EN
17.12.2021, 10:40 Wersja do druku

Teatr, który zmusza nas do spotkania z naszym wewnętrznym faszystą

"Mein Kampf" wg Adolfa Hitlera w reż. Jakuba Skrzywanka z Teatru Powszechnego w Warszawie w Królewskim Teatrze Dramatycznym (Dramaten) w Sztokholmie w ramach Ingmar Bergman Festival. Pisze Sarah Granath w Svenska Dagbladet.

fot. Magda Hueckel

Gościnny pokaz spektaklu „Mein Kampf” oddaje głos Adolfowi Hitlerowi, ale również zmusza publiczność do spotkania swojego wewnętrznego faszysty – mniej lub bardziej otwarcie odnosi się do naszych czasów, naszych słabostek i sekretnych myśli.

Na samym końcu na scenie leży grupka otyłych golasów. Wyczerpała ich masturbacja i kopulowanie. Czy publiczność Dramaten spragniona jest właśnie takiego widoku? Nie, najwyraźniej to nie dla wszystkich, bo kilka osób wyszło w przerwie, podczas gdy aktorzy ubrani w pogrubiające kostiumy chodzili wśród widzów po zatłoczonym foyer teatru.

Ale zaczyna się inaczej. Teatr Powszechny z Polski prezentuje „Mein Kampf”, manifest Adolfa Hitlera; elegancko ubrana para – kobieta i mężczyzna – patrzy na nas przyjaźnie, wita nas bez słów. Mężczyzna ściąga nagle spodnie, cytuje autora tekstu używając do tego gołego tyłka. W ten sam sposób postępuje kobieta, cytując polskiego wydawcę tej aż nadto aktualnej książki.

Z tekstu wyświetlonego na ekranie dowiadujemy się, że wszystko, co zostanie wypowiedziane ze sceny jest cytatem z książki. Nie wątpimy w to, jest jednak jeden wyjątek – piosenka w drugim akcie mówiąca o tym, jak wspaniale jest być białym, białym, białym... Pojawia się też film, ale głównie funkcjonuje jako ilustracja w tle, kontrapunkt dla gry w żywym planie. Wszystko się zgadza. Mężczyzna na początku przez chwilę imituje Hitlera, jednak w późniejszej fazie spektaklu aktorzy są raczej megafonami Hitlera; w przeróżnych sytuacjach wygłaszają długie i coraz bardziej przepełnione nienawiścią przemowy. Mówią o potrzebie osiągnięcia czystości rasowej, czystości w społeczeństwie, w którym nie ma miejsca dla obcokrajowców oraz dla zdeprawowanej sztuki, dla zdeprawowanych ludzi, dla osobników i ras niższej kategorii.

Treść takiej tyrady przemycona jest niejako pokątnie, ponieważ pojawia się podczas wieczerzy w – na pierwszy rzut oka – „cywilizowanym” domu tradycyjnej rodziny należącej do klasy średniej („Der Sumpf der bürgerlichen Barbarei”, jak to ujął Bertolt Brecht). Wejście na scenę ciemnoskórego aktora rodzi nowy rodzaj napięcia. Postać zostaje zaproszona do stołu, jednak okazuje się, że ma zjeść resztki (ziemniaków) po pozostałych domownikach. Przedstawienie w reżyserii Jakuba Skrzywanka używa w dużej mierze subtelnych i zakamuflowanych aluzji do Europy naszych czasów. Europy, w której prawicowy nacjonalizm świętuje triumfy, a i w Szwecji ma swoich mniej lub bardziej ujawnionych zwolenników. Odniesienia do współczesności stają się szczególnie oczywiste w scenie, kiedy aktorzy w ogromnych tekturowych maskach przedstawiających współczesnych przywódców przemierzają morze na gumowych pontonach, na tle muru z drutem kolczastym. Ta scena wypada najsłabiej, ponieważ w dużej mierze zwalnia nas, siedzących na widowni, z poczucia winy. 

A głównym celem tej wersji „Mein Kampf” jest właśnie zaproszenie, czy raczej zmuszenie nas do uważnego spojrzenia w lustro. Do przyjrzenia się naszemu własnemu nacjonalizmowi, naszej pogardzie wobec słabości, naszej niechęci wobec nietypowej sztuki, czy prowokującego teatru. Sceny seksu między aktorami przebranymi w zezwierzęcone małpoludy o tępym wzroku można odczytać na kilku poziomach. Możemy poczuć odrazę albo zażenowanie, albo jeszcze coś innego, równocześnie słuchając głosu Hitlera nawołującego ludzi genetycznie doskonalszych do mnożenia się jak króliki. Seks ma się odbywać tylko i wyłącznie z odpowiednim partnerem! Myszy z myszami, orły z orłami, a aryjczycy z aryjkami. Najgorsze jest mieszanie – konsekwencje będą ponoszone do trzeciego, czy czwartego pokolenia. Sposób gry wskazuje na teatr świadomy społecznego i politycznego kontekstu. Odnoszę też wrażenie, że ta grupa aktorów jest w stanie zagrać wszystko. Bardzo to doceniam.

Tytuł oryginalny

Teater som tvingar oss möta vår inre fascist

Źródło:

„Svenska Dagbladet”, 8 grudnia 2021
Link do źródła

Autor:

Sarah Granath, tłum. z języka szwedzkiego: M. A. Piotrowski

Data publikacji oryginału:

08.12.2021