odpowiada Krzysztof Kucharski z Polski Gazety Wrocławskiej.

Choć miarki nie mam, to mam jednak pewnie podobne skłonności, jak ów bohater wielu ciemnych spisków zawiązywanych tylko po to, by go wykopać z fotela należnego mu z racji wspaniałych talentów menedżerskich i wybitnej przenikliwości artystycznej. Też zaokrąglam fakty, w końcu sztuki nie da się dokładnie zmierzyć ani zważyć. Bo co właściwie mówią takie sumy wyrwane ze statystycznych sprawozdań Teatru Polskiego? W roku 2002 miał przychody (to znaczy głównie dotacje) wysokości 7 378 867 zł, w tym na biletach i wynajmowaniu pomieszczeń zarobił 1932 367 zł. W roku 2005 dotacje wynosiły 8 609 022, a teatr sam zarobił 2 550 297. W ubiegłym roku do dyspozycji miał już 11606 800 zł, a sam wniósł do tej sumy 2 151OOO zł. Co z tego wynika? Wiedzą pewnie księgowi. Mógłbym wszystkich męczyć jeszcze takimi danymi, z których wynika, ile kosztuje jednorazowe pokazanie poszczególnych spektakli i ile złotówek za jego obejrzenie wpłacają do kasy widzo

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Teatr Polski śmieszy i tumani

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Gazeta Wrocławska nr 40/16-17.02.

Autor:

Krzysztof Kucharski

Data:

19.02.2008

Wątki tematyczne